Powrót do Staples Center

Po przegrany trzecim spotkaniu z rzędu, Grizzlies czuli się jakby uchodziło z nich życie. Pomeczowe wywiady były mętne, pełne przygnębienia i smutku, który malował się zwłaszcza na twarzach zawodników. Powrót do Memphis oznaczał nowy start dla zawodników Lionela Hollinsa. Trener często był postrzegany podczas sezonu regularnego – jako kandydat do nagrody coacha roku.

Gdy Grizzlies przegrywali 3-1 zaczęto kwestionować jego metody i brak pomysłu na to, jak zatrzymać Chrisa Paula i jednocześnie postawić kropkę nad i. Zabrakło jej chociażby w meczu numer cztery, gdy Clippers odnieśli zwycięstwo po dogrywce w Staples Center. Mecz numer sześć znów odbędzie się w Los Angeles i prawdopodobnie dla Memphis będzie on najważniejszym w całej serii, bowiem siódme starcie – jeżeli do niego dojdzie – rozegrane zostanie w FedEx Forum.

Ekipa Vinny’ego Del Negro przegrała to spotkanie głównie dlatego, że pozwoliła zagrać gospodarzom na tablicach najlepszy mecz w tej serii. Grizzlies zdobyli 48 punktów, trafiając z pomalowanego 24/46 FG, natomiast Clippers większość swoich punktów zdobywali po rzutach z półdystansu i za trzy 7/24 FG. Niedźwiedzie nie najlepiej radziły sobie z obwodu (0/6 FG), ale zrekompensowały sobie to wydajniejszą grą pod koszem.

Gospodarze prowadzili już 24-puntkami w tym spotkaniu, ale ostatecznie Clippers udało się zejść do 12. To w zasadzie nie ma znaczenia, bowiem Grizzlies nie mieli zamiaru upokorzyć przeciwnika zostawiając na parkiecie siódme poty. Energia w tej serii będzie bardzo ważnym czynnikiem i jej oszczędzanie może doprowadzić, któryś z obu ekip do zwycięstwa. Z historii wiemy, że zaledwie ośmiu zespołom wcześniej udało się zwyciężyć mimo niekorzystnego bilansu 3-1. Grizzlies zrobili pierwszy krok, aby być dziewiątym.

Bardzo dobry mecz – w końcu – rozegrał na tablicach Marc Gasol po obu stronach parkietu. Spodobało mi się zwłaszcza jego krycie Blake’a Griffina w post-up. Bardzo długo tego nie widzieliśmy od Hiszpana, on w tej rundzie nie wykorzystywał możliwości, jakie bez wątpienia posiada. Głównie dzięki niemu tak mizernie Clippers wyglądali w tym spotkaniu na tablicach. Jakiś czas temu na łamach ZkrainyNBA prezentowaliśmy zdjęcia koszykarzy w ich młodocianej formie. Kto by pomyślał, że taki barył, jakim niewątpliwie był Marc – wyrośnie na jednego z najlepszych środkowych NBA.

Kolejne starcie między tymi ekipami odbędzie się w Los Angeles 12 maja o 3:00. Jest to najbardziej elektryzująca seria, więc nie możecie tego przegapić!

Śledź autora tekstu na twitterze