RetroWtorki: Miller vs Ewing

08/05/2018
Reggie Miller

Dziś w nocy dobiegł końca jeden z czterech etapów Półfinałów Konferencji, a już jutro około godziny siódmej rano czasu polskiego możemy poznać kolejnych półfinalistów. Na przestrzeni ponad 70 lat ligi NBA rozegrano kilka niezwykle emocjonujących, często siedmiomeczowych serii. W ramach RetroWtorków cofamy się dziś o 23 lata, jednak mimo tej liczby, która kojarzy się przede wszystkim z Michaelem Jordanem, będzie on tylko tłem dla Półfinałów Konferencji z roku 1995, gdy pierwsze skrzypce odegrali dzisiejsi eksperci NBA – Reggie Miller, Mark Jackson, czy Greg Anthony.

Playoffs roku 1995 stały pod dużym znakiem zapytania, co do formy i możliwości Michaela Jordana. Jednak już w drugiej rundzie jego Chicago Bulls ponieśli porażkę 2-4 z późniejszym finalistą NBA, Orlando Magic. Była to pierwsza przegrana przez Jordana seria playoffs od 1990 roku, gdy musiał uznać wyższość „Bad Boys” z Detroit. Dzięki słabości „Byków”, swoje szanse walki o mistrzostwo NBA zyskali odwieczni rywale MJ’a – Patrick Ewing z New York Knicks i Reggie Miller z Indiany Pacers. To właśnie ten drugi, uznawany za jednego z najlepszych trash-talkerów w NBA, poprowadził swój zespół do pierwszego mistrzostwa dywizji w historii klubu.

Symbolem serii pomiędzy Pacers i Knicks pozostaje bezsprzecznie mecz numer jeden (wczoraj minęło 23 lata od rozegrania tego spotkania), w którym mający problemy ze skutecznością lider gości Reggie Miller, zdobył 8 punktów w zaledwie dziewięć sekund (dwa celne rzuty za trzy punkty), czym poprowadził swój zespół do zwycięstwa w Madison Square Garden 107-105. Mimo katastrofalnej końcówki pierwszego starcia, nowojorczycy nie dali sobie wyrwać kolejnego meczu przed własną widownią, rozbijając Pacers 96-77. Rozegrany 11 maja mecz numer trzy to kolejny thriller z wyrównanym wynikiem do ostatnich sekund. Zdobyte przez Johna Starksa 23 punkty (7-11 za trzy) nie wystarczyły do pokonania graczy Larry’ego Browna. Dzięki świetnej grze Rika Smitsa zespół z Indianapolis po czterech spotkaniach prowadził już 3-1, pewnie zmierzając do Finałów Konferencji Wschodniej.

Walcząc o pozostanie w playoffs, Knicks wspięli się na wyżyny swoich możliwości, doprowadzając do stanu 3-3. W meczu numer pięć błysnął nieżyjący już Anthony Mason (13 punktów z ławki). Spotkanie numer sześć to popis Patricka Ewinga. Rozpamiętujący pewnie do dzisiaj porażkę z Rockets w Finałach NBA 1994 roku środkowy Knicks zdobył 25 punktów i zebrał 15 piłek, doprowadzając do decydującego starcia – Game 7. Jak się później okazało, był to czwarty w tej serii mecz, który zakończył się różnicą jednego, lub dwóch punktów, po raz kolejny na korzyść Pacers. Miller i spółka wybili nowojorczykom z głów marzenia o zrewanżowaniu się „Rakietom” z Houston, pokonując gospodarzy 97-95. Zespół Larry’ego Browna po raz pierwszy w historii klubu awansował do Finałów Konferencji dwa razy pod rząd (powtórzyli to dopiero w latach 2013-2014). Gracze z Indianapolis nie dali rady jednak wykonać kolejnego kroku i awansować do Finałów NBA. W kolejnym siedmiomeczowym starciu nie zdołali pokonać wschodzącej gwiazdy NBA – Shaquille’a O’Neala i jego Orlando Magic.

Kopiuj link do schowka