Udany debiut Brooklynu
Brooklyn Nets byli ostatnim zespołem, który nie miał do dziś rozegranego spotkania w nowym sezonie. Po przełożonym meczu z Knicks dopiero teraz mieli okazję zaprezentować się fanom z Nowego Jorku. Debiut – udany.
Hello Brooklyn
7 lat po tym, jak New Jersey Nets zdecydowali przenieść się na Brooklyn i 55 lat po ucieczce ówczesnych Dodgers do Los Angeles, kibice na Brooklynie znów mogą oglądać koszykówkę na najwyższym poziomie. Zarówno fani zgromadzeni w nowej, bilionowej ($$$) hali jak i zawodnicy oraz trenerzy byli niezwykle podekscytowani faktem rozpoczęcia czegoś zupełnie nowego.
“What a huge night, We’re in Brooklyn now, and it’s a huge difference.” – Avery Johnson.
7:44 p.m.
To właśnie o tej godzinie wpadły pierwsze punkty w nowej hali, na całe szczęście – były to punkty zdobyte przez gospodarzy, a konkretnie przez tego, o którego tak bardzo zarząd Nets walczył w tegorocznym offseason, Derona Williamsa. Oficjalnie można zatem powiedzieć, że nowy rozdział w historii zespołu rozpoczął się na dobre przy 17,732 osobach zasiadających wtedy na trybunach. Nawet Beyonce bawiła się dobrze.
Zmartwienie Jose Calderona ma się dobrze
Kyle Lowry znakomicie rozpoczął ten sezon. Po kapitalnym występie przeciwko Indianie Pacers, dziś pokazał się z równie dobrej strony rzucając 28 punktów, zbierając 8 piłek, notując 8 kluczowych podań i trzykrotnie kradnąc piłkę rywalom. W każdej z tych statystyk był on liderem w swoim zespole. Pierwotnie mówiło się o nim jako o bardzo solidnym backupie dla Calderona, jednak decyzja Dwyane’a Casey o wystawianiu go w pierwszej piątce z całą pewnością nie należy póki co do tych złych.
Hustle, baby!
Choć zagrał tylko 16 minut, oddał ledwie dwa rzuty to wrażenie pozostawił po sobie bardzo dobre. Reggie Evans zwyczajnie nie może być w Nets jedną z priorytetowych opcji w ataku, jednak to, co dziś pokazał, może zaowocować w przyszłości w postaci kilku dodatkowych minut od Avery Johnsona. Po nieudanych akcjach swojego zespołu dwoił się i troił aby wywalczyć piłkę dla drużyny. Czy to w powietrzu, czy tuż przy parkiecie, wygrać pojedynek z Evansem było dzisiaj piekielnie trudno. Do tego był niezwykle aktywny na tablicach i notował prawie 1 zbiórkę/minutę. Zabrakło trzech.
Jeszcze troszkę, Jonas. Jeszcze troszkę
Jonas Valanciunas to osoba, z którą Raptors wiążą spore nadzieje, już w tym sezonie. Prognostyki były dobre, chociaż w meczu z Pacers w ataku jeszcze popełniał kilka prostych błędów. Za to spec od obrony jakim jest Casey szybko pokazał Jonasowi jak skutecznie grać w defensywie (wtedy przeciwko Roy Hibbertowi). Dzisiaj przyszło mu się mierzyć z Brookiem Lopezem i wrażenie z bardzo pozytywnego uległo szybkiemu obniżeniu. Litwin dostał dziś w efekcie tylko 12 minut, podczas których zdobył ledwie 2 punkty, a Lopez rządził i dzielił w pomalowanym inkasując najwięcej dla zespołu, bo aż 27 punktów. Per 36 minut Brook zdobyłby dzisiaj z Jonasem na parkiecie 36 oczek.
Lekko zagubiony Wallace
Od początku spotkania Gerald Wallace kilkakrotnie zgubił zawodnika, za którego był odpowiedzialny w obronie. Nie można powiedzieć, że atak Toronto był jakoś niezwykle wyszukany i ciężki do obrony – po prostu zawodnik Nets miał gorszy dzień w tym elemencie. Z początku wystawiony został na DeMara DeRozana, później – ze względu na pojawienie się CJ Watsona na parkiecie przesunięty został na pozycję numer 4 i mierzył się wówczas z Andrea Bargnanim. I znów odwołam się tutaj do statystyk per 36 min. Z Geraldem na parkiecie DeRozan trafił 58% ze swoich rzutów (26,1 pts) a Bargnani 55% (15,6 pts). Dla jakiegoś odniesienia średnie obu zawodników w tym sezonie w tych elementach wynoszą kolejno 48%/20,7pts oraz 37%/15,1pts. Dodatkowo, skoro jesteśmy już w temacie Wallace’a, odniósł on dzisiaj w końcówce spotkania kontuzję lewej kostki, która w tej chwili wygląda na tyle poważnie, że prawdopodobne jest, iż zawodnik nie wystąpi w kolejnym meczu swojej drużyny. Mając również na uwadze fakt, iż z kontuzją zmaga się również Josh Childress, Nets zostaną w tej chwili bez klasycznej ‚trójki’
Co dalej
Brooklyn ma teraz dzień przerwy a w poniedziałek, również w NY, zmierzą się z Minnesotą Timberwolves. Dzień wcześniej z Wilkami zmierzą się Raptors poszukując wtedy swojego pierwszego zwycięstwa w tym sezonie.










