RetroWtorki: Faworyt nie ma lekko

17/04/2018
Baron Davis

W historii wielu dyscyplin byliśmy niejednokrotnie świadkami wielkiego zaskoczenia, gdy niedoceniany zespół pokonywał mocniejszego faworyta. Do tych sportów zalicza się również koszykówka, a w szczególności liga NBA. Seattle Supersonics, faworyci do mistrzostwa – porażka 2-3 z Nuggets; Warriors, najlepszy zespół w historii (73-9), 3-4 z Cavaliers. Mimo wszystko, bezsprzecznie największym zaskoczeniem była pierwsza runda playoffs w sezonie 2006-07.

Wiele osób dosyć otwarcie i zdecydowanie krytykuje przyznanie nagrody MVP sezonu zasadniczego 2006-07 Dirkowi Nowitzkiemu, a za najlepszego zawodnika tamtych lat uznaje Kobe’go Bryanta. Reprezentant Niemiec miał jednak za sobą fantastyczny sezon (24.6 punktu, 8.6 zbiórki, 41.6% zza łuku), w którym poprowadził Mavericks do rewelacyjnego wyniku 67-15, który jest do dziś zdecydowanie najlepszym wynikiem w historii klubu z Dallas. Nowitzki został pierwszym graczem z Europy i trzecim niepochodzącym z USA (1994 – Olajuwon, 2005/06 – Nash), który otrzymał statuetkę MVP.
Po przegranych 2-4 finałach NBA w 2006 roku, zespół z Teksasu był świetnie przygotowany do walki o pierwsze w 26-letniej historii klubu mistrzostwo ligi. Aż do ostatnich spotkań sezonu zasadniczego ważyły się losy zespołów na miejscach 6-10 w Konferencji Zachodniej. Ostatecznie na ósmej pozycji zakończyli rozgrywki gracze Golden State Warriors i to oni mieli stawić czoła zespołowi Avery Johnsona. „Dubs” nie mieli wówczas w składzie gwiazd pokroju Stephena Curry’ego czy Kevina Duranta; posiadali natomiast ducha walki, który w tej serii okazał się niezwykle istotny. Baron Davis, Stephen Jackson, Matt Barnes, Andris Biedrins, Jason Richardson czy Mickael Pietrus byli wystarczająco mocnym i zgranym zespołem, by móc realnie stawić czoła najlepszemu zespołowi w lidze.

Rywalizację rozpoczęło spotkanie rozegrane w Dallas, z którego nieoczekiwanie zwycięsko wyszli gracze z Oakland. Podczas gdy eksperci spodziewali się, iż mecz numer cztery będzie pieczętował sukces Mavericks i ich awans do półfinałów konferencji, mimo przeszkód i wiatru wiejącego w oczy to Warriors prowadzili w serii już 3-1 stawiając zespół z Teksasu pod ścianą. Zawodnicy Avery Johnsona zdołali uniknąć ponownej kompromitacji przed własną widownią i pokonali gości z Kalifornii 118-112. Kluczowe znaczenie miały 53 punkty zdobyte przez Nowitzkiego i Josha Howarda. Mecz numer sześć można natomiast uznać jako jedno z najlepszych zakończeń serii playoffs w historii NBA. Przy ogromnym wsparciu kibiców w Oracle Arena, Warriors rozbili najlepszy zespół sezonu zasadniczego aż 25 punktami. Decydującym momentem spotkania okazała się trzecia kwarta, wygrana przez gospodarzy 36-15. W niej popis strzelecki dał Stephen Jackson, który zdobył 15 punktów (cztery celne rzuty za trzy pod rząd) – tyle, ile w takim samym czasie cała drużyna Mavs.

O ile w dniu rozpoczęcia rywalizacji (22 kwietnia) wydawało się, że „Dubs” będą mieć poważne kłopoty z wygraniem 1-2 meczów, o tyle przypieczętowanie zwycięstwa nad jedną z najlepszych drużyn sezonu zasadniczego w historii NBA (do dziś jest to siódmy wynik w historii) z całą pewnością będzie wspominane jeszcze przez wiele lat. Największy udział w końcowym sukcesie Warriors mieli: Baron Davis (25.0 punktów, 6.2 zbiórki, 5.7 asysty, 54.0% z pola, 45.5% za trzy), Stephen Jackson (22.8 punktu, 4.5 zbiórki, 3.8 asysty, 45.2% z pola, 47.5% za trzy) i Jason Richardson (19.5 puntu, 6.8 zbiórki, 2.0 asysty, 51.1% z pola, 34.1% za trzy). W szeregach Mavs najlepiej na przestrzeni całej serii zaprezentował się Josh Howard (21.3 punktu, 9.8 zbiórki, 2.2 przechwytu). Ogromnym rozczarowaniem okazał się natomiast Dirk Nowitzki. Lider Mavericks zdobywał solidne 19.7 punktu, ale na fatalnej skuteczności – 38.3% z pola (50.2% w sezonie zasadniczym) i zaledwie 21.1% zza łuku (41.6% w sezonie zasadniczym). Zespół z Dallas jest w gronie czterech drużyn, które ukończyły rozgrywki sezonu regularnego z wynikiem 67-15 i lepszym, ale nie zdobyły mistrzostwa NBA. Wcześniej takiej sztuki dokonali tylko gracze Boston Celtics (1972-73; 68-14), a aż dwa klubu dołączyły do tego grona w 2016 roku – San Antonio Spurs (67-15) i Golden State Warriors (73-9).

Kopiuj link do schowka