Skuteczny chaos Kiciusiów
Liczba 23 może się zapisać już na zawsze w historii Bobcats. Oczywiście z tym numerem grał Michael Jordan, ale tym razem chodzi o przerwaną serię 23 porażek z rzędu drużyny z Charlotte.
Mike Dunlap obiecywał, że wraz z nim do drużyny zostanie wprowadzona nowa jakość. Tak też było. Bobcats od pierwszej akcji bronili bardzo wysoko. Po każdym własnym koszu Michael Kidd-Gilchrist lub Kemba Walker atakowali rozgrywającego rywali już na wysokości linii rzutów osobistych na połowie przeciwnika. Przypominało to grę Boston Celtics w sezonie 1997/98. Wtedy to Rick Pitino wykorzystał posiadanie w składzie wielu młodych graczy i zalecił im taką grę.
Dunlap poszedł o krok dalej, bo dołożył do tego obronę strefową 3-2 przez większość meczu. Na samym początku zaskoczyło to Pacers, którzy po kilku minutach przegrywali 3:12. Samo ustawienie strefy jednak nie załatwia sprawy. Zawodnicy Bobcats cały mecz wywierali presję na rywalach. Zanotowali 10 przechwytów, 9 bloków i wiele tzw. touches, czyli wybić piłki z rąk, na aut, przerywając atak rywala i zmuszając go do ustawiania akcji od początku.
W ataku wyglądało to długimi momentami bardzo źle. Wystarczy powiedzieć, że zarówno w pierwszej, jak i czwartej kwarcie zanotowali dwa razy po 4 minuty bez trafionego rzutu z gry. Jednak sama defensywa wystarczyła, w decydującym momencie to właśnie w ten sposób Gerald Henderson do spółki z Byronem Mullensem zatrzymali Paula George’a:
Najlepsze spotkanie w karierze zagrał Kemba Walker, który przebijał się jak mikrofala pomiędzy stawiającym zasłonę wysokim z jego drużyny, a przeciwnikiem. Zdobył 30 punktów, głównie z wejść pod kosz i nie przypominał w ogóle tego momentami przestraszonego i niepewnego siebie zawodnika z poprzednich rozgrywek:
Z bardzo dobrej strony pokazał się w obronie Michael Kidd-Gilchrist. Ograniczył zdobycze Paula George’a do 12 punktów i wymusił na nim 5 strat. Gorzej było w ataku, gdzie trafił tylko 1 z 7 rzutów, ale większość jego prób była z bardzo trudnych, zachwianych pozycji.
Na przeciwległym biegunie znalazł się Tyrus Thomas, który jeśli nagle się nie poprawi, to szybko znajdzie się w NBDL. Trafił 1 z 9 rzutów z gry, został 2 razy zablokowany i w jednej z akcji pozazdrościł sławy walce na zasłonach Russella Westbrooka:











