Rockets i Suns dokonują wymiany, czterech graczy zmienia klub

31/08/2018
Ryan Anderson Marquese Chriss Rockets Suns

Według informacji podawanych przez Adriana Wojnarowskiego, Phoenix Suns i Houston Rockets dokonują wymiany z udziałem kilku zawodników.

Houston Rockets już od dosyć dawna pracowali nad tym, żeby pozbyć się ciążącego im kontraktu Ryana Andersona. Planem podstawowym było przehandlowanie go na tyle wcześnie, żeby w czasie offseason mieć większą elastyczność finansową – w końcu jeszcze kilka miesięcy temu mówiło się, że mogą być jednym z faworytów do podpisania umowy z LeBronem Jamesem. Nie udało się to, ale jak to mówią – lepiej późno niż później. Rockets właśnie wymienili Ryana Andersona i De’Anthony’ego Meltona (46. wybór w ostatnim drafcie) do Suns, pozyskując w zamian Brandona Knighta i Marquese Chrissa.

Umowa Ryana Andersona opiewa na 41 milionów dolarów przez dwa kolejne sezony. To dużo, zważywszy na to, że jego forma nie jest przekonująca, a w systemie Rockets przynosił on więcej szkód w obronie niż pożytku w ataku. Jeśli wierzyć Adrianowi Wojnarowskiemu, Suns planują korzystać z Andersona jako ze swojego podstawowego silnego skrzydłowego. Wraz z oddaniem Brandona Knighta pozostali jednak bez jakiegokolwiek rozgrywającego. Stąd informacja, że planują dokonać jeszcze jakiegoś transferu w poszukiwaniu nowego playmakera właśnie.

Rockets z kolei na pozycjach obwodowych mają już sporo zawodników. Nie dzieląc ich na rozgrywających i rzucających obrońców, a licząc po prostu graczy grających na piłce i kreujących grę, mamy Chrisa Paula, Jamesa Hrdena, Erica Gordona, Michaela Cartera-Williamsa, no i teraz także Brandona Knighta. Wydaje się, że to już przesyt. Kontrakt Knighta jest jednak nieco bardziej strawny niż Andersona. Obowiązywać będzie on również przez dwa kolejne sezony, ale jego łączna wartość jest niższa o około 10 milionów dolarów. Co do prezentowanej formy sportowej, to jest to trochę niewiadoma – stracił on cały ubiegły sezon z powodu kontuzji ACL.

Suns pożegnali się także z Marquese Chrissem, którego wybrali z 8. numerem draftu w 2016 roku. Okazał się on swego rodzaju rozczarowaniem, gdyż na przestrzeni dwóch lat właściwie się nie rozwinął. Oczywiście, dwa pierwsze sezony nie powinny być powodem ku temu, żeby całkowicie zawodnika skreślać, ale zważywszy na to, że w Suns oprócz Chrissa był jeszcze Dragan Bender (również rozczarowujący), a nie bardzo widać było innych przydatnych silnych skrzydłowych, to potrzeba tego rodzaju wymiany staje się zrozumiała. Wydaje mi się, że sensowniejsze byłoby granie trzema niskimi skrzydłowymi i centrem, niż obciążanie swojej defensywy Ryanem Andersonem, ale zobaczymy, jak się to rozwinie. Jeśli rzeczywiście uda im się pozyskać sensownego zawodnika na pozycję rozgrywającego, to kto wie – może rzeczywiście zgodnie z zapowiedziami uda im się coś wygrać.

Kopiuj link do schowka