Sinusoida Lakers

Pau Gasol / fot. Flickr

Los Angeles Lakers doznali 9. porażki w obecnym sezonie. Tym razem na własnym parkiecie ulegli byłej drużynie Dwighta Howarda, Orlando Magic.Forma Jeziorowców w obecnym sezonie wciąż nie została ustabilizowana. Po kapitalnym meczu, który rozegrali w ubiegły piątek w Staples Center wysoko pokonując drużynę Nuggets, przyszła kolej na bardzo słabe zawody w ich wykonaniu. Skrzętnie wykorzystali to gracze z Orlando, którzy wobec słabej postawy rywali raz po raz nękali drużynę prowadzoną przez Mike’a D’Antoniego rzutami z dystansu, bądź akcjami podkoszowymi.

Koszykarze z Florydy do spotkania z Lakers okupowali przedostatnią pozycję pod względem zdobywanych punktów, lecz nie przeszkodziło im to dzisiaj w zdobyciu aż 113 pkt(z czego 40 pkt zdobyli w czwartej kwarcie). Podopieczni Jacque’a Vaughna na parkiecie zaprezentowali nam fantastyczną grę zespołową zaliczając 34 asysty na 43 celne trafienia. Pokazuje to również jak fatalnie w obronie spisywali się gracze gospodarzy.

Jeziorowcy pomimo kiepskiej postawy w meczu starali się kontrolować jego przebieg mniej więcej do połowy czwartej kwarty. Od pierwszej ćwiartki nieznacznie prowadzili w spotkaniu i pomimo wychodzenia na prowadzenie zespołu Magic, bardzo szybko je odzyskiwali i odskakiwali na kilka punktów. Na 8 min przed końcem spotkania po trafieniu z dystansu Jodie Meeksa Lakers prowadzili 84:77 i wiele wskazywało na to iż rozstrzygnął losy spotkania na swoją korzyść. Nic bardziej mylnego.


Od tego właśnie momentu gra podopiecznym D’Antoniego zupełnie stanęła. To koszykarze z Orlando nadawali ton grze i w zupełności kontrolowali przebieg dalszych wydarzeń. Brak zaangażowania i woli walki w obronie spowodowały „rozkręcenie” się ofensywy Magic z Jameerem Nelson(19pkt, 13 ast) i Aaronem Afflalo(30 pkt) na czele. W ostatnich fragmentach gry to głównie dzięki 15 punktom tej dwójki gracze z Orlando zdołali „wydrzeć” zwycięstwo miejscowym. Duet podkoszowych Lakers Pau Gasol i Dwight Howard(21pkt, 15reb) miał w tym spotkaniu zdecydowanie powstrzymać Glena Davisa i Nikolę Vucevica, jednak podobnie jak reszta drużyny ich kompletna bierność w obronie spowodowała, że Big Baby osiągnął w tym meczu double-double na poziomie 23 pkt i 13 zbiórek, natomiast Vucevic zanotował 17 pkt i 13 zbiórek.

Zwrócić uwagę należy na świetną zagrywkę taktyczną graczy z Florydy w końcówce spotkania. Z racji tego iż niemoc na linii rzutów osobistych Howarda jest powszechnie znana Orlando z uporem maniaka stosowało taktykę hack-a-Dwight. Niejednokrotnie piłka przy akcji ofensywnej nie zdążyła jeszcze minąć połowy, kiedy to sędziowie odgwizdali faul na środkowym Lakers. Owa zagrywka taktyczna miała kapitalne przełożenie na końcowy wynik spotkania, gdyż ofensywa Lakers nie potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji, a sam Dwight kolejny raz zaliczył fatalny występ na linii trafiając zaledwie 9 na 21 oddanych prób.

Orlando Magic zagrali swój najlepszy mecz po odejściu Howarda, pomimo dalszej absencji Hedo Turkoglu i Ala Harringtona. Świetna gra zespołowa i realizowanie taktyki nakreślonej przed jak i w trakcie meczu przyniosło wymierne skutki. Z pewnością niewielu spodziewało się takiego roztrzygnięcia tego spotkania, zwłaszcza w kontekście perturbacji Magic, jakich doznali po zakończeniu „Dwightmare” i w obliczu tak mocnego na papierze składu Lakers. Jeziorowcy jednak udowodnili iż w tym sezonie stać ich jedynie na jeden dobry mecz, po którym muszą przyjść dwa słabsze.

Komentarze

komentarzy