Thriller w Oklahomie

Chris Paul i Russell Westbrook/fot. Flickr

Hitem dzisiejszej nocy było spotkanie na szczycie konferencji zachodniej pomiędzy Los Angeles Clippers a Oklahomą City Thunder w Chesapeake Energy Arena. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Zapraszamy na telegraficzny przegląd najciekawszych wydarzeń!

Powróćmy najpierw jednak do samego przebiegu meczu. Ekipa wicemistrzów NBA objęła prowadzenie już pod koniec pierwszej kwarty i przez większość spotkania świetnie go broniła. Przewaga Oklahomy oscylowała w granicach 5-10 punktów. Dopiero w samej końcówce meczu Los Angeles Clippers odrobili straty i na minutę przed ostatnią syreną doprowadzili do remisu 102:102. Żadna ze stron nie potrafiła już umieścić piłki w koszu i tym samym potrzebne było dodatkowe pięć minut, by rozstrzygnąć pojedynek.

W dogrywce prowadzenie szybko objęli Thunder i głównie za sprawą świetnej gry Kevina Duranta (który przez cztery kwarty grał zdecydowanie poniżej swoich możliwości) i Russella Westbrooka sukcesywnie swoją przewagę powiększali. W ostateczności Clippers po raz pierwszy od sześciu spotkań musieli zejść z parkietu pokonani, a Thunder awansowali na 2. miejsce w konferencji zachodniej. Wynik spotkania – 111:117. Na uwagę zasługuje postawa Duranta (35 oczek), Westbrooka (23pkt. i 9ast.) i w zespole Clippers Blake’a Griffina (23 punkty)

Niemrawy Chris Paul

Gwiazda Los Angeles Clippers dzisiejszego spotkania do najbardziej udanych zaliczyć z pewnością nie może. Był co prawda blisko minimalistyczne double-double (9 punktów i 9 asyst) ale trafił tylko dwa z czternastu rzutów z gry. W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry Paul, broniony przez przeciętnego obrońcę Westbrooka, mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę Clippers. Wybrał najgorszy możliwie rzut i piłka ledwo musnęła obręcz. Fatalny obraz najlepszego rozgrywającego NBA dopełniają cztery straty.

Kevin „Free throw” Durant

Pierwsze trzy kwarty spotkania wybitnie nie szły trzykrotnemu królowi strzelców ligi. W połowie czwartej ćwiartki miał na koncie 19 punktów przy skuteczności 5/17 z gry. W końcówce meczu włączył jednak tryb „clutch” do jakiego przyzwyczaił nas w poprzednich rozgrywkach, trafiając przy tym dwie trójki z rzędu. Durant należy również do ścisłej elity NBA pod względem skuteczności na linii rzutowych wolnych, a tymczasem obrona Clippers robiła wszystko, by go tam jeszcze częściej umieszczać. W efekcie trafił aż 19 z 21 osobistych

Ibaka niczym Ray Allen

Dzisiejszej nocy mieliśmy festiwal trójek bigmanów. Po zaskakującym rzucie Samuela Dalemberta w meczu Milwaukee Bucks z Miami Heat, swój rzut dystansowy dołożył również silny skrzydłowy z Oklahomy, Serge Ibaka. Zobaczcie na to!

 

Komentarze

komentarzy