Zszokowane Memphis
Najlepszy mecz z wszystkich ośmiu w pierwsze dwa dni rozgrywek posezonowych. W trakcie czwartej kwarty, gdy Nick Young trafił trzecią trójkę w minutę, na trybunach FedExForum była mała grupka kibiców Clippers, którzy wyraźnie się ożywili. Ich zespół przegrywał przez cały mecz, wyraźnie odstając od – wydawać by się mogło – lepiej przygotowanych do playoffów Grizzlies. Pierwsze prowadzenie w meczu na kilkadziesiąt sekund przed końcem spotkania…
Grizzlies stanęli w czwartej kwarcie zupełnie tak, jak zrobili to Clippers w pierwszej. Gospodarze rozpoczęli ten mecz lepiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Wszyscy sądzili, że rywalizacja pomiędzy obiema ekipami będzie jedną z najbardziej zaciętych ze wszystkich starć pierwszej rundy. Najwyraźniej te opinie nie spodobały się zawodnikom Hollinsa, którzy chcieli za wszelką cenę ustalić status quo serii. Do gry w międzyczasie powrócił Zach Randolph, męcząc w izolacjach na prawym skrzydle. Grizzlies potrzebują go w dobrej formie bardziej niż zwykle.
Tej nocy był jednak 3/13 FG, miał 6 punktów i 8 zbiórek. Poza tym ciężko było oczekiwać jego dobrej gry w kluczowych momentach spotkania. Gdy zdobył pierwszy punkty w tym meczu dla Grizzlies, serca fanów w Memphis z pewnością były mocno uradowane, ale ten zespół potrzebuje czegoś więcej.
Gdy gospodarze uciekali gościom z Los Angeles, dało się zauważyć bardzo dobrych ruch piłki i kreowanie pozycji przez wszystkich graczy. Mike Conley niczego nie forsował, a Clippers geniuszami defensywy nie są. Marc Gasol miał w tym meczu aż sześć asyst i większość wzięła się z tego, gdy czekał na podanie w high-post,schodził do środka i sam penetrował – coś niesamowitego.
Jednak Grizzlies nie mogli być efektywni przez cały mecz grając w ten sposób, bo stali się dla gości przewidywalni. Nawet tak bardzo szykanowany za brak doświadczenia Vinny Del Negro spostrzegł metodologie gry przeciwnika i pokrzepiając swoich graczy po zakończeniu trzeciej kwarty zwrócił im uwagę na to, gdzie mają uderzyć, aby przerwać dobry spacing Niedźwiedzi.
Jaki był tego rezultat? 17 zbiórek Clippers w czwartej kwarcie, zaledwie 4 Grizzlies, run 28:3, skuteczność 76% Clippers, 26% Grizzlies. Takiej dominacji w FedExForum długo nie widzieli. Gdy zawodnicy LAC objęli 1-punktowe prowadzenie – wszystkie kamery skierowane były na Rudy’ego Gaya. Zawodnik zdobył w tym meczu 19 punktów i miał 7 zbiórek, lecz w czwartej kwarcie był 2/6 FG i nie trafił rzutu, który prawdopodobnie zapewniłby Memphis w zwycięstwo, które ostatecznie przeciekło im przez palce.
Wielkie poświecenia Clippers poczynili także w obronie. Conley był mocno podwajany, a gdy wysocy już dostawali podanie na skrzydle to mogli spodziewać się w izolacji mocnego nacisku ze strony przeciwnika. Clippers dysponują silnymi zawodnikami pod koszem, ale często są oni bardzo nieuważni i pojawiają się problemy z przewinieniami. Nie tym razem. Gracze Del Negro zamykali każdą pozycję i walczyli na tablicy o każdą piłkę. Na parkiet tymczasem nie mógł wrócić Caron Butler, który w trzeciej kwarcie złamał rękę i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie wróci do gry w tym sezonie.
Szczęście w nieszczęściu Nick Young poczuł się w obowiązku i rozstrzelał Grizzlies. Zdobył w czwartej kwarcie 9 punktów, przy skuteczności 3/5 FG, w tym 3/4 3PT. Kolejne starcie między zespołami 3 maja o 3:30.










