Suns na równi pochyłej

O.J. Mayo /fot. Flickr

Fatalni Marcin Gortat i Michael Beasley, a z drugiej strony fenomenalny O.J. Mayo. Suns znalazli swój rytm, szkoda tylko, że pikujący w dół tabeli.

Takiego początku jak w meczu z Mavs Słońca jeszcze chyba nie miały w tym sezonie. Przed meczem kibice dowiedzieli się, że jeśli nie będą zadowoleni z poziomu spotkania, będą mogli się upomnieć o zwrot kosztów. Po takim początku te myśli im szybko uciekły z głowy. Niestety, im dłużej mecz trwał, tym gorzej się go oglądało.

Mecz rozpoczął efektownie duet Marcin Gortat – Michael Beasley. Polak wykończył wsadem alley-oop i jak się okazało było to jego ostatnie trafienie w meczu. Beasley z kolei zaczął od dwóch celnych rzutów i też się zaciął. Od tego momentu obaj „bohaterowie” Suns trafili wspólnie 1 z 17 rzutów z gry. Reakcja trenera mogła być na to tylko jedna. Po spotkaniu zapowiedział zmiany w pierwszej piątce. Zapytany o Beasleya, potwierdził, że o niego chodzi, ale Paul Coro z dziennika Arizona Central skłania się do tego, że swoje miejsce może stracić też Polak.

Beasley w całym meczu nie zebrał ani jednej piłki, był jak zwykle mało aktywny, grał głównie pod siebie. Polak z kolei na plus może zaliczyć 2 bloki i asystę do Shannona Browna. To jednak za mało, żeby się z czegokolwiek cieszyć. Trafił tylko 1 z 8 rzutów i doszło nawet do tego, że próbował trafić do kosza, rzucając od spodu w obręcz…

Po tej akcji Gortat dostał solidną porcję gwizdów. Co prawda poprzednie 3 mecze mogły dać nieco wiary w niego, bo rzucał w nich średnio 14.3 punktu na mecz, ale brakuje mu agresji w grze.

W pierwszych 5 meczach sezonu zbierał średnio 4.4 piłki na atakowanej tablicy. Ostatni raz 4 zbiórki w ataku zanotował 16 listopada przeciwko Lakers. Przeciwko Mavericks nie zebrał ani jednej piłki w ofensywie. W ostatnich 12 meczach tylko raz mu się udało zebrać 10 piłek. Jak piłka nie wpada do kosza, można jeszcze wybaczyć, ale brak zaangażowania jest tym, czego najbardziej nie lubią trenerzy.


Z tego właśnie powodu nie powinno dziwić, jeśli miejsce Gortata w wyjściowym składzie zajmie Jermaine O’Neal, któremu bardziej ufają koledzy z drużyny, częściej dogrywając mu piłkę. Podobnie reaguje Alvin Gentry, który coraz częściej w decydujących momentach meczów rezygnuje z gry Gortata. W czwartkowym meczu żaden z nich nie grał w ostatnich minutach (kontuzja O’Neala) i pod koszem grali Luis Scola i Markieff Morris.

Kolejny raz trzeba pochwalić Sebastiana Telfaira, który po kilku latach tułaczki i bycia niespełnionym wielkim talentem znalazł swoje miejsce. Jako rezerwowy rozgrywający Suns świetnie broni, napędza kontrataki i jest dobrym duchem drużyny. Gorzej dla Suns, że po sezonie kończy mu się kontrakt, a przy takiej jego grze chętnych na niego nie zabraknie. A wybrany w tegorocznym drafcie Kendall Marshall nie może się odnaleźć w NBA i gra w rozgrywkach NBDL.

Mavericks przyjechali jak po swoje. O.J. Mayo był bardzo umotywowany, widać było, że chce udowodnić władzom Suns, że źle zrobiły stawiając na Erica Gordona, a nie na niego przed sezonem. Odwdzięczył się im 23 punktami i pięcioma trójkami. W najważniejszym momencie najpierw się koncentrował na linii środkowej boiska, a potem trafił najważniejszy rzut w meczu z dużym spokojem:

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy