Zagubione Rysie

Kemba Walker /fot. Flickr

Świetna gra Jasona Richardsona i Evana Turnera poprowadziła Philadelphia 76ers do zwycięstwa nad Charlotte Bobcats.

 

Śpiący podkoszowi
Zarówno Brendan Haywood jak i Byron Mullens nie potrafili sobie poradzić z szybkością z jaką wyprowadzane były ataki 76ers. Kapitalne ścięcia pod kosz Evana Turnera oraz podania z obwodu do Thaddeusa Younga i Lavoya Allena zakończone zdobyciem punktów były wynikiem pozostawienia przez Rysie zbyt dużo miejsca do manewrów i oddawania rzutów, a także brak walki na tablicach o zbiórki (Haywood 0 zbiórek w obronie). Była to główna przyczyna przegranej Rysi na swoim parkiecie.
W ataku center Rysi zagrał na niezłym poziomie notując 4 zbiórki pod tablicą przeciwnika i zdobywając 8 punktów przy skuteczności 4/9 z gry.


Jedynym, który wyróżnił się w podkoszowej obronie Rysi był Bismack Biyombo, który nie pozwalał na zdobycie tak wielu punktów Youngowi. Walczył jak równy z równym na tablicach notując 5 zbiórek w obronie. Z dobrej strony pokazał się także w ataku zbierając dwa razy piłkę i zdobywając 14 punktów przy skuteczności 5/6 z gry. Young nie radził sobie z nim tak dobrze jak z Mullensem, którego wyczyny ograniczył do 10 punktów przy beznadziejnej skuteczności 3/12 z gry.

Niewykorzystane błędy
Obwodowi 76ers popełnili jeden zasadniczy błąd, przez który mogli przegrać całe spotkanie – pozostawiali Kembę Walkera i Bena Gordona bez opieki. O ile ten drugi wykorzystał całkowicie ten błąd (3/4 za trzy) to Kemba zawiódł na całej linii oddając w meczu tylko 11 rzutów z czego 5 trafionych.
Niestety, Rysie popełniły identyczny błąd co wykorzystał Jrue Holiday. Rozgrywający 76ers pozostawiony sam sobie rzucał z półdystansu ze słabą skutecznością 6/15 z gry i zanotował 13 punktów, jednak kreował grę na najwyższym poziomie notując 15 asyst.

Katownicy
Najbardziej we znaki Rysiom dali się James Richardson i Evan Turner. Oboje zanotowali kolejno 22 i 25 punktów będąc najlepszymi punktującymi spotkania. Richardson, na 4 minuty przed końcową syreną zanotował dwie arcyważne trójki, a Turner raz za razem wchodził pod kosz, wykorzystując dziury w obronie Rysi. Zebrał także 10 piłek co daje mu solidne double-double.

Michael Kidd-Gilchrist – debiutancka zadyszka?
2 pick w drafcie obserwuję od rozpoczęcia sezonu i z czystym sumieniem stwierdzam, że był to strzał w dziesiątkę. Jednakże dzisiaj nie pokazał całego wachlarza swoich umiejętności, gdyż to on miał za zadanie kryć Turnera. Jego wkład w mecz był niewielki, chociaż pomiędzy nim, a Walkerem już teraz widać swoistego rodzaju chemię. W ataku zagrał na prawdę nieźle, dwa razy zdobywając punkty z kontry (asystujący – Walker), a w ogólnym rozrachunku zdobył 10 punktów trafiając połowę swoich rzutów (5/10 z gry).

Zawodnicy 76ers kontynuują serię meczów wyjazdowych i już dziś zagrają w United Center z Chicago Bulls, a Rysie z Charlotte mają dwa dni przerwy zanim podejmą na swoim parkiecie Portland Trail Blazers.

@MarzecPatryk Twitter

 

Komentarze

komentarzy