Nauczyciel Pop

Gregg Popovich /fot. Flickr

Niepotrzebne Big 3, żeby walczyć z Miami Heat. Gregg Popovich utarł kolejny raz nosa wszystkim ekspertom, pokazując, że nawet drugim składem można rywalizować z najlepszymi.

Na około 2 godziny przed meczem poszła informacja, że Spurs zagrają osłabieni brakiem łącznie aż 6 podstawowych graczy. Stephen Jackson i Kawhi Leonard od dłuższego czasu już pauzują z powodu kontuzji. Natomiast Tim Duncan, Manu Ginobili, Tony Parker i Danny Green zostali odesłani do San Antonio przez trenera, żeby odpocząć przed sobotnim meczem z Memphis Grizzlies.

Nie ma się specjalnie co dziwić Popovichowi, skoro Spurs grali czwarty mecz w przeciągu 5 dni, a przed sobą tylko dzień odpoczynku i starcie z Grizzlies, którzy póki co są ich największymi rywalami w Konferencji Zachodniej. David Stern nie do końca wyczuł pismo nosem, bo jeszcze przed meczem zapowiedział, że zamierza ukarać Spurs za taką decyzję.

Było to spowodowane tym, że po pierwsze rywalizują ze sobą dwie spośród czołowych 5-6 drużyn ligi, spotkanie jest transmitowane w TNT na całe USA, a w dodatku rywalizację tych drużyn widzimy tylko 2 razy do roku. Popovich jednak wysyłając zwój zespół rezerw pokazał, że nawet takim zestawem ludzi jest bliski pokonania mistrzów NBA.


Jedna z ostatnich akcji meczu świetnie to pokazała. Niewiele brakowało, żeby najdziwniejszy zestaw potrajających LeBrona Jamesa w osobach Nando De Colo, Tiago Splittera i Patricka Millsa zabrał piłkę MVP ligi. Ten jednak zdołał ją opanować i odrzucić na obwód do Raya Allena. Skutek jest wiadomy:

Kara pewnie będzie, choć trudno jej przypisywać słuszność. W końcówce poprzedniego sezonu, a zapewne też i tego wiele drużyn daje odpocząć swoim zawodnikom, żeby Ci mieli więcej sił na play-off, a także żeby nie złapali przypadkowych kontuzji. W końcu to właśnie Spurs dwa lata temu stracili Manu Ginobiliego w ostatnim meczu sezonu regularnego przeciwko Phoenix SUns. Meczu, który Spurs nic nie dawał.

Dalszy scenariusz znamy. Zach Randolph, Tony Allen i Marc Gasol sprawili, że wielu kibiców zakochało się w koszykówce Memphis Grizzlies, a Spurs musieli udac się na wcześniejsze wakacje.

Popovich nie byłby sobą, gdyby też nie utarł komuś nosa podczas wywiadu. Tym razem oberwało się Charlesowi Barkleyowi. Regulamin wywiadów pomiędzy kwartami daje możliwość zadania dwóch pytań trenerowi. Chuck się rozpędził do trzech, co bardzo grzecznie wypomniał mu Pop:

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy