Zapowiedź spotkań 2 stycznia

Poniedziałek, 2 stycznia to w NBA aż 10 spotkań. Wszystko rozpocznie się już o 21:30 meczem z udziałem Marcina Gortata. Nie zabraknie na pewno emocji, szczególnie w Dallas. Zapraszam na zapowiedź kolejnych spotkań w NBA.

Mecz dnia:

Dallas Mavericks (1-4) – Oklahoma City Thunder (5-0)

Początek o 2:30 czasu polskiego. Pojedynek najlepszych z najgorszymi. Tak przynajmniej mówi tabela konferencji zachodniej. Dallas Mavericks są na dnie i przeciwko komu się odbić z tego dna, jak nie z najlepszymi. To zwycięstwo może automatycznie dać im kopa na przyszłość i pozwolić uwierzyć we własne możliwości. Thunder są na fali i jeśli wygrają z Mavericks, to będą mieli wielką przewagę psychologiczną nad niedawnymi rywalami z finału konferencji zachodniej.

 

Phoenix Suns (1-3) – Golden State Warriors (2-2)

Początek o 21:30 czasu polskiego. W meczu mają zagrać zarówno Steve Nash (kontuzja żeber), jak i Monta Ellis (pogrzeb), co zapewni lepszą grę po obu stronach. Czego można się spodziewać? Przede wszystkim walki z obu stron. Jedni i drudzy są niezadowoleni ze swojego bilansu i będą grali o pełną pulę. Warriors nie wygrali na parkiecie Suns od 12 spotkań i w tych meczach zawsze kiepsko grał Ellis. Jedynym, który pamięta ostatnią wygraną jest Andris Biedrins. Jeśli zablokuje dzisiaj dwa rzuty, to przekroczy granicę 500 bloków w karierze.

EDIT: David Lee nie zagra w tym spotkaniu z powodu przeziębienia. Zastąpi go w pierwszej piątce Dominic McGuire.

 

Boston Celtics (2-3) – Washington Wizards (0-4)

Początek o 1:30 czasu polskiego. Mecze między tymi samymi drużynami dzień po dniu to specjalność tego sezonu. Tym razem spotka to Celtics i Wizards. Faworyt w tym meczu jest jeden. John Wall wczoraj dostał solidną lekcję koszykówki od Rajona Rondo, który jako pierwszy w tym sezonie zaliczył triple-double. Szanse Czarodziei na odbicie się od dna są marne, tym bardziej że Celtics bardzo potrzebuję zwycięstw. Jedyna nadzieja gości to zmęczenie C’s, dla których granie dzień po dniu będzie udręką tych rozgrywek.

 

New Jersey Nets (1-4) – Indiana Pacers (3-1)

Początek o 1:30 czasu polskiego. Pacers mają bilans 3-1 i ani razu nie przekroczyli 40% skuteczności rzutów z gry. Co zatem decyduje o ich sukcesie? Defensywa. Nets z kolei są na przedostatnim miejscu w liczbie zdobywanych punktów na mecz. Czy mają szanse? Oczywiście. Po pierwsze dlatego, że gra u nich Deron Williams i w końcu zagra świetny mecz, a po drugie dlatego, że każda zła passa kiedyś się kończy, a Nets mają już cztery przegrane z rzędu. Czy jednak w to wierzę? Nie bardzo…

 

New York Knicks (2-2) – Toronto Raptors (1-3)

Początek o 1:30 czasu polskiego. Gdy zabrakło Amare Stoudemire wszyscy gracze pierwszej piątki Knicks zdobyli po co najmniej 14 punktów. Trudno nie być zadowolonym z takiego wyniku. Nie wiadomo czy Stat zagra w dzisiejszym spotkaniu, decyzja zostanie podjęta tuż przed meczem. W zeszłym sezonie rzucali średnio 114.5 punktu przeciwko Raptors, którzy w tym tracą średnio tylko po 96.8 punktu na mecz. Ostatni raz na podobnym poziomie byli w sezonie 2007/08, kiedy wygrali 41 spotkań.

 

Miami Heat (5-0) – Atlanta Hawks (3-1)

Początek o 1:30 czasu polskiego. Wielu piszących o NBA typowało ten mecz, jako ten, w którym Heat mogą ponieść pierwszą porażkę. Po wczorajszym blowoucie z Bobcats nie ma co liczyć na zmęczenie liderów Heat, z których żaden nie zagrał więcej niż 29 minut. Hawks z kolei po dobrym starcie pojutrze mogą mieć bilans 3-3, bo dzień po meczu z Heat zagrają w back-to-back z Chicago Bulls. Czy zatrzymają Heat? Nie sądzę.

 

Detroit Pistons (1-3) – Orlando Magic (4-1)

Początek o 1:30 czasu polskiego. Dwight Howard uzależniał pozostanie w drużynie na kolejne lata od tego czy znajdzie się odpowiednia ekipa wspierająca go. Na pewno nie zakładał, że tym, który będzie dla niego najlepszym wsparciem stanie się Ryan Anderson, który obecnie gra koszykówkę życia. Superman ma średnie na poziomie 17.4 punktu i 17.0 zbiórek. Z kolei Pistons w zbiórkach są na 25. miejscu w lidze. Są też na 29. miejscu w procencie rzutów za trzy drużyn przeciwnych. Magic są najlepsi w trójkach w całej lidze.

 

Minnesota Timberwolves (1-3) – San Antonio Spurs (3-1)

Początek o 2:00 czasu polskiego. Opromienieni pierwszym zwycięstwem w sezonie Wolves będą chcieli pokonać kolejnych dziadków, jak to Piotrek Grabowski określił w tytule swojej relacji. Wolves są na drugim miejscu w bronieniu drużyn przed rzutami za trzy (24.3 %). Spurs z kolei są mistrzami w znajdowaniu wolnych strzelców na skrzydłach. Ostatni raz Wolves pokonali Spurs dokładnie 5 lat temu, 3 stycznia 2007. W międzyczasie przegrali 17 razy z rzędu. Czy to już pora na koniec tej serii?

 

Denver Nuggets (3-2) – Milwaukee Bucks (2-1)

Początek o 3:00 czasu polskiego. Milwaukee Bucks wracają na właściwe tory w obronie. Wymuszają najgorszą skuteczność swoich rywali z gry (39.8 %), są liderami pod względem liczby zablokowanych rzutów przez ich rywali, a także są w czołówce traconych punktów i liczby przechwytów swoich rywali. Z kolei Nuggets to trzecia siła ofensywna ligi i najlepsza maszyna do przechwytów. Bucks tym meczem zaczynają serię 5 wyjazdowych spotkań po konferencji zachodniej. W ostatnim sezonie oba starcia padły łupem graczy z Kolorado.

 

Utah Jazz (1-3) – New Orleans Hornets (2-2)

Początek o 3:30 czasu polskiego. Najsłabszy mecz tego dnia. Dzięki takim przewidywaniom może być bardzo emocjonujący. W końcu czy można grać jeszcze gorzej? Jazz tracą średnio 104 punkty na mecz, gorsze od nich są tylko dwie drużyny. Z kolei Hornets są najgorsi w rzutach za trzy. W ostatnich dwóch meczach trafili tylko 3 razy na 29 prób. Zdobywają średnio 85 punktów na mecz. Ciągle nie wiadomo czy zagra Eric Gordon, który jest ich przepustką do lepszego świata. Bez niego drużyna sobie nie radzi. Brakuje też klasowego rozgrywającego. Są na przedostatnim miejscu w asystach.

Śledź autora tekstu na Twitterze