Retro NBA: Michael Jordan upuścił pierwszą krew

28/04/2017
Michael Jordan

Równo 22 lata temu nie wiadomo było jak ten powrót się potoczy. Michael Jordan był niecałe półtora miesiąca po powrocie do koszykówki i pytań o jego dyspozycję było co niemiara. Pierwszy mecz playoff 1995 miał być pierwszą odpowiedzią na to czy MJ jest w stanie wciąż wygrywać.

Bulls zanotowali świetny bilans zamknięcia sezonu, wygrywając 13 z 17 spotkań rozegranych z Jordanem na boisku. Tak rozpędzeni weszli w pierwszą rundę playoff, gdzie ich rywalem byli Charlotte Hornets. Drużyna, która właśnie rozegrała najlepszy sezon w swojej krótkiej historii, a rok wcześniej napsuła sporo krwi w rozgrywkach posezonowych.

Ten mecz do pewnego momentu nie był piękny. W samej czwartej kwarcie co prawda mieliśmy aż 11 zmian prowadzenia i 6 remisów, ale przez ostatnie 2 minuty i 6 sekund czwartej kwarty nikt nie zdobył punktu, a oba zespoły uzbierały 7 spudłowanych rzutów.

Poczułem się jak rekin, który wyczuwa krew w wodzie. Musiałem zaatakować i miałem nadzieję, że ugryzę właściwą osobę.

Bulls w dogrywce rzucili 16 punktów, a 10 z nich było dziełem Mike’a. Łącznie w całym meczu uzbierał ich 48. Dołożył 9 zbiórek, 8 asyst, tylko 3 straty, trafił 18 z 32 rzutów z gry i wszystkie 11 osobistych. To był moment, w którym wszyscy uwierzyli, że Michael Jordan jest w stanie poprowadzić Byki ponownie do mistrzostwa, w tak krótkim czasie od powrotu.

Jordan był poniekąd zmuszony do takiej gry. Scottie Pippen miał tak duże problemy z faulami, że do przerwy nie oddał rzutu z gry, a cały mecz skończył z 8 punktami, trafiając 2 z 3 rzutów.

Wziąłem na siebie taką odpowiedzialność, bo Scottiego nie było w grze. Poczułem, że muszę pokazać swoje przywództwo, że muszę coś zrobić. Robiąc to, wyłączyłem kilku naszych chłopaków z gry, ale oni muszą się nauczyć być agresywnymi. Nie sądzę, że dzisiaj graliśmy taką koszykówkę jaką chcemy. Z taką grą nie wygramy z lepszą drużyną, a nawet z Charlotte w następnym spotkaniu. Musimy być bardziej zbilansowani.

Bulls wygrali tą serię 3-1, ale w półfinale konferencji przegrali z Orlando Magic. To jednak już temat na jeden z kolejnych materiałów w ramach Retro NBA.

Kopiuj link do schowka