Zapowiedź czwartku – Heat z Bulls kradną noc
Dzień obfity w rywalizację. Czeka nas dwanaście spotkań na różnym poziomie. Dwie, o których wspomnę poniżej wzbudzają największe zainteresowanie, ale NBA jest na tyle przewrotna, że pewni możemy być tylko dobrej dawki emocji. Za kilka dni koniec okienka transferowego. Dzisiaj Bucks i Warriors doszli do porozumienia w sprawie wymiany kilku graczy. Powinniśmy oczekiwać więcej akcji z każdą kolejną godziną. Liga jednak z tego powodu gry nie przerywa, więc skupmy się na tym, co faktycznie przed nami.
1) Orlando Magic – San Antonio Spurs
Magic po zwycięstwie nad Bulls i Heat, zespołami które z pewnością będą w tegorocznych playoffach walczyć o mistrzostwo – podejmą teraz pretendenta z zachodu. Spurs się starzeją z sezonu na sezon, niemniej nadal stanowią poważne zagrożenie, gdy są zdrowi i słuchają znerwicowanego ostatnio Gregga Popovicha. Wokół zespołu z Orlando jest ostatnio sporo zamieszania z powodu Dwighta Howarda oczywiście, ale dobra dyspozycja przeciw topowym ekipą jest potwierdzeniem potencjału, jakim dysponuje zespół Stana Van Gundy’ego. Będzie to ostatnie spotkanie Magic przed końcem okna transferowego, czyli teoretycznie może być to ostatni mecz środkowego z Orlando w trykocie Magików. Spurs ostatnio stracili T.J.a Forda, który zakończył karierę. W San Antonio zawodnicy czują się wiecznie młodzi, niemniej wkrótce tak czy inaczej zmiany będą nieuniknione.
2) Miami Heat – Chicago Bulls
Dopiero drugie z czterech spotkań pomiędzy tymi zespołami w rozgrywkach 2011/2012. Pierwsze starcie zakończyło się zwycięstwem Heat, lecz ekipa z Miami naprawdę ciężko musiała pracować, aby ostatecznie przypieczętować zwycięstwo. Bulls mają aktualnie najlepszy bilans w lidze i staną przed szansą powiększenia przewagi nad swoim głównym rywalem w konferencji wschodniej. Problemem mogą okazać się kontuzje Richarda Hamitlona oraz Luola Denga. Ich brak nieco ogranicza rotacje Toma Thibodeau, niemniej skład Byków z Chicago jest wystarczająco głęboki, aby załatać dziury powstałe na pozycjach 2 i 3. Heat z kontuzji się już wyleczyli. Dwyane Wade wrócił do gry na swoim najwyższym poziomie, LeBrona James jest w tym sezonie wymieniany jako kandydat do MVP w pierwszej kolejności, z kolei bez Chrisa Bosha Miami mają poważne problemy w strefie podkoszowej. Mecz, który musi udźwignąć swój ciężar gatunkowy, a to nie powinno być szczególnie trudne, gdy w szranki stają takie nazwiska.
3) Utah Jazz – Phoenix Sins
Po porażce z Wolves na własnym parkiecie, Suns z pewnością będą chcieli odkuć sobie tę porażkę i w pojedynku z Jazz mają na to dużą szansę. Z teoretycznego punktu widzenia oba zespoły stoją na bardzo podobnym poziomie, więc to tylko zaostrza apetyt na ten pojedynek. Jazzmani będą starali się uniknąć szesnastej porażki w trzynastu wyjazdowych meczach. Słońca rozegrają kolejne spotkanie na własnym parkiecie, gdzie ostatnio gościły cheerleaderki z Asseco Prokom. Bilans zespołu Alvina Gentry’ego na własnym parkiecie wynosi 12-10, jednak Suns radzą sobie coraz lepiej i seryjne zwycięstwa nie są już dla nich tak odległą wizją, jak niegdyś. Nutki na wyjeździ są 5-15 i jest to drugi najgorszy bilans na zachodzie. O zwycięstwie z pewnością będzie decydować gra podkoszowych, gdzie Marcin Gortat zmierzy się z Alem Jeffersonem, a z pewnością do czynienia będzie miał także z Paulem Millsapem. Natomiast Steve Nash nie powinien mieć problemów z chimerycznym w tym sezonie Devinem Harrisem.
POZOSTAŁE MECZE:
Philadelphia 76ers – Indiana Pacers
Toronto Raptors – New Jersey Nets
Portland Trail Blazers – New York Knicks
Cleveland Cavaliers – Milwaukee Bucks
Los Angeles Lakers – New Orleans Hornets
Chratlotte Bobcats – Houston Rockets
Detroit Pistons - Sacramento Kings
Atlanta Hawks – Los Angeles Clippers
Boston Celtics – Golden State Warriors










