Suns wiedzą już kogo wezmą – nie będzie to Doncić?

17/05/2018
Luka Doncic Ayton

Wybór na szkoleniowca Igora Kokoskova i wylosowany pierwszy wybór w drafcie oswoiły nas z myślą, że do Suns trafi Luka Doncic. Okazuje się jednak, że prawdopodobnie będzie inaczej!

Wygląda na to, że nie. Są pewne okoliczności, które każą nam tak sądzić. Fakt, że słoweński młodzian jest typowany przez specjalistów od mocków typowany na jeden z pierwszych wyborów draftu 2018, a Suns akurat dysponują pierwszym wyborem. Igor Kokoskov, nowy trener Suns, jest tez trenerem reprezentacji Słowenii, która z Donciciem w składzie zdobyła Mistrzostwo Europy. Te wszystkie „poszlaki” to dużo, ale jednocześnie niewiele.

John Gambadoro, sportowy dziennikarz związany od dawna z Phoenix Suns, udostępnił na Twitterze ciekawy wpis:

Określenie „On the clock” odnosi się do drużyny, która właśnie wybiera w drafcie. Gambadoro sugeruje więc, że Suns dokonali już wyboru. Jest to prawdopodobne, że klub wie już, którego gracza chce pozyskać w drafcie. Co ciekawe, tym „pewniakiem” wcale nie jest rzekomo Luka Doncic.

„Jak duży jest twój stopień pewności, że Suns wezmą Aytona z jedynką?”

„100%”

Dziennikarz blisko powiązany z klubem pisze więc na Twitterze dzień po loterii – na ponad miesiąc przed draftem –  że Phoenix Suns na 100% wybiorą z pierwszym numerem Deandre Aytona. Ayton to środkowy, który grał dla uniwersytetu w Arizonie. W przeciągu jednego sezonu w NCAA notował statystyki na poziomie niemal 20/12, dokładając do tego 2 bloki na mecz i obiecujący rzut za trzy.

Jak się nad tym głębiej zastanowić, to wybór Aytona jest znacznie bardziej logiczny niż Luka Doncic. Przede wszystkim, Suns mają bardzo dużą lukę pod koszem. Alex Len, Marquesse Chriss, Dragan Bender – żaden z nich nie pokazał się w ogóle z obiecującej strony. Na pozycjach 1-3 z kolei, gdzie gra Doncic, jest w Suns urodzaj. Devin Booker, TJ Warren, Josh Jackson – żaden z nich nie ma takich umiejętności w kreowaniu gry jak młody Słoweniec, ale są to potencjalnie dobrzy gracze, którzy potrzebują minut.

Poza tym, Deandre Ayton swój bardzo dobry sezon w NCAA spędził w Arizona Wildcats. Arizona to stan, w którym mieści się Phoenix – można więc powiedzieć, że Ayton to lokalny bohater. Dołączenie do klubu w NBA bez konieczności zmiany miejsca zamieszkania to luksus dla gracza, co jest też oczywiście korzystne dla drużyny. Dobry gracz to zadowolony gracz.

Jeśli więc wierzyć doniesieniom Johna Gambadoro, Phoenix Suns wezmą w drafcie Deandre Aytona. Być może podejmą w ten sposób najlogiczniejszą koszykarsko decyzję. Trzeba mieć jednak świadomość, że odsłonięte karty nie grają na korzyść Phoenix. Być może Gambadoro swoim wpisem właśnie znacząco osłabił pozycję negocjacyjną Suns w kontekście ewentualnej wymiany. Oczywiście jeśli założyć, że doniesienie jest sprawdzone. Gambadoro to nie Wojnarowski, ale skoro tak napisał, trzeba założyć, że przynajmniej coś w tym musi być.

Kopiuj link do schowka