Zapowiedzi spotkań – 6 stycznia.

Dzisiaj przed nami aż 12 spotkań. Interesujących, co prawda, dość średnio, ale żaden z nas nie pogardzi przecież kolejną dawką koszykówki w najlepszym wydaniu. Zapraszam do czytania przedmeczowych wypowiedzi.

Mecz dnia:

Chicago Bulls (6-1) – Orlando Magic (5-2)

Fascynujący mecz czeka nas dzisiejszej nocy w Orlando. Chicago zdecydowanie wkręciło się w obecny sezon, a mecze wygrywa seriami. Kolejny solidny rok rozgrywa MVP ligi – Derrick Rose. W Orlando za to nastroje są bojowe, zespół gra w tym roku o wiele lepiej niż oczekiwano. Dobrze spisują się zmiennicy, Dwight Howard przechodzi na tablicach samego siebie, a na niespodziewanego lidera drużyny wyrósł Ryan Anderson ze swoimi 20 punktami na mecz. Z pewnością czeka nas wyrównane spotkanie, grają dwie z topowych ekip konferencji wschodniej. Pod znakiem zapytania stoi występ gwiazdy chicagowskiej drużyny, która ma problemy z łokciem. Start meczu o 2.00 polskiego czasu. Zapraszam do przeczytania relacji ze spotkania, która będzie dostępna jutro rano.

New Jersey Nets (1-6) – Toronto Raptors (3-3)

Mecz raczej bez specjalnej historii. Grają okropni w tym sezonie Nets, którzy przegrali sześć ostatnich spotkań, a teraz szykuje się kolejne. Deron Williams, który miał prowadzić ekipę i być jej największą gwiazdą na razie nie wywiązuje się z pokładanych w nim nadziei. W Toronto rozbłysła za to gwiazda Andrei Bargnaniego. Włoch trafia dużo rzutów, wspaniale gra na tablicach, asystuje i jest podporą kanadyjskiego zespołu. Jose Calderon jest jednym z najlepszych asystujących ligi. Zapowiada się na kolejne zwycięstwo Raptors, którzy przed własną publicznością są bardzo ciężcy do pokonania. Start o 1.00 polskiego czasu.

Detroit Pistons (2-4) – Philadelphia 76ers (3-2)

Dzisiejsze spotkanie w Filadelfii byłoby nawet dość wyrównane i interesujące, gdyby nie to, że w Detroit nie zagra Ben Gordon i Rodney Stuckey, czyli dwie największe gwiazdy ekipy Pistons. Natomiast Philadelphia w tym sezonie gra dość przyzwoicie i mają jedną z najlepszych ofensyw w lidze. Przy okazji są dość wypoczęci, kalendarz początku roku ułożył się dla nich świetnie, mecze grają rzadko i z łatwymi rywalami. Start spotkania o 1.00 polskiego czasu.

New York Knicks (2-4) – Washington Wizards (0-6)

Nowojorski zespół zaczął sezon kompletnym falstartem. Jeden z największych faworytów ligi poniósł dotychczas aż cztery porażki, jedna z gwiazd drużyny Amare Stoudemire kompletnie zawodzi, a drużyna mająca słynąć z defensywy, broni naprawdę okropnie. Z drugiej strony parkietu staje jednak ekipa, która przegrała wszystkie dotychczasowe mecze z kretesem i bez walki. W zespole brakuje gwiazdy, która prowadziłaby zespół do zwycięstw, podnosiła morale. W związku z tym faworytem spotkania są jednak Knicks, którzy kolejnych wygranych potrzebują na gwałt, by nie stracić kontaktu z czołówką ligi. Start spotkania o godzinie 1.00 polskiego czasu. Serdecznie zapraszamy do przeczytania relacji z tego spotkania jutrzejszego dnia.

Atlanta Hawks (4-3) – Charlotte Bobcats (2-4)

Atlanta jeszcze dwa mecze temu była jedną z najlepszych zespołów ligi. Obecnie po dwóch przegranych spotkaniach z kolei sytuacja nie wygląda tak różowo. Nie zmienia to jednak faktu, że są faworytami jednego z dzisiejszych spotkań. Charlotte dobre mecze przeplata z bardzo przeciętnymi. Ze szczególnie dobrej strony pokazuje się center Bobcats Boris Diaw. Z pewnością czeka nas interesujący pojedynek, jednak górą z niego powinny wyjść Jastrzębie. Początek meczu o 1.00 czasu polskiego.

Indiana Pacers (4-2) – Boston Celtics (4-3)

Zastanawiałem się, czy nie zaliczyć jednak tego spotkania do Meczu Dnia. Zespół z Indiany zbudował w tym roku dość ciekawy kolektyw, który może być czarnym koniem tych rozgrywek. Nie ma tam jednej gwiazdy, a cała drużyna opiera się na każdym zawodniku. Boston natomiast podniósł się po trzech porażkach na początku sezonu, wygrywając cztery kolejne spotkania. Pomógł im powrót Paula Pierce’a po kontuzji, rozegrał się także Kevin Garnett. W tym meczu niezmiernie ciężko jest wskazać faworyta, obie drużyny są obecnie na topie i zależy im na kolejnych zwycięstwach. Kibiców NBA z pewnością to cieszy, bowiem zapowiada się fantastyczne widowisko. Startujemy o 1.30 czasu polskiego.

