Rośnie frustracja Parkera

20/04/2018
Milkwaukee

Jabari Parker był długo wyczekiwany w Milwaukee. Po tym jak wyleczył kontuzję kolana, miał być dużym wzmocnieniem dla ekipy Kozłów. Jak się jednak okazuje, trener Prunty prawie nie korzysta z jego usług, co wzbudza złość u młodego skrzydłowego.

Parker w pierwszych dwóch spotkaniach serii Bucks-Celtics grał średnio zaledwie 12,5 minuty. Wydaje się, że zawodnik o takim talencie powinien otrzymać więcej minut, tym bardziej, że Kozły oba spotkania przegrały, zatem ich dotychczasowa formuła nie działa najlepiej.

Sponsor serwisu

Jabari nie krył swojej złości po drugim meczu. Stwierdził wprost, że jedyny sposób, na otrzymanie większej ilości minut to bycie faworytem trenera. Zapytany o to, czy on sam lubiany przez coacha odparł wprost:

„Nie wydaje mi się.”

Z całą pewnością nie tak wyobrażał sobie swój obecny sezon skrzydłowy Bucks. Kiedy wreszcie udało mu się powrócić na parkiet po zerwaniu więzadeł po raz drugi w tym samym kolanie, Milwaukee witało go jak bohatera. Szybko jednak szara codzienność zweryfikowała to podejście.

Parker po powrocie grał najmniej w karierze, bo ledwie 24 minuty na mecz w trakcie których notował 12,5 pkt i 5 zb. I choć poprawił się w rzucie za trzy punkty, to szybko zdał sobie sprawę, że nie jest już kluczowym elementem rotacji. Teraz, kiedy wreszcie nadszedł dla niego czas debiutu w playoffs, Jabari gra jeszcze mniej. To sprowokowało zawodnika do publicznego wyrażenia swojej złości:

„Jestem tylko człowiekiem. Mam prawo być sfrustrowany. W końcu czekałem na to dwa lata.”

 Czy takie komentarze zwiększą liczbę jego minut? Raczej nie. Oznaczają one co innego. Odejście Parkera z Bucks tego lata jest praktycznie przesądzone. Tylko kto zadowoli jego żądania finansowe?

Kopiuj link do schowka