Trzecia z rzędu porażka Lakers
Indiana Pacers w jaskini lwa, w której przegrało już 9 zespołów, utarła nosa Lakersom i pokonała ich 98:96. Spotkanie, które wybraliśmy na ”mecz dnia” we wczorajszej zapowiedzi, zdecydowanie spełniło oczekiwania.
Jeziorowcy po dwóch przegranych meczach wyjazdowych przeciwko Miami Heat oraz Orlando Magic powrócili do Miasta Aniołów z nadzieją na przełamanie się i odnotowanie 10 zwycięstwa we własnej hali w tym sezonie. Rywal jednak, choć jeszcze sezon temu wydawałoby się to po prostu śmieszne, z wyższej półki – Indiana Pacers, która jest bezwzględnie jedną z rewelacji tych rozgrywek.
Przed tym spotkaniem wschodni rywale Lakersów legitymowali się z bardzo dobrym bilansem 10-4 i nie ukrywali, że chcieliby ten dorobek poprawić. Delikatną przeszkodą w wykonaniu tego zadania miał okazać się złamany nos Roya Hibberta, który ewidentnie przeszkadzał centrowi Indiany w grze, ale widać to było po nim tylko w pierwszej połowie, ponieważ zarówno w trzeciej jak i w czwartej kwarcie był bardzo ważnym elementem zespołu trafiając 8 z 9 rzutów.
Początek meczu bardzo silny w wykonaniu gospodarzy. W defensywie grali niemal idealnie nie pozwalając rywalom na swobodne oddawanie rzutów z bliskiej do kosza odległości. Indiana większość swoich akcji była zmuszona kończyć rzutami z dystansu, które często nie wpadały i już w samej pierwszej kwarcie każdy ze starterów LAL miał na swoim koncie defensywną zbiórkę. Niezwykle efektywnie w mecz weszła niekwestionowana gwiazda Lakersów, Kobe Bryant, który zdobył 11 z 27 punktów w Q1 dla drużyny.
Z indywidualnymi porachunkami czy też bez nich Frank Vogel musiał coś zrobić z grą zespołu ponieważ ta, nie napajała optymizmem przed kolejnymi odsłonami. Na szczęście dla gości, druga kwarta wyglądała już zupełnie inaczej. Pomimo, iż nadal ciężko było im zdobywać punkty spod kosza, to rzuty z dystansu okazały się kluczem do chociaż częściowego odrobienia strat a wspaniałym zwieńczeniem tego okresu gry dla Pacers był buzzer Davida Westa, który zniwelował przewagę Lakersów do ledwie trzech punktów.
Do końca spotkania scenariusz właściwie nie ulegał zmianie. Krótkookresowe „runy” każdej z drużyn w niczym im nie pomogły gdyż tak czy tak ostatnie minuty miały zadecydować o finalnym rozstrzygnięciu. Drużyna prowadzona przez Mike’a Browna przy stanie 94:97 miała piłkę do własnej dyspozycji i wszyscy się zapewne już domyślają do kogo ona trafiła po ponownym rozpoczęciu gry. Tak jest – do Kobiego, który jednak nie był w stanie trafić zza obwodu a kiedy zbiórkę zaliczył Granger, kibice zgromadzeni w Staples Center już wiedzieli, że tego meczu ich ulubieńcom wygrać się nie uda.
Trzecia porażka z rzędu stała się zatem faktem i przed derbami Los Angeles, które odbędą się już w środę Lakersi mają nad czym myśleć. Indiana w zupełnie innych nastrojach. 11 zwycięstwo w 15 meczu w sezonie i ogromne szanse na awans do Play-Offów a co lepsze – wizja zdziałania czegoś więcej niż 1 runda wydaje się bardzo realistyczna.
Po raz kolejny każdy ze starterów Pacers zanotował minimum 10 punktów w przeciągu całego spotkania co powoli staje się już znakiem firmowym tego zespołu, a było również zauważone przez realizatorów tego meczu podczas transmisji. To pokazuje, że w drużynie nie ma lidera takiego kalibru jakim jest Bryant w Lakers czy Dwight Howard w Magic i jak widać, do tej pory sprawdza się to bezbłędnie.
Lakersi tak, jak wspomniałem już wcześniej, następny mecz rozegrają w nocy ze środy na czwartek o godzinie 4:30 przeciwko Los Angeles Clippers natomiast ich dzisiejsi pogromcy zmierzą się dzień wcześnie z Orlando Magic we własnej hali o godzinie 1:00.
LAL: Kobe Bryant 33 (8zb, 4as), Andrew Bynum 16 (8zb), Matt Barnes 14, Metta World Peace 11, Pau Gasol 8 (10as, 8zb), Darius Morris 5, Derek Fisher 4, Troy Murphy 3, Devin Ebanks 2, Josh McRoberts 0 (3prz), Jason Kapono 0
IND: Roy Hibbert 18 (8zb), Danny Granger 16, David West 15 (9zb), Paul George 13, Darren Collison 12 (7as), George Hill 11, Dahntay Jones 9, Lance Stephenson 4, Tyler Hansbrough 0 (7zb), Louis Amundson 0
Śledź autora tekstu na Twitterze!










