Rockets mają kasę na Howarda

01/07/2013
Thomas Robinson

Thomas Robinson /fot. Flickr

Daryl Morey dopiął swego. Zanim spotkał się z Dwightem Howardem, od razu po oficjalnym rozpoczęciu offseason, dopiął transfer Thomasa Robinsona, dzięki któremu będzie miał pieniądze na podpisanie środkowego Lakers.

Robinson pójdzie do Portland Trail Blazers, gdzie będzie zmiennikiem dla LaMarcusa Aldridgea, chyba że ten odejdzie, o czym donosi wiele źródeł. W zamian za Robinsona Rockets dostali prawa do wybranych w drafcie Kostasa Papanikolau i Marko Todorovicia, a także dwa wybory w przyszłych, drugich rundach draftu.

Sponsor serwisu

Dzięki takim ruchom Morey może w tej chwili zaproponować Howardowi 88 milionów dolarów za 4 lata gry. Zanim jednak dojdzie do podpisania, Dwighta czeka seria spotkań. Dzisiaj od razu po północy czasu wschodnioamerykańskiego, Howard spotkał się z Mitchem Kupchakiem, a dopiero potem doszło do spotkania z Moreyem. Lakers chcą za wszelką cenę utrzymać w drużynie Howarda i nawet wywieszają w tym celu transparenty na mieście.

[reklama]

Morey mocno inwestuje w miejsce dla Howarda. Oprócz Robinsona, pozbył się także umów Carlosa Delfino i Aarona Brooksa, zwalniając obu na listę wolnych agentów. Nie skorzystał też z opcji przedłużenia umowy z Francisco Garcią, czym uzbierał pieniądze, które były mu potrzebne, żeby dać maxa Howardowi.

Teraz piłeczka jest po stronie środkowego. Zanim jednak podejmie decyzje, ma jeszcze spotkać się z Dallas Mavericks, Atlanta Hawks i ponownie z Los Angeles Lakers, tym razem przybywających w tercecie Kupchak, Kobe Bryant, Steve Nash. Dwightmare się toczy i zakończy się 10 lipca, bo na ten dzień Dwight zapowiedział ogłoszenie swojej decyzji o tym, gdzie zagra w przyszłym sezonie. Oby tylko nie dogadał się z ESPN na program telewizyjny, w którym to ogłosi.

Co do samego Robinsona, gra w Portland powinna być dla niego sporą szansą. Stawiają tam mocno na młodych zawodników, a akurat podkoszowych mają jak na lekarstwo, szczególnie po tym, gdy z zespołem pożegnał się J.J. Hickson. Trudno przypuszczać, żeby Blazers wyłożyli za niego takie pieniądze, by został z nimi na dłużej. Dla Robinsona będzie to już trzeci zespół w karierze, a jeszcze nie rozpoczął swojego drugiego sezonu w NBA.

Kopiuj link do schowka