Rondo błyszczy w wygranej nad Bulls

Rajon Rondo /fot. Flickr

Na nic zdała się pogoń Chicago Bulls w czwartej kwarcie w spotkaniu przeciwko Boston Celtics. Goście w końcówce spotkania zachowali więcej zimnej krwi a kolejne znakomite zawody rozegrał Rajon Rondo.

Seria przerwana

Celtics nie byli w stanie wygrać w United Center od 5 kolejnych spotkań. Dzisiaj od początku meczu mieli oni i fizyczną i mentalną przewagę nad swoimi rywalami bo wychodziło im niemalże wszystko a obrona Bostonu znowu wyglądała jak ta z najlepszych lat. Ostatecznie, po niezwykle zaciętej końcówce C’s stali się pierwszą drużyną, która od 8 kwietnia 2012 roku przekroczyła w Chicago granicę 100 punktów. Ta sztuka nie udała się podczas 15 kolejnych spotkań

Seria podtrzymana

Rajon Rondo robi wszystko, żeby stać się najlepszym asystującym w historii. Chociaż, wait. Najlepszym ? To może jeszcze określenie użyte nieco na wyrost. Jak na razie rozgrywający Bostonu zaliczył 31 mecz z rzędu z 10 lub więcej asystami, w tym 4 były dzisiaj niezwykle kluczowe, bo nastąpiły w momencie, kiedy z Celtics wyraźnie uleciała para w czwartej kwarcie. Jest on w tej chwili trzecim w historii NBA zawodnikiem z takim długim streakiem a jego następną ofiarą jest John Stockton z 37 kolejnymi meczami z 10+ asystami.  


Zepsuta końcówka

Celtics od początku tego spotkania grali jak natchnieni. Po trzech pierwszych kwartach rzucali na znakomitej skuteczności 55,7% i nie spudłowali żadnego osobistego podczas 12 podejść. Swoją drogą w meczu byli 16/16 z linii. Obrona Bulls wyraźnie miała kłopoty z utrzymaniem krycia, przez co najczęściej Brandon Bass miał bardzo dogodne pozycje rzutowe. A jeśli nie udało się dograć piłki do niego to trafiał Paul Pierce czy Kevin Garnett. Chicago nie mogło zatrzymać też skutecznych penetracji Rondo czy Leandro Barbosy. Niestety sen byłby zbyt piękny. Ostatnie 12 minut to beznadziejna, i nie bójmy się tego słowa, gra gości. Pozwolili zbliżyć się rywalom na 3 punkty i gdyby nie chaos w ataku Byków to pewnie wystarczyłoby im sił na pokonanie Celtics. W czwartej kwarcie tercet Pierce-Rondo-Garnett trafił 3 z 14 prób, przy czym pierwsza dwójka spudłowała wszystkie 7 rzutów.

Joakim Deng nie wystarczył

Joakim Noah oraz Luol Deng zrobili dziś kapitalną robotę dla swojego zespołu. To byli chyba najbardziej aktywni ofensywnie oraz defenwynie zawodnicy na parkiecie w szeregach Bulls co zaowocowało tym, że w czwartej kwarcie jako jedyni z pierwszej piątki wyszli na parkiet. Pozostali starterzy nie dostali nawet sekundy (Nate Robinson, Carlos Boozer, Richard Hamilton) i o mało co nie przyniosłoby to świetnych skutków. Marquis Teague bardzo skutecznie zatrzymał… wróć. Marquis Teague bardzo skutecznie zatrzymywał Rajona Rondo przez 9 minut ostatniej ćwiartki, bo potem pozwolił na 4 kluczowe podania (w tym 2 alley-oopy do Kevina Garnetta) rozgrywającemu gości i powrót Chicago pozostał w sferze marzeń. Jednak na tle Nate Robinsona poradził on sobie dzisiaj zdecydowanie lepiej z RR9. A co do mojego tworu jakim jest Joakim Deng to trafił on dzisiaj 17 z 30 prób z gry i zebrał 22 piłki na tablicach. Zdobył również 43 punkty.

Co to oznacza?

Chicago bez Derricka Rose’a wciąż zaczęli sezon tak, jak sobie tego życzyli. Są w tej chwili 4-3 a przed nimi ciężka, pięcio spotkaniowa seria meczów wyjazdowych. Celtics (4-3) po raz pierwszy w sezonie są na dodatnim bilansie zwycięstw a w tym miesiącu czekają ich trzy bardzo ważne mecze z rywalami z dywizji, najpierw z Nets i to już w najbliższy czwartek, dwa dni później Raptors a 28 listopada znów zmierzą się z Brooklynem, z tym, że tym razem we własnej hali.

Wojciech Bielewicz @Twitter

 

Komentarze

komentarzy