Umarł król, niech żyje król
Pomimo odejścia Andre Iguodali z Philadelphi w drużynie kształtuje się powoli nowy lider. Spencer Hawes, bo o nim mowa zaliczył minionej nocy bardzo udany występ.
Umarł król, niech żyje król
Publiczność zgromadzona w hali Wells Fargo Center szybko zapomniała o swej sympatii względem Iguodali i przywitała go „buczeniem”. Jak się później okazało, taktyka wywarcia ogromnej presji obrana przez widownię przyniosła wymierne skutki. Wchodząc z ławki Hawes stał się jedną z pierwszoplanowych postaci drużyny prowadzonej przez Douga Collinsa. Osiągnięte przez niego double-double na poziomie 16 punktów i 12 zbiórek dodając do tego 5 bloków i 2 asysty daje nam obraz jednego z bardziej wszechstronnych graczy tego wieczoru.
Nic na siłę Panie Iguodala
Jak już wcześniej wspomniałem, Andre nie został przywitany burzą gorących braw, co wywarło na nim sporą presję pokazania się i udowodnienia ambicjonalnego swojej wartości. Na nic jednak wszystkie próby Iguodali, który poza jednym zapakowaniem piłki nie pokzał w tym spotkaniu niczego specjalnego. Cztery nietrafione rzuty zza linii 7 metrów jak i słaba selekcja rzutowa(5/13) były efektem zakończenia tego spotkaniu z dorobkiem jedynie 11 pkt. Ośmielę się stwierdzić, iż nawet podczas braku byłego gracza Sixers na parkiecie, graczom „Bryłek” grało się zdecydowanie lepiej. Fakt ten potwierdza choćby odrabionie strat w 4 kwarcie i zniwelowanie przewagi gospdoarzy jedynie do 4 oczek. Na koniec dodam tylko, że podczas pobytu na parkiecie Iguadoli zespół George Karla stracił 19 pkt względem 76ers.
Nam trafiać nie kazano
Skłamałbym, mówiąc iż oczekując meczu „Bryłek” nie liczyłem na szybką grę obfitującą dużą liczbę punktów. Ba, nawet pierwsza kwarta nieco utwierdziła mnie w tym przekonaniu, jak się jednak później okazało – mylnie. Na początek przytoczę statystykę rzutową Denver: 33/88 FG, 4/18 3-PT, 5/11 FT;
76ers również nie mają nad czym zachwycać: 30/85 FG, 7/25 3-PT, 17/21 FT
Na ten fakt złożyło się kilka czynników. Słaba selekcja rzutowa poszczególnych zawodników. Długie rozgrywanie akcji przy względnie dobrej grze obronnej zespołów powodowała wśród koszykarzy rzucanie z niełatwych pozycji.
Zdaniem autora
Denver powinno odrobić zadanie domowe poprawy gry w ofensywie, bo już w niedzielę czeka na nich drużyna Magic, którzy mogą być równie nieobliczalni jak Lakers. Owszem, gra w defensywie nie jest szczególnie imponująca, lecz jak wszyscy dobrze wiemy dla Nuggets najlpeszą obroną jest atak. Słowa pochwały należą się 76ers, którzy po sporych ruchach transferowych w off-season, dodatkowo grając bez Andrew Bynuma zwyciężyli w niezłym stylu.










