Spurs zmasakrowani, Whiteside się obraził i uciekł

05/12/2018
Whiteside fot. Mike Ehrmann/Getty Images

Pięć meczów za nami, a w śród nich powrót do gry Lauriego Markkanena, pełne nerwów derby Florydy oraz kolejna okropna porażka Spurs.

Bulls (5-20) – Pacers (14-10) – 90:96

Sponsor serwisu

Magic (12-12) – Heat (9-14) – 105:90

Blazers (13-11) – Mavs (12-10) – 102:111

Kings (12-11) – Suns (4-20) – 122:105

Spurs (11-13) – Jazz (12-13) – 105:139

Derby Florydy padły tym razem łupem Orlando Magic, którzy już w drugiej połowie przejęli mecz i przez całą czwartą kwartę nie pozwolili przeciwnikom nawiązać walki. Przeciwnicy byli więc sfrustrowani – przynajmniej niektórzy. Hassan Whiteside na przykład zdecydował, że w czasie trwania czwartej kwarty pójdzie sobie do szatni. Był to pokaz niezadowolenia nie tyle z wyniku, co z faktu, że przez całą czwartą kwartę nie pojawił się w ogóle na parkiecie.

Hassan i tak spędził na parkiecie dosyć pokaźne jak na rotację Heat 24 minuty i zdobył w tym czasie 12 punktów, 9 zbiórek i 3 bloki. Najlepszym strzelcem Magic okazał się Aaron Gordon z dorobkiem 20 punktów, ale też 13 zbiórek i 5 asyst.


San Antonio Spurs przyjechali do Salt Lake City i dostali bęcki od Jazz – znowu zostali zmieceni z parkietu ponad 30 punktami różnicy. Co więcej Spurs po raz kolejny dali sobie wrzucić ponad 130 punktów. Coś ewidentnie nie działa w obozie trenera Popovicha. Jest taka statystyka:

W przeciwieństwie do Spurs, Jazz rozegrali dobry mecz. Po raz pierwszy (od 2010 roku) w barwach Utah w swojej hali zagrał Kyle Korver. W 15 minut na parkiecie zdobył 15 punktów. Najlepszym strzelcem był w tym spotkaniu Donovan Mitchell – zdobył 20 oczek. Dobrą dyspozycję pokazał tez Rudy Gobert, notując 18 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty i 3 bloki.


Luka Doncic nie zagrał w ostatnim meczu Dallas, ale tym razem pojawił się na parkiecie i pomógł swojemu zespołowi wygrać z Portland Trail Blazers. Był on najlepszym strzelcem swojego zespołu z 21 punktami na koncie. Chociaż końcowy wynik zdaje się na to nie wskazywać, Mavs przez cały mecz okrutnie dominowali to spotkanie, przez większość czasu prowadząc przynajmniej kilkunastoma punktami.

Pod koniec meczu uaktywnił się oczywiście Damian Lillard, który próbował doprowadzić chociażby do remisu, ale próby spełzły na niczym. Przed ostatecznym zmniejszeniem różnicy powstrzymał go nie kto inny jak Luka Doncic:

źródło:YouTube/Bleacher Report

Lillard w całym meczu uzbierał 33 punkty, 8 zbiórek i 8 asyst, aż 12 razy dostając się na linię rzutów wolnych. Tym razem wyjątkowo problemem Blazers okazała się ławka, z której tylko Evan Turner (13/5/4) pokazał się z dobrej strony.


Bulls niestety przegrali swój pierwszy mecz pod wodzą trenera Jima Boylena. Nie ma więc może co liczyć na to, że efekt nowej miotły przyniesie kilka zwycięstw więcej. Można było natomiast liczyć na powrót Lauri Markkanena – ten rozegrał pierwszy mecz w sezonie i w 32 minuty zdobył 21 punktów i 10 zbiórek, oddając aż 13 rzutów za trzy. Trafił z nich 5, ale łączna skuteczność z gry na poziomie 33% nie powala – musi się on jeszcze rozruszać.

źródło:YouTube/House of Highlights

Pacers wziąć grają bez Victora Oladipo, jednak szczęśliwie udało im się dociągnąć korzystny wynik do końca. Brak lidera był problemem o tyle, że końcówka była wyrównana i ktoś musiał wziąć odpowiedzialność na siebie. Padło na Darrena Collisona, który zdobył 21 punktów i 8 zbiórek. Dobrze zagrał też Myles Turner – 18 punktów, 11 zbiórek, 3 asysty i 5 bloków.


W meczu z przeciwko Kings, Suns przegrali pierwszą kwartę 9:36 – nie mogli tego wygrać. Zwłaszcza, że w meczu nie wystąpił ani Devin Booker, ani TJ Warren. Pod ich nieobecność najlepszym strzelcem był… De’Anthony Melton z dorobkiem 21 punktów. Po stronie Kings swoje zrobił Buddy Hield, zdobywając 20 punktów, De’Aaron Fox natomiast uzbierał 16 punktów i 7 asyst.

Kopiuj link do schowka