Rising Stars Challenge: Reszta Świata znowu górą

17/02/2018
ben Simmons Rookie Sophomories All Star Rising Challenge

Rising Stars Challenge to pierwszy duży event podczas weekendu gwiazd. Pierwszo i drugoroczni zawodnicy mają okazję, żeby zaprezentować kilka efektownych akcji przed większą widownią. Od 2015 roku spotkanie to rozgrywane jest w formie „USA kontra reszta świata”. Do tej pory świat wygrywa 2-1.

Z większych zmian warto nadmienić, że w tym roku mecz jest podzielony na cztery dziesięciominutowe kwarty, a nie tak jak miało to miejsce wcześniej, dwie połówki po 20 minut na wzór basketu akademickiego. Rzeczą, o której muszę jeszcze we wstępie napisać są stroje na dzisiejszy mecz, moim skromnym zdaniem bardzo ładne. Amerykanie biegali w koszulkach wzorowanych na protoplastach Los Angeles Lakers, czyli Minneapolis Lakers z lat 1948- 1960. Z kolei Team World wybiegł na parkiet w pomarańczowych barwach Buffallo Braves, pierwowzorze San Diego i Los Angeles Clippers z lat 1970- 1978.

Sponsor serwisu

Jak można było przewidzieć, mecz szybko zamienił się w pokaz wsadów, trójek i trudnych rzutów z odejścia. Nie ma się co dziwić, młodzi zawodnicy chcą się trochę pobawić, ale jednocześnie pokazać coś fajnego na jednym z największych rynków koszykarskich w NBA. Swoją drogą, wiedzieliście, że ostatni Rising Stars Challenge w LA w 2011 był zarówno ostatnim w tradycyjnej formule Rookies vs Sophomores? Wtedy brylowali John Wall (MVP) i Blake Griffin.

Jak już wspomniałem mecz jest rozgrywany w bardzo luźnej, przyjacielskiej atmosferze, bez żadnej poważnej taktyki, co trochę utrudnia napisanie konkretnej relacji. Co jednak muszę przyznać, w meczu tym od czasu do czasu pojawiały się elementy defensywne. Było ich chyba nawet więcej niż w Cleveland Cavaliers przed trade deadline.

Jeśli miałbym wskazać na ciekawsze momenty pierwszej połowy to z pewnością należeć do nich będzie alley-oop Donovana Mitchella, który w kontrataku odbił piłkę od tablicy podając ją do samego siebie i wykończył akcję mocnym wsadem. Z chłopaka będą ludzie. Myślicie, że ma szansę na nagrodę Rookie of the Year? Dodatkowo fajny pokaz rzutów za 3 pokazał rookie Sacramento Kings, Bogdan Bogdanovic, trafiając 4 z 5 takich prób, a niektóre z naprawdę sporej odległości, co pobudziło tłum zebrany w Staples Center.

W takich meczach wynik staje się rzeczą drugo-, jeśli nie trzeciorzędną, ale nadmienię, że po 20 minutach gry, zespół reszty świata prowadził 78- 59.

Po zmianie stron sytuacja nie zmieniła się, a za sprawą m.in. trzech kolejnych trafień za 3 Bogdanovica, Team World powiększył swoją przewagę. Jak już wcześniej wspomniałem, Serb gra w małym Sacramento, gdzie notuje średnie na poziomie 11.5 punktu, 3.2  asysty oraz 2.7 zbiórki. Trafia 46% rzutów z gry i bardzo dobre jak na pierwszoroczniaka 40% prób zza łuku, a oddaje ich po 4 w każdym spotkaniu. Myślę, że szanse na All- Rookie Second Team chłopak ma.

Żałuję, że dzisiaj oszczędzany był Joel Embiid. Odpoczywał on dzisiaj przed niedzielnym występem w meczu gwiazd w związku z czym na parkiecie spędził tylko 8 minut i zdobył 5 oczek. Nie przeszkodziło mu to jednak w zaliczeniu jednej z bardziej efektownych akcji tego spotkania. Mam wrażenie, że coś takiego obejrzymy w najbliższych latach jeszcze nie raz, ale już podczas normalnych spotkań.

Na początku ostatniej kwarty strata Amerykanów wynosiła już ponad 30 punktów i nie zdecydowali się oni na próbę comebacku. Sytuację tą osłodził Jaylen Brown z Boston Celtics prezentując niesamowicie efektowny wsad z przełożeniem piłki pod nogą.

Tak jak się spodziewałem, MVP powędrowało do wspominanego już Bogdanovica ( 26 pkt, 6 ast, 7/13 3pt). Innym kandydatem do tej nagrody był Buddy Hield, nomen omen, również z Kings, zdobywając 29 oczek.

To by było na tyle jeśli chodzi o piątkowe zmagania. Jutro czekają nas konkursy i, przynajmniej przeze mnie, mocno wyczekiwany Slam Dunk Contest. W niedzielę natomiast czeka nas 67 All- Star Game, z którego mam nadzieję również uda mi się napisać krótką relację.


World: B. Hield – 29 (5×3), B. Bogdanovic – 26 (7×3, 6 as.), J. Murray – 21 (3×3, 7 as.), D. Saric – 18 (4×3, 5 as.), L. Markkanen – 15, D. Sabonis – 13 (11 zb.), B. Simmons – 11 (13 as., 4 prz.), D. Brooks – 11, F. Ntilikina – 6 (5 as., 3 prz.), J. Embiid – 5

USA: J. Brown – 35 (3×3, 10 zb.), K. Kuzma – 20 (7 zb.), J. Tatum – 15, J. Collins – 11, K. Dunn – 9 (5 as., 3 prz.), B. Ingram – 8, T. Prince – 8, D. Smith Jr. – 7 (6 as.), D. Mitchell – 7 (7 as., 5 prz.), D. Fox – 4

Kopiuj link do schowka