W Memphis o palmę pierwszeństwa

Zach Randolph /fot. Flickr

Nie ma w NBA skuteczniej grających drużyn niż Grizzlies i Knicks. Obie mają na koniec 6 wygranych z rzędu, a Nowojorczycy dodatkowo nie przegrali od początku sezonu.

Mecz dnia: Memphis Grizzlies (6-1) – New York Knicks (6-0) – godz. 03:30

Kolejna noc i kolejna passa się skończy. Knicks wygrali pierwsze 6 spotkań, co im się nie zdarzyło od 1993 roku. Grizzlies z kolei wygrali też 6 meczów z rzędu, a na własnym parkiecie mają serię 14 wygranych. Knicks na pewno będą bardziej zmęczeni, bo są w grze dzień po dniu. Wygrali bardzo trudne spotkanie z San Antonio Spurs. Grizzlies z kolei mają za sobą wygrane z oboma finalistami NBA z poprzedniego sezonu.

Nie wiadomo czy w meczu będzie mógł zagrać Zach Randolph. NBA bada sprawę rzekomej bójki między nim, a Kendrickiem Perkinsem pod szatnią w trakcie ostatniego meczu. Może się okazać, że Z-Bo zostanie zawieszony. Jeśli jednak zagra, to będzie musiał kryć któregoś z niskich graczy rywali, prawdopodobnie Ronnie Brewera. Z drugiej strony to on będzie miał przewagę nad Carmelo Anthonym, bo zapewnie jego desygnuje do krycia Randolpha Mike Woodson.

Warto zobaczyć: Los Angeles Lakers (3-5) – Phoenix Suns (4-5) – godz. 04:30

Mike D’Antoni z powodu zalecenia lekarza, który nakazał mu chodzenie o kulach, może nie zająć swojego miejsca na ławce Lakers już w spotkaniu z Suns. Nie ma się jednak o co martwić. Kobe Bryant w ostatnich trzech meczach na własnym parkiecie z Suns rzucał średnio po 42 punkty na mecz. Na pewno jednak już będzie widać rękę nowego trenera w grze Lakers, którzy powinni grać szybciej.

Na pewno kluczowym pojedynkiem będzie walka Dwighta Howarda z Marcinem Gortatem. Jeszcze niedawno obaj grali razem w Orlando Magic i Polak pozostawał w cieniu Supermana. Zatrzymanie Howarda będzie bardzo trudnym zadaniem, ale za to kluczowym dla szans Phoenix. Gortatowi bardzo dobrze idzie w rywalizacji z Lakers. Z ostatnich 5 meczów wychodził średnio z 19.2 punktami i 13.6 zbiórkami. Z żadną inną drużyna nie gra mu się tak dobrze.


W sumie też warto zobaczyć: Portland Trail Blazers (3-5) – Houston Rockets (4-4) – godz. 04:00

Nie ma drużyny ze statystycznie gorszą ławką rezerwowych niż Blazers. Pomimo tego udało im się już raz w tym sezonie pokonać Rakiety. Wtedy byli lepsi po dogrywce, a bohaterem został Damian Lillard. Ten jak dotąd największy kandydat do nagrody dla najlepszego rozgrywającego przyćmił Jeremy’ego Lina i takie też będzie dla niego zadanie na ten mecz.

Największym atutem Blazers są rzuty za trzy. Tercet Lillard, Nicolas Batum i Wesley Matthews wspólnie trafili już 60 rzutów za trzy punkty. Poleganie na rzutach za trzy jest jednak zgubne, bo jeśli nie wpada, jak w czterech przegranych meczach Blazers, to szans na wygrane nie ma. Rockets są w trakcie małego kryzysu, spowodowanego problemami z Royce’em White’em. Wszystko jednak będzie zależało od formy Jamesa Hardena, który praktycznie w pojedynkę jest w stanie zapewnić swojej drużynie wygraną.

Dla twardzieli: New Orleans Hornets (3-3) – Oklahoma City Thunder (6-3) – godz. 02:00

Pojedynek dwóch kandydatów do miana najlepszego blokującego NBA. Anthony Davis zaczął grać regularnie i wreszcie będzie można ocenić jego umiejętności na tle najlepszych w lidze. Tym razem na jego drodze staną Serge Ibaka i Kendrick Perkins. Wygrany przez niego pojedynek może nie wystarczyć jednak do wygranej. Kto bowiem będzie w stanie zatrzymać coraz lepszego Kevina Duranta? W ostatnich 5 meczach zdobywał średnio 27 punktów przy skuteczności 52.1% z gry i 44% za trzy. Jest po prostu nie do zatrzymania.

Russell Westbrook póki co rzuca w kratkę. Nadrabia swoją nieskuteczność świetnym rozgrywaniem. W przegranym meczu z Grizzlies zanotował 13 asyst, co jest jego rekordem sezonu. Naprzeciw niego stanie rewelacja rozgrywek – Greivis Vasquez. Wenezuelczyk notuje najlepsze w karierze 8.8 asyst na mecz i zdobywa przy tym też rekordowe 12.3 punktu na mecz.

Pozostałe mecze:
Philadelphia 76ers (4-4) – Utah Jazz (4-5) – godz. 01:00
Indiana Pacers (3-6) – Dallas Mavericks (5-4) – godz. 01:00
Detroit Pistons (1-8) – Orlando Magic (2-5) – godz. 01:30
Minnesota Timberwolves (5-3) – Golden State Warriors (4-4) – godz. 02:00
Sacramento Kings (2-6) – Atlanta Hawks (3-4) – godz. 04:00


survey services

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy