Popis Allena w Miami

Daniel Gibson i Dwyane Wade/fot. Flickr

Choć Miami Heat na 80 sekund przed końcem przegrywali z Cleveland Cavaliers siedmioma punktami, to udało im się odrobić straty i wciąż pozostają niepokonani na własnym parkiecie. Zapraszamy na telegraficzny skrót najważniejszych momentów spotkania.

Wróćmy jednak na początku do samego przebiegu meczu. Goście grali nadzwyczaj dobrze, szczególnie w pierwszej połowie. Z łatwością trafiali kolejne trójki (10/17 do przerwy) i doskonale walczyli na ofensywnej tablicy. Choć wizualną przewagę w pierwszej kwarcie i większości drugiej mieli Cleveland Cavaliers, to mistrzowie NBA długo trzymali się blisko, od czasu do czasu wychodząc nawet na prowadzenie. Dopiero tuż przed przerwą goście zaliczyli 9-0 run i schodząc do szatni mieli jedenaście punktów przewagi nad Miami Heat.

Zaraz na początku trzeciej ćwiartki Heat dogonili gości jednym serialem punktowym i od tego czasu obie drużyny grały „kosz za kosz”. Tendencję tę przerwali dopiero Cavaliers pod koniec czwartej kwarty. Na półtorej minuty przed końcem wyszli na prowadzenie 108:101. Od tego czasu jednak punkty zdobywali tylko LeBron James i Ray Allen. W efekcie Heat odnieśli zwycięstwo 108:110, wygrywając tym samym czwarte spotkanie z rzędu. Umocnili się na pozycji lidera konferencji wschodniej.

Killer Ray Allen

Ray Allen zdobył dzisiejszej nocy 17 punktów, w tym 15 w czwartej kwarcie i ostatnich siedem dla Miami Heat. Już kolejny raz swoją fantastyczną formą rzutową w końcówkach zapewnił mistrzom NBA wygraną z teoretycznie słabszym rywalem. Na paręnaście sekund przed końcem po podaniu Jamesa rzucił fantastyczne game-winnera.

LeBron James aka MVP

LeBron James kontynuuje swoją fantastyczną grę w tym miesiącu. Już w osiemnastym spotkaniu z rzędu (licząc tylko sezon regularny) zdobywa 20 lub więcej punktów. Dzisiaj licznik przy jego nazwisku stanął na trzydziestu oczkach. Do tego dołożył siedem zbiórek i pięć asyst. Partia godna najlepszych zawodników w historii tej dyscypliny. Jeśli LeBrona nie złapią żadne kontuzje i nie będzie miał nagłych problemów z motywacją podczas sezonu zasadniczego, nie powinien się martwić o swoją czwartą nagrodę MVP.

Waiters znów pudłuje

Wobec kontuzji Kyrie Irvinga, to pierwszoroczniak Dion Waiters powinien być pierwszą opcją ofensywą drużyny ze stanu Ohio. Póki co radzi sobie z tym nadzwyczaj przeciętnie. Rzuca nierzadko z bardzo trudnych pozycji, przez co jego skuteczność z gry spadła do tragicznych 38%. Od kontuzji Irvinga rzuca tylko 32%. Dzisiaj skończył z 5/14 z gry i dwie asysty. Jak tylko przebywał na parkiecie, piłkę w swoich rękach miał w praktycznie każdym ofensywnym posiadaniu. Trener Byron Scott z pewnością musi rozważyć poprowadzenie ataku Kawalerzystów przez rewelacyjnego Jeremy’ego Pargo.


Rashard Lewis poza rotacją

Pamiętacie, jak niedawno zachwycaliśmy się postawą Rasharda Lewisa, nowego nabytku Miami Heat? Jego energia i pewna ręka przy rzutach z półdystansu i dystansu musiały uciszyć nawet największych krytyków jego kontraktu. Teraz jednak, bez podania szczególnego powodu, coach Erik Spoelstra zrezygnował z usług byłego gracza m. in. Orlando Magic. Już w trzecim meczu z rzędu Lewis nie pojawił się na parkiecie. Raporty kontuzji milczą odnośnie stanu zdrowia silnego skrzydłowego. Zapewne sztab trenerski Miami testuje wszystkie ustawienia przed play-offami i rzeczywiście – wszystkie spotkania bez Lewisa Heat wygrali.

Kontuzja Shane’a Battiera

Niski skrzydłowy drużyny z Florydy, Shane Battier, doznał dzisiaj kontuzji lewej kostki. Pod koniec trzeciej kwarty pod własnym koszem nastąpił na nogę kolegi z drużyny, Udonisa Haslema. Absolwent uczelni Duke wstał co prawda o własnych siłach, ale gry kontynuować już nie zdołał. Diagnoza jest prosta – to zwykłe zwichnięcie kostki. Są więc duże szanse, że Battier wystąpi w najbliższym, czwartkowym meczu Miami Heat przeciwko San Antonio Spurs.

White Hot Heat

Zawodnicy Miami Heat wystąpili dzisiaj w strojach o nazwie White Hot Heat – prawdopodobnie zagrają w nich również w spotkaniu z San Antonio Spurs. Jest to drugi komplet strojów alternatywnych, przez wielu uważany za najładniejszy i najciekawszy. Patrz zdjęcie u góry!

Komentarze

komentarzy