Steve Nash żałuje, że za mało rzucał

06/09/2018
fot. Ned Dishman/NBAE via Getty Images

Steve Nash to bez wątpienia jeden z najlepiej podających zawodników w historii ligi. Po latach Steve przyznaje jednak, że powinien częściej przejmować rolę strzelca.

Nash jest znany jako fantastyczny rozgrywający, lecz wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak genialnym strzelcem był Kanadyjczyk. Jego celność zza łuku wynosi 42,8% na przestrzeni 18 lat gry. Spośród zawodników, którzy trafili ponad 1000 trójek w karierze, tylko Kyle Korver i Stephen Curry mają lepszą skuteczność.

Steve jednak zawsze był typem rozgrywającego pass-first, i skupiał się w pierwszej kolejności na dostarczaniu piłek kolegom:

„Moim celem było karmienie kolegów i uwielbiałem kombinować i w kreatywny sposób podawać piłkę kolegom i przede wszystkim sprawiać, żeby gra dawała im przyjemność. Ale Nellie powiedział po prostu: ‚Bzdury. Jesteś lepszym strzelcem od tych gości. Chcę żebyś rzucał.'”

Opisywana sytuacja miała miejsce jeszcze na początku kariery Nasha w Dallas Mavericks. Ówczesny trener zespołu, Don Nelson widział talent swojego rozgrywającego i zmuszał go do rzucania:

„Doszliśmy do punktu, w którym zmuszałem go, żeby rzucał minimum 10 razy w meczu. Zagroziłem mu karą finansową, jeśli tego nie zrobi.”

Dla porównania, Steph Curry i James Harden w ostatnim sezonie oddawali średnio 10 samych prób zza łuku w meczu. Inne czasy, inna liga, ale wciąż daje to pewne wyobrażenie jak mało rzucał Steve.

Kiedy stało się tak jak chciał Nelson, Mavericks nagle zaczęli być stałymi gośćmi w playoffs. Dzięki temu też kariera Nasha ruszyła i stał się All-Starem, a z czasem 2-krotnym MVP ligi, już w barwach Phoenix Suns. Nigdy jednak nie oddawał więcej niż średnio 13,6 rzutów w meczu. To niezwykle mało na zawodnika tego kalibru i przede wszystkim o takich możliwościach strzeleckich.

Mike D’Antoni nie może się pogodzić z tym, że nie zaczął zmuszać Nasha do częstszego rzucania, tak jak  robił to Nelson:

„Nash był purystą. Był niesamowicie dobry. Zamiast zdobywać 15-16 pkt w meczu mógł zaliczać po 30, był tak dobrym strzelcem. Nie uważam jednak, żeby to zepsuło nasz zespół. Steve najpierw podawał, później rzucał, jak klasyczny rozgrywający i jest dzięki temu w Hall of Fame, ale myślę, że mógłby równie dużo rzucać co podawać.”

Co ciekawe, bardzo podobna opinia panuje w środowisku Jazz na temat Johna Stocktona, a więc gracza do którego Steve był bardzo często porównywany. Stockton także był znakomitym strzelcem, lecz zawsze oddawał rzut dopiero w ostateczności, i to pomimo zachęty ze strony Sloana (w najlepszym sezonie oddawał 11,9 prób na mecz, a mimo to jego średnia z kariery to 13 pkt. Dodatkowo na 19 sezonów gry w zaledwie 4 miał więcej średnio oddanych rzutów z gry niż asyst).

Steve patrząc z perspektywy czasu zgadza się, że powinien częściej rzucać:

„Nellie zmusił mnie do agresywniejszej gry i zdobywania punktów, ale nigdy nie byłem w stanie wznieść tego na poziom, który widzimy dzisiaj, gdzie powinienem oddawać po 20 rzutów na mecz. Takie zachowanie prawdopodobnie byłoby bardziej sensowne.”

Nawet bez częstych rzutów Nash zamelduje się w weekend w Galerii Sław. W pełni zasłużenie:

Kopiuj link do schowka