Seria zwycięstw Heat trwa

14/01/2018

Milwaukee Bucks 79 @ 97 Miami Heat

Niedziela, a więc dzień, w którym NBA pozwala nam, kibicom w Europie, obejrzeć mecz o normalnej dla nas porze. Na parkiecie American Airlines Arena w Miami miejscowi Heat (24-17) podejmują Milwaukee Bucks (22-19) z Giannisem Antetokounmpo na czele. Pomimo, że jesteśmy już w połowie rozgrywek, jest to dopiero pierwsze starcie między tymi zespołami. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że Heat stracili na resztę sezonu Diona Waitersa. Na pocieszenie pozostaje im powrót Justise’a Winslowa po 14 spotkaniach przerwy po urazie lewego kolana.

Pierwsza kwarta była dość wyrównana. Bucks wyszli co prawda na początku na kilkupunktowe prowadzenie, ale gospodarze szybko nadrobili straty. Oba zespoły miały trochę problemów w ofensywie. Heat nie byli w stanie momentami wypracować sobie odpowiedniej pozycji do oddania rzutu, natomiast Kozły z łatwością wchodziły pod atakowany kosz, tam natomiast natrafiały na zacięty opór. Tylko w tej części meczu Hassan Whiteside zablokował cztery próby.

Aż do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił. Zarówno Heat jak i Bucks nadal nie popisywali się efektywną egzekucją po atakowanej stronie parkietu, a wynik właściwie cały czas był na styku. Trzeba przyznać, że raptem 84 punkty zdobyte przez oba zespoły przez 24 minuty to bardzo niewiele jak na standardy dzisiejszej NBA.

Po zmianie stron jako pierwsi swoją niemoc przemogli gospodarze. Dzięki twardej, fizycznej obronie i dobrej postawie Hassana Whiteside’a udało im się przeprowadzić run 12-0 i wyjść na dwucyfrowe prowadzenie. To miało decydujący wpływ na dalszy przebieg spotkania. Dodatkowo z czterema faulami grali Giannis (22 punkty), Eric Bledsoe i Malcolm Brogdon (15 oczek)przez co nie mogli grać tak intensywnie w obronie jakby chcieli. To otworzyło drogę pod kosz m.in. Jasonowi Richardsonowi.

W czwartej kwarcie goście próbowali jeszcze ratować swoją sytuację, ale na każdy zdobyty przez nich punkt Heat odpowiadali swoimi celnymi trafieniami, dalej zwiększając swoje prowadzenie. Popis swoich umiejętności zaprezentował Goran Dragic (25 pkt). Słoweniec trafił m.in. dwa rzuty trzypunktowe z trudnych pozycji ostatecznie przypieczętowując siódme zwycięstwo z rzędu swojego zespołu. Dzięki temu drużyna z Miami umocniła się na czwartym miejscu w konferencji wschodniej a do trzecich Cavaliers brakuje im już tylko jednego spotkania.

Bucks zdecydowanie nie potrafili sobie poradzić z zaangażowaną obroną przeciwników. Najlepiej obrazuje to ich skuteczność z gry ( niecałe 32%) i zza łuku ( niecałe 15%). Szczególnie zagubieni wydawali się być podkoszowi, Thon Maker i John Henson. Nie popisała się również ich ławka rezerwowych, zdobywając łącznie ledwie 12 punktów. Dzisiejsza porażka spowodowała, że Koziołki spadły na ósme miejsce w tabeli wschodu. Na szczęście już jutro, w dniu Martina Luthera Kinga, będą mieli szansę się zrehabilitować, gdyż grają wyjazdowy mecz z Washington Wizards.

Obie drużyny nie będą miały zbyt dużo czasu, żeby od siebie odpocząć, gdyż ich kolejne spotkanie odbędzie się już w środę w Milwaukee o 2 w nocy czasu polskiego.

Kopiuj link do schowka