RetroWtorki: ECSF 1988: jeden rzut za mało

15/05/2018
Dominique Wilkins larry bird celtics

Całkiem niedawno minęło 30 lat od legendarnego „The Shot” nad Craigiem Ehlo w wykonaniu Michaela Jordana. Rzut zawodnika Bulls częściowo przyćmił jedną z najlepszych serii playoffs w historii, w której niewiele zabrakło, by Dominique Wilkins przy wsparciu Kevina Willisa i Doca Riversa pokonał Larry’ego Birda. Graczom Hawks w dwóch kolejnych spotkaniach zabrakło zaledwie jednego celnego rzutu za trzy punkty, by wyeliminować Boston Celtics.

Zespół K.C. Jonesa przystępował do Półfinałów Konferencji po łatwym zwycięstwie nad New York Knicks. Natomiast Atlanta Hawks stoczyła zacięty, pięciomeczowy bój z Milwaukee Bucks. Zdecydowanym faworytem do wygrania w tej serii byli mistrzowie NBA z 1986 roku. Potwierdzili to w dwóch pierwszych meczach rozegranych w Bostonie. Prowadzeni przez Larry’ego Birda (38 punktów w Game 1) i Kevina McHale’a (32 punkty w Game 2) Celtowie objęli prowadzenie w serii 2-0, bezbłędnie wykorzystując przewagę własnego parkietu. Hawks powrócili do rywalizacji dokładnie 30 lat temu. 15 maja 1988 roku rozbili Celtics 18 punktami. W tym meczu błysnął Kevin Willis, który zdobył 23 punkty na ponad 70-procentowej skuteczności. Czwarte spotkanie w tej serii to popis lidera gospodarzy, Dominique’a Wilkinsa. „The Human Highlight Film” zdobył 40 punktów, prowadząc Hawks do zwycięstwa 118-109. Przed meczem numer pięć, sprawa awansu do Finałów Konferencji pozostawała otwarta.

Ku zaskoczeniu wielu ekspertów, dwa dni później zespół Mike’a Fratello pokonał Celtics w hali Boston Garden, obejmując prowadzenie 3-2. W Atlancie wszyscy żyli nadzieją na awans przed meczem numer sześć. Bird i spółka zdołali dźwignąć presję, pokonując Hawks 102-100. Nawet 35 punktów zdobyte przez „Nique’a” nie wystarczyło, by Atlanta mogła zamknąć serię przed własną widownią i wyeliminować Celtics. Mimo przełamania przewagi parkietu w piątym meczu, drużyna K.C. Jonesa odpowiedziała tym samym, doprowadzając do stanu 3-3. Jak się później okazało, Hawks nie wykorzystali również drugiej szansy na sprawienie wielkiej niespodzianki i pokonanie Boston Celtics. Prowadzeni przez Larry’ego Birda i Kevina McHale’a bostończycy ponownie okazali się lepsi o zaledwie dwa punkty (118-116). Do zwycięstwa Atlanty nie wystarczyło nawet 47 punktów Wilkinsa, co pozostaje do dziś rekordem ligi w ilości punktów zdobytych przez jednego zawodnika w siódmym meczu (wyrównane osiągnięcie Sama Jonesa z 1963 roku).

Seria ta zapewne śni się po nocach Dominique’owi Wilkinsowi, który notował w niej 31.3 punktu, a w dwóch ostatnich spotkaniach zdobył aż 82 „oczka”. Mimo to, Hawks nie zdołali awansować do Finałów Konferencji po raz pierwszy od 1970 roku (przegrana w Western Division Finals z LA Lakers). Dalej przeszli natomiast Boston Celtics, którzy po raz piąty z rzędu dostali się do Finałów Konferencji – najlepszy wynik od lat 60. i występów Billa Russella. Ekipa K.C. Jonesa uległa jednak nowej sile Wschodu, która wreszcie osiągnęła szczyt swoich możliwości – Detroit Pistons. Era wielkich sukcesów Billa Fitcha i K.C. Jonesa dobiegła końca. Na kolejny awans do Finałów Konferencji Celtics musieli czekać do sezonu 2001-02 i rewelacyjnego duetu Paule Pierce & Antoine Walker.

Kopiuj link do schowka