Wizards kontynuują fatalną serię
Wszystkim(łącznie ze mną), którzy liczyli na przełamanie Czarodziei w dzisiejszym meczu wylano na głowę kubeł zimnej wody.I to nie wynik spotkania tak naprawdę rozczarowuje, ale gra Wizards, którą ciężko opisać przymiotnikiem innym niż beznadziejna.
Jeśli w trakcie oglądania meczu po waszej głowie krążyły myśli typu „Sam bym lepiej zagrał niż połowa zawodników Wizards” albo „Gdyby nie Rubio to dawno bym to wyłączył” to nie byliście sami. Z grą jaką zaprezentowali dzisiaj gracze Washingtonu , niechlubny, zeszłoroczny rekord Cavaliers wydaje się być całkiem możliwy do pobicia.
Washington prowadził tylko raz : 17-13, a później na boisko wszedł Ricky Rubio i Derrick Williams . I to był właściwie koniec zaciętego spotkania. Rubio olśniewał przeglądem pola i peefekcyjnym rozrzucaniem gry po całym obwodzie. Williams świetnie wykorzystywał podania młodziutkiego Hiszpana [4/7 zza łuku]. Timberwolves wygrali pewnie : 93-72.
U gospodarzy zabrakło kompletnie wszystkiego – dobrej obrony, skuteczności, gry zespołowej[tu nacisk!], przeglądu pola gry, lidera, strzelca etc..[wsadź tutaj każdy przymiotnik kojarzący się z graniem dobrego basketu]
Drużynę charakteryzował przede wszystkim kompletny brak gry zespołowej w I połowie.„Lecimy z kontrą? 4 vs 2? Nie podam..wbiegnę w przeciwnika i wykonam jakis kosmiczny rzut-a nuż trafię, albo gwizdną faul”. W całym meczu Wizards zanotowali 15 asyst, sam Rubio wykręcił ich 14.
Wilki znakomicie poradzili sobie bez kontuzjowanego Beasley’a – dzielili się piłką,a aż sześciu graczy zakończyło mecz z podwójną zdobyczą punktową. Kevin Love zaliczył kolejne solidne double-double – 20 pkt i 16 zbiórek.
„Rubio znaczy lepiej” skomentował spotkanie jeden z oglądających ze mną mecz znajomych. Trudno się z tym nie zgodzić, nawet spoglądając na suche statystyki:
Ricky Rubio bilans +/- … +22
Kevin Love – z Hiszpanem na boisku zdobył 17 punktów w 23 minuty ,wykorzystując 6 z 11 podań. Gdy Rubio usiadł na ławce Love przygasł – otrzymał tylko 5 piłek.Wykorzystał jedną.
Oko cieszy również współpraca dwóch rookie w drużynie Rubio-Williams. Wszystkie[!] 4 trójki skrzydłowego wpadły po podanaich RR.
Jeśli chodzi o Wizards to naprawdę mocno muszę się postarać o znalezienie jasnego aspektu dzisiejszej gry. Jest nim zdobywca 14 punktów – sophomores Trevor Brooker. Solidna gra w obronie, 3 bloki i 5/7 FG.
Przyznam szczerze, że odliczam juz mecze do odejścia Flip Saunders’a. Podobnie jak D’Antoniego w NYK, ale to już zupełnie inny temat.Wizards są drużyną niepoukładaną. W obronie prym wiedzie McGee,a później długo długo nikt. W ataku czasem odpala Young, albo tak jak dzisiaj Brooker. Ale widać gołym okiem, że Flip pomysłu na ten zespół nie ma wcale. A zawodnicy są przecież niczego sobie – John Wall, Javale McGee, Andray Blatche .Brakuje tylko prawdziwego lidera i porządnego trenera z pomysłem na zespół.
Obie drużyny czeka teraz potyczka z Toronto Raptors. Jutro wyjazdowe spotkanie zagrają z nimi Wilki, a we wtorek na własnym parkiecie Wizards będą próbowali przerwać serię już 8 porażek z rzędu.
MIN: Kevin Love – 20 (16 zb), Derrick Williams – 14(4×3, 7 zb), Ricky Rubio – 13 (14 as), Wayne Ellington – 13, Luke Ridnour – 13, Anthony Tolliver – 1, Wesley Johnson – 5, Darko Milicic – 2, , Anthony Randolph – 2, Nikola Pekovic – 0
WAS: Trevor Booker – 14 (3 blk) Nick Young – 14, John Wall – 10 (6 as), Andray Blatche – 10 (9 zb, 3 prz), JaVale McGee – 8 (9 zb, 3 blk),Jordan Crawford – 8, Chris Singleton – 3 (7 zb), Roger Mason Jr – 3, Jan Vesely – 2











