Obwoźna trupa nowojorska

Carmelo Anthony /fot. Flickr

Carmelo Anthony nie musiał wyjść nawet na chwilę na boisko w czwartej kwarcie, bo Knicks tak łatwo sobie poradzili z New Orleans Hornets. Ci grali bez swojego lidera Anthony’ego Davisa, co odbiło się na ich postawie.

We wczorajszej zapowiedzi pisałem, że pojedynek Davisa z Tysonem Chandlerem będzie języczkiem u wagi tego meczu. Tymczasem tuż przed jego rozpoczęciem podana została informacja, że Davis nie zagra z powodu kontuzji kostki. Jego miejsce w pierwszej piątce zajął Ryan Anderson, który z automatu stał się pierwszą bronią w ataku.

Jak ryba w wodzie czuł się tego dnia Carmelo Anthony, który w pierwszej kwarcie rzucił już 19 punktów i był o jedno tempo szybszy od rywali. Wyprzedzał ich ruchy, myśli, a przy okazji trafiał jak natchniony. Jedynie w drugiej kwarcie Knicks stracili prowadzenie.

Hornets zanotowali szybką serię 13:0, podczas której trójki rzucali Brian Roberts i Anderson, a agresywnie pod kosz wchodził Austin Rivers. Dla tego debiutanta był to najlepszy mecz w krótkiej karierze – 14 punktów, 5/10 z gry i 4 asysty. Miał jednak duże problemy na linii osobistych, trafiająć tylko 2 z 7 prób. Rasheed Wallace nie omieszkał mu tego wypomnieć:

Poza tym fragmentem gry, Hornets nie byli w stanie nawiązać walki. Knicksom znowu wpadały trójki (14 z 36), jedynie Steve Novak strzelał ślepakami, trafiając 2 z 10 prób. W trzeciej kwarcie nastąpił spodziewany odjazd Knicks i o meczu można było zapomnieć.


Innego scenariusza, szczególnie przy braku Davisa nie można się było spodziewać. Knicks przyjechali, zobaczyli i wygrali prawie że z marszu, niezbyt się przemęczając. Spróbujemy to sprawdzić, ale wygrać mecz różnicą 22 punktów, samemu zdobywając jednocześnie tylko 20 z pomalowanego, to możę być jakiś rekord.

Knicks mieli ze sobą swojego kibica numer 1 – Spike’a Lee, który kręci film w Nowym Orleanie i jedyne co trafnie zauważył Spike, to że dziwi go fakt, że wszystkie bilety nie zostały sprzedane. W końcu przyjechał zespół z najlepszym bilansem w lidze.

Przed Knicks jeszcze 2 mecze podczas krótkiego objazdu Zachodu. Już dzisiaj zagrają w Dallas (odpoczynek w czwartej kwarcie na pewno się przydał), a w piątek zmierzą się z Houston. Pierwszy raz przeciwko nim zagra wtedy Jeremy Lin.


web survey

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy