Retrowtorki: Dogrywka, dogrywka…

24/04/2018
Ray Allen

Mimo, iż poszczególne serie playoffs bieżącego roku są dosyć wyrównane (m.in. Cavs – Pacers, Jazz – Thunder, Bucks – Celtics, czy Raptors – Wizards), to do tych najbardziej zaciętych pojedynków w historii NBA brakuje im jeszcze sporo. Z pewnością za jeden z najlepszych przykładów walki, w której obydwa zespoły zasłużyły na awans do kolejnej rundy, jest seria pomiędzy Chicago Bulls i Boston Celtics z 2009 roku.

Warto na wstępie dodać, iż przebieg tej rywalizacji z całą pewnością byłby inny, gdyby z powodu kontuzji przedwcześnie nie zakończył sezonu Kevin Garnett. Zamiast „KG” na pozycji silnego skrzydłowego pojawił się Glen „Big Baby” Davis, jednak brak tak wielkiej gwiazdy w składzie Celtów był bardzo widoczny. Zespół Doca Riversa poniósł porażkę przed własną widownią w meczu otwierającym serię 103-105. Tego dnia błysnęła wschodząca gwiazda Chicago Bulls, Debiutant Roku – Derrick Rose (36 punktów). Gracze Celtics wzięli się do roboty i wygrali dwa kolejne spotkania. Warto wspomnieć o popisie strzeleckim Bena Gordona w meczu numer dwa (42 punkty), a także o świetnej grze Paula Pierce’a w meczu numer trzy (24 punkty, 9-15 rzutów z pola). Emocje miały jednak dopiero nadejść.

Sponsor serwisu

Rozegrane 26 kwietnia 2009 spotkanie numer cztery zapoczątkowało niezwykłą serię trzech kolejnych spotkań, w których 48 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia. W pierwszym z nich, triple-double Rajona Rondo nie wystarczyło, by po niespełna godzinie gry pokonać zespół Vinny’ego Del Negro, a Bulls wyrównali stan serii. Mecz numer pięć to kolejna odsłona spektaklu dla fanów NBA – zakończony wynikiem 106-104, padł po dogrywce łupem gospodarzy z Bostonu. Rozegrany 30 kwietnia mecz numer sześć można śmiało określić jednym z najlepszych w historii playoffs. Trwający 63 minuty thriller zakończył się wynikiem 127-128, przedłużając nadzieje Bulls na awans do Półfinałów Konferencji. Na nic zdało się 51 punktów zdobyte przez Raya Allena (9-18 rzutów za trzy punkty).

Decydujący mecz serii rozegrano 2 maja w Bostonie. Tym razem bez horroru w dogrywce obrońcy tytułu mistrzowskiego pokonali Bulls 109-99. Kluczowe okazało się wsparcie z ławki, jakie zapewnił gospodarzom Eddie House. Jego 16 punktów (4-4 za trzy punkty) znacząco przyczyniło się do końcowego sukcesu Celtics. Seria ta trwała łącznie 371 minut, co daje średnio 53 minuty na mecz, czyli jedną dogrywkę na mecz. Gracze obydwu ekip ustanowili również niebotyczny rekord NBA, rozgrywając na przestrzeni siedmiu spotkań łącznie siedem dogrywek. Wcześniej wynosił on zaledwie cztery dogrywki i należał do Celtics – Nationals (1953), a także do Celtics – Hawks (1957). Co więcej, mecz numer sześć dołączył do grona najdłuższych meczów w historii playoffs. Dłuższy okazał się tylko mecz pomiędzy Celtics i Nationals w roku 1953 (4 dogrywki). Ciężko stwierdzić, czy ciężka przeprawa z Bulls znacząco osłabiła siły zawodników Doca Riversa, ale w Półfinałach Konferencji Wschodniej ponieśli porażkę w kolejnym siedmiomeczowym starciu, tym razem z późniejszym finalistą NBA – Orlando Magic.

Kopiuj link do schowka