Ostatnie listopadowe tango

Kobe Bryant /fot. Flickr

Czy Marcin Gortat się odrodzi w Kanadzie, a może Lakers wrócą na tory z Nuggets? W piątek zobaczymy aż 11 spotkań, więc będzie co oglądać.

Mecz dnia: Los Angeles Lakers (7-8) – Denver Nuggets (8-8) – godz. 04:30

Nie ma ciekawszych rywalizacji niż rewanże za spotkania z przeszłości. W ostatnich play-off Nuggets przegrali z Lakers dopiero po 7 meczach, ale w dzisiejszym spotkaniu nie będą faworytami. Po pierwsze, żeby zachować prawo serii, powinni przegrać teraz trzeci mecz z rzędu. Po drugie są jedynym zespołem, który jest w stanie gorzej rzucać z linii niż słabi w tym elemencie Lakers.

Kobe Bryant na pewno ostrzy sobie zęby na walkę z Andre Iguodalą, któremu chętnie udowodni, że wciąż może. Jest na fali, w ostatnich 4 meczach rzuca średnio 31.8 punktu na mecz, a w całym sezonie jest liderem strzelców – 27.7. Kobemu leży gra przeciwko Nuggets, w karierze rzuca im średnio 29.5 punktu. Przydałoby się, żeby przebudził się Dwight Howard, który nie będzie miał godnego siebie rywala w grze podkoszowej. Superman w ostatnich 4 meczach zniżył się do bardzo słabego poziomu – 11.5 punktu, 7.0 zbiórek i 2.8 bloku.

Warto zobaczyć: Oklahoma City Thunder (12-4) – Utah Jazz (9-7) – godz. 02:00

Thunder mają szansę wygrać siódmy mecz w ostatnich 8 podejściach. Ich duet Kevin Durant (26.6) – Russell Westbrook (20.7) jest najlepiej punktującym zestawem dwóch graczy z jednego zespołu. W grze Westbrooka widać znaczącą poprawę, notuje najwięcej w karierze 8.6 asyst, a jednocześnie traci najmniej – 3.1 piłki na mecz. Jeśli w meczu z Jazz będzie miał co najmniej 8 ostatnich podań, to liczba takich spotkań na jego koncie wzrośnie do 12. Dokładnie tyle miał przez całe poprzednie rozgrywki. Jego gra wpłynęła na lepsze statystyki Thunder i ich grę zespołową. Poprawili się w asystach z 18.5 w poprzednim sezonie na 22.9 w obecnym.

Jazz z kolei polowi rozpędzają się na wyjazdach. Z pierwszych 7 starć wygrali tylko jedno, ale na ostatnie 3 próby, dwie były udane. Dobrą wiadomością będzie dla nich powrót do gry Mo Williamsa, który z powodu urazu stopy opuścił ostatnie trzy mecze. Prawdopodobnie nie zagra jednak Marvin Williams, który doznał wstrząsu mózgu podczas meczu z Hornets. A w takich sytuacjach NBA jest nieugięta i każe zawodnikom odpoczywać po kilka dni.


W sumie też warto zobaczyć: Charlotte Bobcats (7-7) – Philadelphia 76ers (9-6) – godz. 01:00

Jrue Holiday i Kemba Walker po pierwszym miesiącu mogą być ustawiani w gronie największych kandydatów w walce o nagrodę MIP. O ile w tej rywalizacji jest blisko remisu, to w porównaniu kolegów, których mają obok siebie ci liderzy, na papierze lepiej wyglądają Sixers. Grający bez Andrew Bynuma mają bardzo silny tercet w osobach Holidaya, Evana Turnera i Thaddeusa Younga. Turner w ostatnich 6 meczach rzuca 17.8 punktu i trafia 49.4% z gry. Z kolei Young w 5 spotkaniach dokłada 17.6 punktu i 55.1% z gry oraz 8.8 zbiórek.

Bobcats będą próbowali się odbić po dwóch porażkach, druzgocącej z Thunder (69:114) i po wyrównanej walce z Hawks (91:94). Mike’a Dunlapa na pewno cieszy lepsza forma Bena Gordona, który Jastrzębiom rzucił 26 punktów, z czego 20 w czwartej kwarcie. Trafił też 7 trójek. Jeśli Rysie wygrają ten mecz, to pobiją już teraz wynik z poprzednich rozgrywek.

Dla twardzieli: Toronto Raptors (3-13) – Phoenix Suns (7-9) – godz. 01:00

Na kim się odbić po czwartej najwyższej porażce w historii zespołu? Oczywiście na Raptors. Suns jednak nie będzie łatwo. Po pierwsze Raptors dysponują możliwe, że najlepszym duetem na pozycji rozgrywającego w całej lidze, do tego uzupełniają skład Mickaelem Pietrusem, a pod koszem mają rozpędzającego się Jonasa Valanciunasa. Nie licząc spotkania z Grizzlies, w poprzednich 5 meczach zdobywał 14.0 punktów, zbierał 7.8 piłek i blokował 2.0 rzutu. To wszystko przy skuteczności 60.9% z gry. Na drugim biegunie znajduje się jego dzisiejszy rywal Marcin Gortat.

Polak W ostatnich 10 meczach zdobywa średnio 9.2 punktu przy skuteczności zaledwie 45.1% z gry. Gortat stracił energię do gry i poza dwoma pozytywnymi wyskokami przeciwko Blazers i Sixers gra bardzo słabo. Rośnie za to forma i pozycja Jermaine’a O’Neala, który przy podobnym rozwoju sytuacji jak teraz może zająć miejsce Gortata w pierwszej piątce.

Pozostałe mecze:
Orlando Magic (5-9) – Brooklyn Nets (9-6) – godz. 01:00
Boston Celtics (8-7) – Portland Trail Blazers (6-9) – godz. 01:30
New York Knicks (10-4) – Washington Wizards (1-12) – godz. 01:30
Atlanta Hawks (9-4) – Cleveland Cavaliers (3-12) – godz. 01:30
Memphis Grizzlies (11-2) – Detroit Pistons (5-11) – godz. 02:00
Minnesota Timberwolves (6-8) – Milwaukee Bucks (7-6) – godz. 02:00
Sacramento Kings (4-10) – Indiana Pacers (7-8) – godz. 04:00

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy