Taki sobie sezon [Długoweekendowy Zarychta]

16/06/2017

Od dobrych kilku dni chodziło mi po głowie, że sezon NBA się kończy, a ja za bardzo nie mam z niego nic do zapamiętania. Warriors są mistrzami – ok. Russell Westbrook zrobił triple-double za cały sezon – ok. Ale nie specjalnie mnie to grzeje. Jakoś tak przeszedł mi ten sezon bez większych emocji.

Pomyślałem sobie zatem, że spróbuję zmusić się do wysiłku i alfabetycznie przejść drużyna po drużynie i napisać wam co takiego mi najbardziej zostanie w pamięci po tym sezonie. Czasem będzie to coś optymistycznego, innym razem pesymistycznego. A czasem coś zupełnie dziwnego. Enjoy.

Atlanta Hawks

Są w NBA rzeczy, które się zmieniają, które działają jak sinusoida i są też Atlanta Hawks Mike’a Budenholzera. Mogą oddać trzech z pięciu najlepszych zawodników pierwszej piątki (Korver, Horford, Teague), a i tak specjalnie poziomu nie obniżyć. Ja wiem, że Hawks was nie grzeją, mnie też nie, ale jedno trzeba im oddać. Są konsekwentni do bólu. I to mi się z nimi kojarzy przede wszystkim. Obawiam się, że jeśli za rok usiądę do podobnego tekstu, to będę wyśmiewał próby rzucania za 3 punkty Dwighta Howarda.

Boston Celtics

Rok temu Celtics byli dla mnie jak Bruno Caboclo w dniu draftu. O dwa lata od bycia dwa lata od bycia faworytem. I szczerze wam powiem, że pomimo ewidentnego sukcesu jakim jest tegoroczny wynik, czyli finał konferencji, to ja nie jestem przekonany. Brakuje mi czegoś w tej drużynie. Ale nie tylko w tej. Celtics wciąż się budują i wszyscy się zachwycają jacy to oni za chwilę nie będą świetni, bo już top 2 wschodu, zaraz do tego numer 1 draftu i kolejny wysoki pick od Nets też za rok, ale ja mówię – co z tego, skoro gracz numer 1 wschodu wciąż jest na szczycie i tylko zdrowie go może z niego zdjąć. A potencjalny gracz numer 2 tej konferencji ma za sobą debiutancki, bardzo obiecujący sezon i jeśli tylko będzie zdrowy on i jego kumple, to tam prędzej będę patrzył, a nie na Celtics.

Brooklyn Nets

Drużyna zanotowała najgorszy bilans w całej NBA, a ja widzę mnóstwo optymistycznych rzeczy. Wreszcie zespołem zarządza GM z głową, jest fajny trener, jest kilku ciekawych zawodników i przede wszystkich jest koncepcja. W ciągu 3-4 lat mogą stać się kolejnymi Atlanta Hawks wschodu. A to już będzie dla nich duży komplement.

Chicago Bulls

Fred Hoibert jest zły. Fred Hoiberg jest dobry. Dwyane Wade zbawi Chicago Bulls. Dwyane Wade znów jest kontuzjowany. Dwyane Wade nie trenuje i wkurza innych. Jimmy Butler jest liderem. Jimmy Butler siłuje rzuty. Rajon Rondo jest rakiem. Rajon Rondo nie gra. Rajon Rondo jest niepokonany w playoff. Mniej więcej tak spokojnie wyglądał ostatni sezon Bulls. Chaos. Piotr Świerczewski byłby dumny. Żeby walił, bo nie ma czasu:

Cleveland Cavaliers

LeBron James najlepszym koszykarzem na świecie jest. Z tych, którzy jeszcze grają. Warriors byli lepsi, ale to LeBron był tym, który parł do przodu nieważne co się działo. Obejrzyjcie końcówkę spotkania meczu numer 5. Sam jeden przeciwko pięciu. I dużo nie przegrał. Te playoffy, poziom na jaki wzniósł się LeBron sprawiają, że zdejmuję czapkę z łysiejącej głowy i się kłaniam.

