W Bostonie o dodatni bilans – zapowiedź spotkań 11 stycznia

11 stycznia zostanie rozegranych 11 spotkań. Co najmniej cztery spotkania zasługują na miano meczu dnia. W związku z tym ciężko będzie wybrać które mecze są najciekawsze do oglądania. Zapraszamy na zapowiedź dzisiejszych spotkań.

Boston Celtics (4-4) – Dallas Mavericks (5-5)

Początek o 2:00 czasu polskiego. Po słabym starcie obie drużyny doczłapały do bilansu .500. Celtics nawet byli przez chwilę nad kreską, ale porażka w ostatnim meczu z Pacers wróciła ich do równego bilansu. Teraz przystąpią do meczu z Mavs prawdopodobnie wzmocnieni dwoma graczami. Marquis Daniels, który był chory uczestniczył w porannym treningu, a Mickael Pietrus ma zadebiutować w tym meczu, zgodnie z tym co powiedział Doc Rivers. Mavs z kolei zagrają bez Jasona Kidda, który ma problemy z kręgosłupem. Rozgrywający jeździ z drużyną, ale ma zagrać dopiero w piątek przeciwko Bucks. Na boisku natomiast zobaczymy Delonte Westa, który zagra na jedynce przeciwko swojej drużynie z zeszłego sezonu.

Obie drużyny wracają na odpowiednie tory i widać, że coraz lepiej się zgrywają. Ozdobą meczu będzie pojedynek silnych skrzydłowych. Dirk Nowitzki zaczyna przypominać siebie z wiosny zeszłego roku, a naprzeciw niego stanie Kevin Garnett, dla którego dużym atutem będzie aż czterodniowy odpoczynek od ostatniego meczu.

 

Indiana Pacers (6-3) – Atlanta Hawks (7-3)

Mecz o 1:00 czasu polskiego. Obie ekipy walczą o 4. miejsce na wschodzie i na dzień dzisiejszy spotkałyby się w pierwszej rundzie playoffs, co nie jest wykluczone. Pacers mogą przystąpić do meczu bez Danny Grangera, który co prawda już się wyleczył z choroby, ale narzeka na kostkę. Z kolei Hawks zagrają kolejny raz bez Marvina Williamsa. Obie drużyny są w czołówce defensyw ligowych, a jednocześnie są w trzeciej dziesiątce w średniej liczbie posiadań na mecz. W związku z tym będzie bardzo wolny mecz i nie ma co liczyć na dużą liczbę punktów.

 

New York Knicks (5-4) – Philadelphia 76ers (7-2)

Początek meczu o 1:30 czasu polskiego. Sixers są dokładnie tam, gdzie chcieli być Knicks, czyli na czele swojej dywizji. W dodatku ich atak jest trzecim w całej lidze, a obrona pierwszą w NBA. Knicks z kolei nie mogą odnaleźć się w ogniu oczekiwań jakie przed nimi stoją. O ile jeszcze Carmelo Anthony i Tyson Chandler grają na poziomie, którego się od nich oczekuje, to Amare Stoudemire gra zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Rzuca poniżej 42% z gry, a w najgorszym dotychczas sezonie pod tym względem trafiał ze skutecznością 47%. Drużyna z Nowego Jorku jest zarówno w ataku, jak i obronie na 14. miejscu w lidze i ich bilans wygranych odpowiada tym pozycjom.

 

Portland Trail Blazers (7-2) – Orlando Magic (6-3)

Początek o 4:00 czasu polskiego. Blazers są w czołówce ligowej, w końcu po tylu latach. Grają naprawdę przyjemną dla oka koszykówkę, a LaMarcus Aldridge kontynuuje rozwój, który zapoczątkował w poprzednim sezonie. Ostatnio Kevin Love powiedział, że jest najlepszą czwórką w lidze, ale dla mnie Aldridge spokojnie stoi z nim na równi. Za Blazers przemawia bilans meczów u siebie (6-0). O Magic ciężko mi mówić, bo drużyna gra ciągle tak samo od kilku lat i ich sukces zależy od dwóch rzeczy. Czy Dwight Howard będzie potrafił przebijać się skutecznie pod kosz i czy pozostali gracze będą trafiali za trzy. To jest ich recepta na sukces – prosta i przewidywalna.

