Rockets tracą Mbah a Moute, ale są blisko Melo

10/07/2018
Houston Rockets Mbah-a-Moute

Houston Rockets stracili właśnie drugiego ważnego członka rotacji. Lub Mbah a Moute zdecydował się podpisać kontrakt z LA Clippers. Braki na skrzydle, Morey i spółka chcą uzupełnić Carmelo Anthonym.

Rockets nie mogą być zadowoleni z tegorocznego okienka transferowego. Udało im się co prawda zatrzymać Chrisa Paula, lecz za sprawą ogromnego poświęcenia finansowego. Umowa dla rozgrywającego jest lekko mówiąc kontrowersyjna, lecz przede wszystkim bardzo ogranicza ich możliwości poprawy składu. Dlatego też nie udało się zatrzymać w Houston Trevora Arizy. Teraz z drużyny odszedł kolejny kluczowy skrzydłowy, czyli Luc Mbah a Moute.

Luc wraca po jednorocznej przygodzie w Teksasie do drużyny Los Angeles Clippers. Dogadał się z nimi na 4,3 miliona dolarów przez jeden sezon gry. I choć statystycznie nie wyglądał on rewelacyjnie, to jego praca w defensywie była nieoceniona dla Rakiet. Wielu fanów jest wściekłych, gdyż ich zespół stracił właśnie dwóch niezwykle ważnych skrzydłowych, a wciąż przecież nie znamy losu Clinta Capeli. Bez wzmocnień, nie ma co liczyć na pokonanie Warriors. Te jednak mają już być w drodze.

Rockets bowiem są głównym kandydatem do podpisania Carmelo Anthony’ego, po tym jak zostanie on zwolniony z Thunder. Houston interesowało się Melo, jeszcze kiedy ten grał w Knicks. Teraz będą mieli okazję pozyskać go za naprawdę niewielkie pieniądze.

Gorącym zwolennikiem takiej transakcji ma być Chris Paul, który namawia Melo do wspólnej gry. Co prawda w pogłoskach pojawiali się jeszcze Los Angeles Lakers, a nawet Miami Heat, lecz to Houston ma być najbliżej. Pytanie tylko brzmi po co?

Melo nigdy nie zbliżył się nawet do poziomu gry w obronie jaki prezentują Mbah a Moute i Ariza. W ataku z kolei również zawodził w ubiegłym sezonie, a i najlepszym kolegą w szatni Anthony nie jest.  Carmelo wciąż może być przydatnym graczem z ławki, ale z pewnością nie da drużynie tyle, co wyżej wymieniona dwójka. Fani Rockets są wściekli, a Bob Myers zapewne uśmiecha się z ulgą. Jeśli bowiem w Houston liczą, że Melo ma być elementem, który pozwoli im pokonać Warriors i wygrać tytuł, to spóźnili się o dobre kilka lat.

Kopiuj link do schowka