Dallas Mavericks

Przebudowa. Tak najłatwiej określić to, co mi się kojarzy z Mavericks z tego sezonu. Był czas na przystosowanie Harrisona Barnesa do nowej roli, jest nowy środkowy, który za cholera wie jakie zasługi zostanie lada chwila milionerem, brakuje jeszcze lepszego rozgrywającego niż miś Yogi Ferrell, no i Dirk mógłby pogadać z Markiem Cubanem, zgodzić się na obniżkę i pomóc w salary cap. Nie było źle, jak na możliwości.

Denver Nuggets

Trudno inaczej pamiętać ten sezon niż przez pryzmat Nikoli Jokicia, pierwszego rozgrywającego centra odkąd oglądam NBA. Wszystko fajnie, wszystko pięknie, tylko nie wiem czy Jokic to coś więcej na dłuższą metę niż niewielki meteor w przestrzeni kosmicznej NBA. No i co chyba ważniejsze, jeśli okazałoby się, że on jest zawodnikiem, wokół którego budować, to czy Nuggets są w stanie mu zapewnić dobre miejsce do rozwoju. Ja bym widział takiego Jokicia w Spurs. A co.

Detroit Pistons

Mam nieco podobne odczucia jak przy Chicago Bulls. Duże nadzieje, bo miał być krok do przodu, a tymczasem słyszymy o Drummondzie, który marudzi, widzimy jak zatrzymał się Stanley Johnson, jak coraz częściej podnoszony jest temat czy Stan van Gundy wciąż to ma. Dla mnie Pistons grający dobrze to Pistons broniący. I trochę mi ten model nie pasuje do obecnego składu drużyny. Mam wrażenie, że niektóre zespoły w różnych dyscyplinach mogą odnosić sukcesy grając tylko w jeden konkretny sposób. Włosi w piłkę nożną muszą grać dobrze w obronie, Detroit Pistons i Memphis Grizzlies muszą gryźć parkiet. A nie tak jest ten zespół zbudowany.

Golden State Warriors

Wygrali dwa tytuły w trzy lata. Już ludzie marudzą, że im się to nudzi. Przygotujcie się na więcej. I nie marudźcie. W końcu takiej dominacji jaką mogą zrobić na NBA Warriors przez najbliższe lata nie było od czasów Michaela Jordana. A przecież wszyscy najważniejsi są mniej więcej w takim wieku jak Jordan był zdobywając pierwszy tytuł. Będzie zatem nudno, bo jednostronnie.

W finale jest już 5-1:

Houston Rockets

Nie lubię grania opartego o rzuty za trzy punkty. W całym sezonie obejrzałem łącznie ze 3 mecze Rockets. Doceniam, ale unikam.

Indiana Pacers

Skoro nawet odruchowo w miejscu gdzie wpisuję nazwy drużyn chciałem wpisać Lance, to wszystko jasne z czym mi się kojarzą Pacers. Szkoda tylko, że powrót Lance’a może się złączyć w czasie z odejściem Paula George’a. A to może oznaczać ugrzęźnięcie Pacers na dłużej w marazmie.

LA Clippers

Kontuzje, narzekania, znów przedwczesne odpadnięcie. Jamie Foxx robi najlepszą parodię Doca Riversa na świecie.

It’s not Blake’s fault.

Los Angeles Lakers

Boję się Lonzo Balla. Boję się jego ojca. Ale przynajmniej będzie o czym pisać. Łatwa pożywka do nabijania oglądalności.

Memphis Grizzlies

Gdy Grizzlies wybierali Mike’a Conleya w drafcie z numerem czwartym, był to bardzo kwestionowany wybór. Gdy w 2010 roku podpisywał kontrakt na 6 lat za duże pieniądze, znów odzywały się głosy, że jest przepłacony, że z takim rozgrywającym nic się nie osiągnie. Gdy rok temu podpisał maksymalny kontrakt, spotkałaby nas gównoburza, gdyby nie fakt, że Memphis Grizzlies jest zespołem z peryferii popularności. Tymczasem Mike Conley od 2010 roku gra co rok w playoff (chyba że jest kontuzjowany, ale jego zespół i tak gra), był w finale konferencji ze swoim zespołem. I po prostu mu jest dobrze tam gdzie jest. Nie potrzebuje do tego uznania ludzi z zewnątrz.

