Czy Spurs przespali offseason?

13/07/2017
Gregg Popovich San Antonio Spurs NBA Basketball Soobum Im, USA TODAY Sports

Podczas gdy prawie wszyscy na zachodzie wzmocnili się, Spurs zdają się nie robić nic – czy Ostrogi nie przespały wolnej agentury tracąc przewagę nad resztą konferencji?

Jeszcze przed rozpoczęciem offseason, San Antonio Spurs dość zaskakująco okazali się być jedną z ekip najczęściej omawianych przy okazji plotek na temat ewentualnych transferów lub podpisania poszczególnych czołowych wolnych agentów. Kiedy jednak okres wolnej agentury powoli dobiega końca, a na rynku nie zostało już zbyt wiele „smakowitych kąsków”, ekipa z Teksasu wbrew wielkim nadziejom i oczekiwaniom, nie zmieniła się w diametralny sposób. Z większą ilością graczy się pożegnano, niż powitano. Można zaryzykować stwierdzenie, że Spurs wcale nie wzmocnili się tego lata. A może nawet osłabili?

W Teksasie pożegnano się z podkoszowym Dewaynem Dedmonem – jego kontrakt skończył się, a nową umowę podpisał on z Atlantą Hawks. Były center Orlando nie jest może zawodnikiem pierwszej jakości, ale w rotacji Popovicha odgrywał dużą, rolę, ze względu na swoje umiejętności obronne i atletyzm, których we frontcourcie Spurs ewidentnie brakowało. Los Dedmona podzielił David Lee – kolejny podkoszowy, jednak z inklinacjami bardziej ofensywnymi. Gracz podkoszowy w starym stylu pokroju Davida Lee może mieć problem ze znalezieniem dużej roli w tej lidze, niemniej jednak przy stanie rotacji podkoszowej Spurs jest to spora strata.

Jest jeszcze jeden wysoki, którego kontrakt się skończył, ale stało się to z jego woli, gdyż nie podjął opcji gracza. Mowa o Pau Gasolu, który zrezygnował z dużych pieniędzy, najprawdopodobniej będąc wstępnie umówionym ze Spurs na mniejszy, ale być może dłuższy kontrakt, by ułatwić organizacji podpisanie nowych graczy. W teorii wygląda to wszystko pięknie, jednak Gasol wciąż nie podpisał kolejnej umowy, więc formalnie nie jest w tym momencie graczem Spurs. Nie należy się jednak martwić, a raczej może być to powód do optymizmu – być może Spurs chcą zachować tę przestrzeń w salary na jeszcze jakiegoś nowego gracza. Ale czy ktoś ciekawy pozostał na stole?

Jeśli chodzi o graczy, których udało się pozyskać, to szczerze mówiąc, w zestawieniu z hucznymi zapowiedziami tego offseason, szału nie ma. Udało się zachować w składzie Patty Millsa, co jest niewątpliwie sukcesem, zważywszy na kontuzję Parkera i względny brak rozgrywającego, który mógłby objąć pierwszy skład. 50 milionów dolarów w 4 lata to nie tak duże pieniądze, jakie obawiano się, że ktoś mu zaproponuje, ale jednak cele wydawały się wyższe. W kontekście Spurs mówiło się przecież o Chrisie Paulu, Kyle’u Lowrym, czy nawet o tym nieszczęsnym Derricku Rose.

Jeśli chodzi o nowe nabytki, to nie obyło się bez zaskoczeń. Rudy Gay, zawodnik z łatką samolubnego łowcy punktów, nie przykładającego się w obronie i nie baczącego na dobro zespołu – ciężko było przewidzieć, że trafi on do Ostróg. Mimo nie najlepszej opinii, jaka ciągnie się za nim od lat, wiele osób wierzy, że ręka trenera Popovicha zrobi z niego bardzo pożyteczny element tej układanki. Jeśli chodzi o historie o tym, jak Pop wyciąga absolutne maksimum z karier poszczególnych graczy, to rzeczywiście są one uzasadnione. Jednak nie jestem przekonany, czy z Rudy’ego Gay’a można wyciągnąć wyjątkowo dużo – na tyle, by nie psuć organizacji gry.

Wszystkie niepowetowane straty pod koszem, postanowiono sobie odbić angażując Joffrey’a Lauvergne’a. Osobiście kibicuję francuskiemu podkoszowemu od czasu ostatnich Igrzysk Olimpijskich, ale umówmy się – Lauvergne nie jest tym, czego potrzebują Spurs na ten moment. To, czego potrzebują, to obrońca obręczy w stylu Dedmona – Lauvergne tego nie daje. W rotacji w przyszłym sezonie może pełnić rolę Davida Lee, co nie jest szczytem marzeń.

Może jednak nie należy przekreślać jeszcze tego lata w tej części Teksasu. Być może nie wszystko potoczyło się po myśli Popovicha, a może on wcale nie miał tak wielkich planów, jakie przedstawiały nam media? W końcu lato w San Antonio rzadko bywa szczególnie ekscytujące. Offseason się jednak nie skończył – być może w grze nie pozostało już wielu graczy z najwyższej półki, ale w Spurs już naprawdę z różnego pokroju zawodników robiono użytek. Tak długo, jak nie podpisano kolejnej umowy z Pau Gasolem, możemy wciąż myśleć, że Spurs nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Kopiuj link do schowka