Steve Kerr bierze winę na siebie

02/12/2018
fot. Brandon Dill/AP

Golden State Warriors ponieśli dzisiaj bolesną porażkę z Detroit Pistons. Za słaby mecz swoich podopiecznych winę wziął na siebie Steve Kerr.

Kerr z pewnością nie jest przyzwyczajony do takich słabych spotkań w wykonaniu jego drużyny. Warriors zagrali fatalną pierwszą połowę przeciwko Tłokom i choć w drugiej udało im się wrócić do gry, ostatecznie ponieśli porażkę. Winę za taki stan rzeczy bierze na siebie w całości trener drużyny:

Sponsor serwisu

„Nie podobała mi nasza ofensywa dzisiaj. Muszę wykonać lepszą pracę. Szczerze mówiąc, dzisiejszy mecz mógłbym uznać za jeden ze swoich najgorszych występów na ławce trenerskiej.”

Mocne słowa. Nie powinny one jednak za bardzo dziwić. Pomimo powrotu Curry’ego, Dubs trafili zaledwie 6 spośród 26 oddanych trójek. Daje to zatrważającą skuteczność na poziomie 23%. Ponadto mistrzowie pozwolili Pistons na 14 zbiórek na atakowanej tablicy. Obrona zatem także nie stała na najwyższym poziomie.

Źródło:Youtube.com/Motion Station

„Ostatecznie muszę wykonywać lepszą robotę niż w pierwszych miesiącach tego sezonu. Muszę się poprawić. Musimy oddawać lepsze rzuty, kreować więcej miejsca, złapać rytm. Muszę znaleźć kombinację, która zacznie działać. Jak dotąd to co widzimy, nie idzie nam najlepiej.”

Faktem jest, że ten sezon to zdecydowanie największe wyzwanie w trenerskiej karierze Kerra. Dubs nie tylko mają problemy zdrowotne, ale także pojawiły się wewnętrzne konflikty, które wyszły później na światło dzienne. Coś, czego nie widzieliśmy w Oakland od bardzo dawna. Ponadto, GSW na parkiecie także miewają najzwyczajniej w świecie słabe spotkania, gdzie nawet suma ich talentów nie pozwala im wygrywać. Ostatecznie przecież spadli już na 4 miejsce w konferencji, co na tym etapie sezonu było nie do pomyślenia.

Słusznie zatem Kerr bierze na siebie odpowiedzialność, bo akurat na styl gry swoich podopiecznych ma on wpływ i może go zmienić. Najbliższa okazja to starcie z Atlantą w nocy z poniedziałku na wtorek. Wtedy też dojdzie do pierwszego spotkania na parkiecie Stepha Curry’ego i Trae Younga. Kto rzuci z dalszej odległości?

Kopiuj link do schowka