Denver Nuggets (5-2) – New Orleans Hornets (2-4)

Zespół z Denver w tym sezonie gra naprawdę świetnie, i to pomimo braku gwiazd drużyny przebywających obecnie w Chinach. Szczególnie dobrze układa im się gra w ofensywie, zdobywają sto punktów niemal w każdym meczu. Natomiast drużyna z Luizjany cały czas nie może się pozbierać po stracie swojej gwiazdy – Chrisa Paula. Ten, który miał go zastąpić do gry z powodu kontuzji może wrócić dopiero pod koniec miesiąca, mowa oczywiście o Ericu Gordonie. Szerszenie jednak na swoim parkiecie groźni są zawsze i z pewnością nie poddadzą się bez walki. Nie zmienia to jednak faktu, że przy obecnej formie Nuggets, to właśnie Bryłki powinny wyjść zwycięsko z dzisiejszego pojedynku. Start o 2.00 w nocy polskiego czasu.

Houston Rockets (2-4) – Oklahoma City Thunder (5-2)

Drużyna z Oklahomy po wybitnie dobrym początku nieco spuściła z tonu, przegrywając dwa ostatnie mecze. Szczególnie niespodziewaną porażkę odnieśli w Portland z miejscowymi Blazers. Na pewno w tym spotkaniu będą chcieli wrócić na serię zwycięstw, dodatkowo na swoim parkiecie jeszcze nie przegrali. Przeciwnika trudnego nie mają, jedynie średnio dysponowanych w tym sezonie Rockets. Zwycięzca meczu nie powinien być zatem trudny do odgadnięcia. Start o 2 nocy polskiego czasu.

 Cleveland Cavaliers (3-3) – Minnesota Timberwolves (2-4)

To spotkanie to pojedynek jedynki tegorocznego draftu z rewelacyjnym w tym sezonie Kevinem Love. Minnesota gra bardzo widowiskowo, jednak nie przynosi im to zwycięstw. Kibice szczególnie pokochali filigranowego rozgrywającego Wilków – Rickiego Rubio. Kawalerzyści natomiast wszystkie swoje zwycięstwa bardzo męczą, wygrywają zaledwie kilkoma punktami, nie wyróżniają się niczym spośród innych zespołów NBA. Faworyt spotkania jest nie do przewidzenia, choć bukmacherzy nieco lepiej płacą za zwycięstwo ekipy z Ohio. Start o godzinie 2.00 czasu polskiego.

Memphis Grizzlies (3-3) – Utah Jazz (3-3)

Szykuje się bardzo wyrównane spotkanie. Miśki jednak pod nieobecność Zacha Randolpha są bardzo osłabieni pod koszem. Przeplatają dobre spotkania z fatalnymi wręcz. Utah natomiast, wbrew oczekiwaniom, grają lepiej z meczu na mecz. Za faworyta meczu uważam jednak Grizzlies, nie należy bowiem zapominać że to jedna z ośmiu najlepszych drużyn zeszło sezonowych rozgrywek. Utah po zmianach w ostatnim sezonie, wciąż widocznie jest groźną drużyną, szczególnie we własnej hali. Start o trzeciej w nocy polskiego czasu.

Portland Trail Blazers (5-1) – Phoenix Suns (2-4)

Drużyna naszego rodzynka w NBA jest chyba najbardziej chaotycznie grającą ekipą w całej lidze. Brakuje tam zdecydowanego lidera, kogoś kto poprowadziłby ten team do zwycięstw. Ostatnie spotkanie, przegrane z mistrzami Dallas Mavericks, byłoby przełamaniem dla Marcina Gortata, który na stałe zadomowił się w pierwszej piątce drużyny z Arizony. Natomiast Portland jest jedną z największych niespodzianek tego sezonu. Zespół z Oregonu jest na swoim parkiecie niepokonany, a odniósł tylko jedną porażkę. Jest to o tyle zaskakujące, że z powodu kontuzji musiała zakończyć karierę ich największa gwiazda – Brandon Roy. Faworytem tego spotkania zdecydowanie są Blazersi. Start dopiero o 4.30 polskiego czasu.

Golden State Warriors (2-4) – Los Angeles Lakers (4-4)

Golden State w tym sezonie grają dość dobrze, jednak wobec będących w coraz lepszej formie Lakers i kontuzji Stephena Curry’ego nie będą mieli w dzisiejszym meczu zbyt wiele do powiedzenia. Oczywistym faworytem tego meczu są Jeziorowcy, którzy powinni odnieść piąte zwycięstwo w tym sezonie. Nie ma co jednak ukrywać, że strata najlepszego rezerwowego Lamara Odoma negatywnie wpłynęła na ich postawę na boisku. Ten mecz jako ostatni dzisiejszej nocy rozpocznie się o 4.30 polskiego czasu.