Milwaukee Bucks

Ostatni raz w Europie NBA znalazła taki samorodny talent w 1998 roku i był to Dirk Nowitzki. Giannis ma papiery na bycie najlepszym zawodnikiem w NBA. Jego możliwości są ogromne, sami z resztą wiecie. Obawiam się tylko o to, kto teraz zostanie GMem Bucks, bo to od niego będzie zależało, czy skończą się zawodnicy typu Greg Monroe, a zacznie budowanie drużyny na coś więcej niż same playoffy.

Minnesota Timberwolves

Ależ ja byłem podjarany jak Tom Thibodeau został trenerem Wolves. Mówiłem wszem i wobec, że to już, już teraz będą playoffy, a za 3-4 sezony coś więcej. A tu lipa. Tylko nie wiem czy to brak gliny do lepienia czy to nie ten Thibodeau. Dajmy mu drugi sezon spokojnej pracy. Teraz powinno być widać efekty. Niestety Zach LaVine już je widział i pewnie dostał SMS-a od Derricka Rose’a z wyrazami współczucia.

New Orleans Pelicans

I co z tego, że jest tam DeMarcus Cousins. Póki nie poprawią jakości transmisji na League Passie będę dalej unikał.

New York Knicks

CHARLES OAKLEY

Oklahoma City Thunder

Skoro Westbrook jest taki oczywisty, to ja w ramach nagrody pocieszenia typuję bromance Enesa Kantera ze Stevenem Adamsem. Są w tym świetni. Tylko Kanter ma trochę problemy ze swoją ojczyzną, a także ze swoją głową. Amare Stoudemire jest dumny:

Orlando Magic

Czy leci z nimi pilot? Przypomnę: Oladipo + Ilyasova + Sabonis za Ibakę. Ibaka za Terrence’a Rossa i pick w tegorocznym drafcie. Brawo Rob Hennigan. Dołącz do Davida Kahna na wiecznych wakacjach od NBA.

Philadelphia 76ers

Jaram się. Joel Embiid jest tak fajny i dobry dla mnie, że mógłbym nawet dołączyć do jego fanklubu. Jaram się jakbym znów miał kilkanaście lat.

Phoenix Suns

Fajnie, że Devin Booker rzucił 70 punktów. Ale przegrał mecz o nic. Przyglądam się, notuję i czekam czy to efekt grania w słabej drużynie, czy też będzie tendencja wznosząca.

Portland Trail Blazers

Ten sezon w wykonaniu Blazers ma u mnie dwie fazy. Przed Nurkiciem i z Nurkiciem. Szkoda, że w playoff było niby z, a jednak bez. Są dla mnie materiałem na bardzo dobry zespół. Tylko pozbyć się tych Crabbe i Turnerów i będzie lepiej.

Sacramento Kings

Vivek Ranadive to Beavis i Butthead w jednej osobie. Pod względem trafności podejmowanych decyzji.

San Antonio Spurs

To miał być cios wymierzony w Warriors. Za rok wrócą i będą silniejsi.

Seattle Supersonics

Bo czasem trzeba też zacytować samego siebie:

Toronto Raptors

Czy odejście Kyle’a Lowry’ego spowoduje, że będę mógł przestać o nich pisać? Proszę, proszę, proszę…

Utah Jazz

Nareszcie grali tak jak tego chciałem i oczekiwałem. Lubię ich styl, twarda obrona, nieco toporny atak. I ten Rudy Gobert i ten Gordon Hayward i ten Joe Ingles. Mój typ drużyny. Kilku zawodników miałoby problem z załapaniem się do połowy zespołów w NBA. Ale jest chociaż jeden przypadek pokazujący, że nie samą skocznością i fizycznością człowiek żyje. I może osiągać wyniki.

Washington Wizards

Wrócili na właściwe tory – brawo. Wkurzyli Marcina Gortata – strzał w stopę. Na szczęście Gortat to profesjonalista, zagrał na maksa wszystko w tym sezonie, a pomarudził trochę potem. Dla mnie to Wizards mogą najprędzej zbliżać się do poziomu Cavaliers. Ale to tylko moja subiektywna ocena. Wiem, że się nie znam.

Kopiuj link do schowka