Robert Horry: „W Spurs musisz uczynić swoją grę głupszą”

16/07/2017
Robert Horry Tim Duncan Manu Ginobili San Antonio Spurs Phoenix Suns NBA AP Photo/Eric Gay

Gracz, który pomógł zdobywać mistrzowskie tytuły Rockets, Lakers i Spurs, wychodzi z założenia, że gra dla Gregga Popovicha ogłupia

Robert Horry ma za sobą karierę pełną sukcesów – w czasie 16 sezonów w NBA zdobył aż siedem pierścieni, stając się role modelem zadaniowego gracza w mistrzowskiej ekipie. Ostatnie pięć lat spędził w San Antonio Spurs pod wodzą Gregga Popovicha. Zespół z Teksasu już wtedy był świetnie ułożoną organizacją. Kiedy przychodził do San Antonio, Popovich miał już jako trener dwa tytuły, a dwa kolejne miał zdobyć właśnie z Horrym w składzie.

Gra dla tej organizacji musi z perspektywy czasu wydawać się bardzo ciekawym doświadczeniem. Trudno jednak powiedzieć, czy Robert Horry wspomina te czasy jednoznacznie pozytywnie. Mimo kilku lat pod wodzą Popa, nie uważa go on za najlepszego trenera dla jakiego grał. Już kilka lat temu mówił on, że nie Popovich, nie Phil Jackson, a Rudy Tomjanovich jest najlepszym szkoleniowcem dla jakiego grał:

Tomjanovich rozumiał, że są rzeczy, których nie widać z poziomu ławki rezerwowych, tylko z parkietu. (…) Kiedy wychodziła nam jakaś zagrywka, pozwalał nam ją powtórzyć. Phil i Pop raczej nie dawał takiej możliwości. Obaj są świetnymi profesjonalistami, ale według mojego doświadczenia w NBA, to Rudy Tomjanovich był najlepszym trenerem.”

Będąc postronnymi obserwatorami, łatwo byłoby nam pomyśleć, że to Popovich potrafi najlepiej uwolnić potencjał gracza za pomocą ustawienia schematu gry. Ofensywa Spurs przez wiele lat uchodziła za najdoskonalszy system pełen koszykarskiej mądrości, zgrania i zarazem prostoty. Właśnie na tę „prostotę” najbardziej wspomina po latach Horry. Kiedy rozmawiał z Richardem Jeffersonem w jego podcascie, poruszył temat swoich doświadczeń w Spurs:

Kiedy przychodził [do Spurs] Michael Finley, powiedziałem – Mike, pozwól, że coś Ci powiem…. jeśli chcesz grać w San Antonio, musisz uczynić swoja grę głupszą. Bo oni tutaj w San Antonio mają swoje A-B-C-D. Jeśli próbujesz zrobić coś nadto, wysilisz się na A-B-E, spojrzą na Ciebie w stylu – hej, co ty wyprawiasz?”

Nie da się ukryć, że przyjście do San Antonio i przystosowanie się do tamtejszych warunków może być trudne dla gracza, który ma za sobą lata doświadczenia w zgoła innej organizacji. Inna sprawa, że większość zawodników przychodzących do Spurs perspektywie czasu dopiero tam zaczynają pokazywać pełnie swoich możliwości.

Trudno powiedzieć, czy Robert Horry rzeczywiście nie najlepiej wspomina swoje czasy w Spurs, ale na to wskazują jego wypowiedzi na przestrzeni lat. Wygląda to jakby czuł, że jego możliwości były ograniczane przez rygorystyczne podejście Popovicha. Może być jednak tak, że Horry był już wtedy pod koniec swojej kariery i wszystkie ograniczenia które wspomina w rzeczywistości wynikały z jego słabnących z wiekiem możliwości. Czy jednak zasadna jest jakakolwiek dyskusja o ograniczeniach, skoro Horry w Ostrogach spisywał się wciąż bardzo dobrze?

Kopiuj link do schowka