RetroWtorki: Wilt „The Stilt”

21/08/2018
fot. Dick Raphael/USA TODAY Sports

Dokładnie 82 lata temu, 21 sierpnia 1936 roku, w Filadelfii na świat przyszedł Wilton Norman Chamberlain. To właśnie on jest posiadaczem 68 rekordów NBA, to on jako jedyny w historii ligi zdobył 100 punktów w jednym spotkaniu, a także zebrał… 55 piłek w jednym spotkaniu. Pozostaje również niekwestionowanym liderem wszechczasów w ilości zbiórek – ma ich na koncie niespełna 24 tysiące. Spośród aktywnych zawodników w tej klasyfikacji, najbliżej Wilta jest Dwight Howard. Traci do niego niemal 11 tysięcy zbiórek.

Już w trakcie gry dla Uniwersytetu Kansas, Chamberlain dokonywał niespotykanych rzeczy, notując na przestrzeni dwóch sezonów 29.9 punktu i 18.3 zbiórki na mecz. Skupmy się jednak na jego osiągnięciach w lidze NBA, które zapewne na zawsze zostaną w pamięci kibiców. W swoim pierwszym sezonie na parkietach NBA, „The Stilt” zdobywał kosmiczne 37.6 punktu oraz 27.0 zbiórek na mecz, co zapewniło mu zarówno nagrodę dla Debiutanta Roku, jak i MVP sezonu zasadniczego (wyczyn ten powtórzył jedynie Wes Unseld w sezonie 1968-69). O ile w sezonie 1960-61 Chamberlain notował podobne „liczby”, o tyle już w następnym roku dokonał rzeczy, których do dziś nie udało się powtórzyć nikomu. Pominąć można nawet jego średnie zdobycze z tych rozgrywek (50.4 punktu, 25.7 zbiórki). Skupić trzeba się na tym, że spędzał na parkiecie średnio 48.5 minuty. Nie, nie jest to pomyłka. Na przestrzeni 80 spotkań odpoczywał przez… osiem minut.

Jedyna rzecz, nad którą możemy ubolewać to fakt, iż w „erze” Wilta Chamberlaina w lidze NBA nie istniało pojęcie bloku. Inaczej mówiąc, nie były one wpisywane do statystyk meczowych (podobnie w przypadku przechwytów). Przez to nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się, czy Chamberlain naprawdę zanotował jedyne quintuple-double w historii NBA. Wiemy z całą pewnością, że 18 marca 1968 roku, zdobył kosmiczne 53 punkty, 32 zbiórki i 14 asyst. Nieoficjalne statystyki mówią jeszcze o 24 zablokowanych rzutach i 11 przechwytach.

Jedni powiedzą, że był wybrykiem natury, a inni, że nie miał godnych siebie rywali. Warto jednak pamiętać, że Bill Russell, Nate Thurmond, Bob Lanier, czy Kareem Abdul-Jabbar, byli jednymi z najlepszych w historii NBA, którzy stanąć musieli twarzą w twarz z Chamberlainem. Natomiast trzeba się zgodzić z tym, że był on sportowcem, który zdarza się raz na stulecie. Dlaczego?

  • jego wyskok dosiężny (vertical leap) był porównywalny z możliwościami Michaela Jordana (48 cali)
  • zasięg ramion wynoszący 234 centymetry
  • potrafił sięgnąć dłońmi górną krawędź tablicy (znajduje się ona na wysokości około 396 centymetrów)
  • w teście szybkościowym zorganizowanym przez trenera San Francisco Warriors, pokonał Al’a Attles’a (mierzącego 183 cm wzrostu)
  • blokując wsad Gus’a Johnsona, spowodował u niego poważną kontuzję ramienia

Mimo indywidualnych popisów, Chamberlain zdobył tylko dwa tytuły mistrzowskie, przegrywając cztery z sześciu serii finałowych. W wywiadzie z 1997 roku dał wyraźnie do zrozumienia, jak małe znaczenie powinna mieć ilość pierścieni mistrzowskich:

Z jednym z moich przyjaciół rozmawiam średnio raz w tygodniu. Wiesz, co on mówi o czterech [wówczas] mistrzostwach Michaela Jordana? Nic. Ponieważ on ma ich jedenaście! Dlaczego nie uważasz, że jest najlepszy, skoro ma ich jedenaście? KC Jones ma dziesięć… Uważam, że nie da się stwierdzić, że ktoś jest wybitnym graczem tylko dlatego, że ma pierścienie mistrzowskie. Wiele osób, które były w drużynach mistrzowskich, nie robiły praktycznie nic.

Kopiuj link do schowka