 

Los Angeles Clippers (4-3) – Miami Heat (8-2)

Początek o 4:30 czasu polskiego. Obie ekipy przystąpią do meczu po przegranych z Blazers i Warriors. Jednocześnie są w przededniu dużych sprawdzianów. Clippers oprócz Heat mają przed sobą jeszcze mecz z Lakers, a Heat po Los Angeles odwiedzą jeszcze Denver, a potem u siebie podejmą Spurs i Lakers. W tym meczu po raz kolejny testowi zostanie poddany duet Chris Paul - Blake Griffin. Brak ustawionych zagrywek na odpowiednim poziomie powoduje, że ich potencjał nie jest w pełni wykorzystywany. Z kolei Heat po przegranej z Warriors na pewno będą podrażnieni i będą chcieli szybko wymazać tą porażkę z pamięci.

 

Toronto Raptors (4-6) – Sacramento Kings (3-7)

Początek o 1:00 czasu polskiego. Raptors jako pierwsi podarowali zwycięstwo Wizards po chyba najgorszym występie w tym sezonie. Szansę do odbicia się mają już w kolejnym dniu, a ich rywalem niezbyt wymagające w tym sezonie Sacramento. To zadziwiające, że posiadając tak dużo talentu w ofensywie nie potrafią grać na wystarczająco wysokim poziomie, żeby grać choćby na poziomie 50% wygranych. Kings zagrają na pewno bez Chucka Hayesa, a możliwe, że zabraknie znowu Marcusa Thorntona.  W meczu z Sixers zastąpił go Jimmer Fredette, ale nie może zaliczyć tego występu do udanych. Przeciwko Raptors może być mu zdecydowanie łatwiej.

 

Chicago Bulls (9-2) – Washington Wizards (1-8)

Początek o 2:00 czasu polskiego. Najlepsza z najgorszą drużyną wschodu, w dodatku na parkiecie tej wyżej notowanej, więc jaki może być wynik końcowy? Pytanie tylko jak na tle Derricka Rose’a zaprezentuje się John Wall, który póki co zalicza kiepski sezon. Flip Saunders wstrząsnął w meczu z Raptors składem sadzając na ławce Rasharda Lewisa i Andraya Blatche. Czy ten wariant będzie skuteczny dwa razy z rzędu? Wątpliwe.

 

New Orleans Hornets (3-6) – Oklahoma City Thunder (9-2)

Początek o 2:00 czasu polskiego. Hornets w końcu odbili się od dna wygrywając z Nuggets, ale przy tak dużych brakach na pozycji 2-3, gdzie Thunder mają Kevina Duranta mogą nie poradzić sobie z rywalami. Nie pomoże tutaj za bardzo szósta defensywa ligi, bo Thunder mają piąty atak i wiele możliwości w ofensywie. Świetny sezon rozgrywa James Harden, który jest zdecydowanym faworytem do nagrody dla najlepszego rezerwowego ligi już w trzecim tygodniu rozgrywek. Jedyny problem gości to brak zmiennika dla Russella Westbrooka po tym jak kontuzji kończącej sezon doznał Eric Maynor.

 

San Antonio Spurs (6-4) – Houston Rockets (3-6)

Początek o 2:30 czasu polskiego. Spurs będą chcieli się zrewanżować za wysoką porażkę, jaką ponieśli w pierwszej potyczce z Rockets. Bardzo wysoką formą zaskakuje Richard Jefferson, który jest wśród liderów ligowych pod względem skuteczności rzutów za trzy. Z kolei Rakiety są bardzo zależne od Kyle’a Lowry, który w pierwszym meczu po powrocie po kontuzji poprowadził swoją drużynę do wygranej z Bobcats. Obie drużyny będą w back-to-back, ale są w odwrotnych nastrojach, bo Spurs przegrali z Bucks.

 

Denver Nuggets (6-4) – New Jersey Nets (2-8)

Początek o 3:00 czasu polskiego. Po bardzo dobrym starcie Nuggets przegrali ostatnie 2 spotkania i złapali lekką zadyszkę. Jednak z kim się nie odbić, jak nie z Nets, którzy na liście pokonanych mają tylko Raptors i Wizards. Deron Williams jest kluczowym graczem, który może odmienić ten sezon dla gości, ale póki co gra najgorzej od swojego sezonu debiutanckiego.

 

Utah Jazz (6-4) – Los Angeles Lakers (7-4)

Początek meczu o 3:00 czasu polskiego. Jazz wygrali ostatnie pięć spotkań, ale nie grali z drużynami z najwyższej półki. Tymczasem Lakers ostatnimi występami mocno się podbudowali, a Kobe Bryant gra najlepiej od 2 sezonów. Jest agresywny w ofensywie i zdobywa mnóstwo punktów. W pierwszym meczu tych drużyn Lakers byli lepsi aż o 25 punktów, a grali bez Andrew Bynuma, który nie licząc spotkania z Suns notuje najlepszy sezon w karierze i jest najczęściej nie do zatrzymania.

Śledź autora tekstu na Twitterze