Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Spurs
To było zdecydowanie jedno z brzydszych spotkań jakie oglądałem w tym sezonie. I bezsprzecznie najgorszy mecz Magików z Orlando od czasu bożonarodzeniowej porażki w Oklahomie. I mimo,że goście też nie porwali nas poziomem gry to właśnie Spurs wywieźli z Amway Center cenne zwycięstwo.
Jeśli mam być szczery to jedynym ciekawym momentem tego spotkania mógłbym nazwać ostatnią minutę czasu regulaminowego i 5 minut dogrywki. Pozostała część meczu to wszystko czego fan NBA nie chce oglądać w spotkaniach na szczycie . Obie drużyny raziły nieskutecznością, mieliśmy sporo fauli i strat, a efektowne zagrania Dwighta Howarda można by policzyć na palcach jednej ręki.
Spurs wygrali, ponieważ w ich szeregach znalazł się lider, który potrafił pociągnąć ich grę w 4 kwarcie. Był nim Francuz – Tony Parker.Aż 16 ze swoich 25 punktów trafił właśnie w ostatniej „12-tce” i dogrywce. Zdecydowanie zabrakło tego po stronie gospodarzy. Świetnie dysponowany tego dnia D12 [60 % FG] otrzymał w ostatnich 16-stu minutach zaledwie 3 piłki. Jeśli dołożymy do tego niemoc strzelecką zza łuku [4/21] i brak Hedo Turkoglu to wynik już tak bardzo nie dziwi.
Spurs, mimo iż przegrywali zdecydowanie walkę na tablicach [60-41 w zbiórkach] to nadrabiali rzutami z półdystansu. Parker zdobył w ten sposób 14 punktów, a Duncan 10. Sporo energii dało również wejście Thiago Splittera,za którym obrona Magic nie mogła nadążyć [5/7 FG].
Niewątpliwym „smaczkiem” tego spotkania było zachowanie Howard’a ,który raz po raz wykrzykiwał w stronę sędziego, domagając się odgwizdania na nim faulu „He pushed me! He pushed me!”A gdy sędzia odgwizdał przewinienie : „Oooh..Thank you, good man”. Zabawną sytuacją był tez faul na Glen Davis’ie, gdy Howard podszedł do niego i próbował go „reanimować”. Sytuacja bardzo analogiczna do tej :
A skoro już przy Big Baby’m jesteśmy..po raz kolejny utwierdzam się, w przekonaniu ,że trade na linii Boston – Orlando to niewypał i strata dla Magików.Ledwie 2/8 FG, kilka łatwych zbiórek na własnej tablicy i aż 4 faule. Davis nie ma żadnych atutów przemawiających na jego korzyść. W ataku gra dość topornie, a na solidnego obrońcę jest zbyt wolny[130 kg przy 206 cm]. Brandon Bass był szybszy , zbierał i punktował tyle samo ,a grał na lepszej skuteczności.
Cóż, o braku logiki w poczynaniach menadżera Magic wiemy odkąd oddał do Suns pewnego perspektywicznego centra o imieniu Marcin…
Spurs, dzięki zwycięstwu wskoczyli na druga pozycję w Konferencji Zachodniej, które zajmują ex aequo z Lakers. Jutro czeka ich potyczka na własnym parkiecie z Sacramento Kings. Orlando kończą natomiast swoją serię b2b2b i już jutro rozegrają kolejne trudne spotkanie – z Los Angeles Lakers.
ORL: Dwight Howard – 24 (25 zb, 3 blk), Ryan Anderson – 17, Von Wafer – 13 (3×3), J.J. Redick – 13, Jameer Nelson – 4 (5 as) , Glen Davis – 4( 7 zb), Quentin Richardson – 2, Larry Hughes – 2, Erik Clark – 2, Chris Duhon – 0
SAS: Tony Parker – 25 (9 as ,7 zb), Tim Duncan – 17 (10 zb), Richard Jefferson – 11, Tiago Splitter – 10, DeJuan Blair – 8, Matt Bonner – 4, Gary Neal – 3, Cory Joseph – 3, Kawhi Leonard – 2, Danny Green – 2










