Na derby przyszedł czas

Tyson Chandler /fot. Flickr

Doczekaliśmy się. Pierwsze prawdziwe derby Nowego Jorku zostaną rozegrane już dzisiejszej nocy. To spotkanie zdecydowanie wygląda najciekawiej w poniedziałkowym rozkładzie jazdy z NBA.

Mecz dnia: Brooklyn Nets (8-4) – New York Knicks (9-3) – godz. 01:00

Pierwsza potyczka między tymi drużynami została odwołana z powodu huraganu Sandy. Teraz jednak już nic nie przeszkodzi w pojedynku zespołów, które wracają na szczyt Konferencji Wschodniej. Nets wygrali ostatnie 5 meczów u siebie (najdłuższa seria od sezonu 2007/08) i 6 z pierwszych 7 meczów na własnym parkiecie (najlepszy start od seezonu 2002/03). W związku z takim początkiem, nadzieje włodarzy są ogromne, a już na pewno sięgają zwycięstwa w rywalizacji sąsiedzkiej z Knicks.

Możemy się spodziewać wielu punktów w tym spotkaniu. Nets zdobywają na własnym parkiecie średnio 106.7 punktu na mecz, a Knicks są na trzecim miejscu pod względem liczby punktów w ogóle (103.4). Knicks bardzo wierzą w Carmelo Anthony‚ego, który w ostatnich pięciu meczach rzucał 28.8 punktu, a jako, że pochodzi z Brooklynu, to na pewno będzie się chciał pokazać z dobrej strony. Takich derbów nie było w NBA latami. Rywalizacja Lakers i Clippers nigdy nie miała aż takiego smaczku jak tegoroczna Knicks i Nets.

Warto zobaczyć: Oklahoma City Thunder (10-4) – Charlotte Bobcats (7-5) – godz. 02:00

Wielu z was pewnie dziwi, że na drugim miejscu ustawiłem to spotkanie, ale chętnie zobaczę, kto jest szybszy. Russell Westbrook i Kemba Walker należą do najszybciej biegających rozgrywających całej ligi. Z resztą to nie będzie jedyny ciekawy pojedynek tego spotkania. Na pewno warto będzie zobaczyć jak rywalizują ze sobą najlepszy strzelec ostatnich trzech lat, Kevin Durant, i uważany już teraz za kandydata do bycia najlepszym obrońcą w perspektywie kilku sezonów, Michael Kidd-Gilchrist.

Pod koszem o miano najlepiej blokującego powalczą Bismack Biyombo i Serge Ibaka. Obaj urodzili się w Kongo, ale nie w tym samym, obaj grali w lidze hiszpańskiej, ale w innych drużynach i obaj przychodzili do NBA z łatką dobrego blokującego, ale ze słabymi pozostałymi umiejętnościami. No i na koniec super rezerwowi, czyli pojedynek strzelecki. Z jednej strony Kevin Martin, a naprzeciw Ben Gordon i Ramon Sessions.


W sumie też warto zobaczyć: Chicago Bulls (6-6) – Milwaukee Bucks (6-5) – godz. 02:00

Skoro mamy derby Nowego Jorku, to powiedzmy, że derby mają też przed sobą Bulls i Bucks. Będzie to wreszcie szansa dla Bucks na przełamanie passy 9 kolejnych porażek z Chicago. Problemem jednak może być nieobecność Brandona Jenningsa, który doznał urazu kostki w sobotnim starciu z… Bulls. Sam zawodnik jednak zapewnia, że skoro noga nie jest złamana, to zagra. Gdyby jednak został powstrzymany, to w pierwszej piątce wyjdzie Beno Udrih.

Byki zmagają się z brakiem Derricka Rose’a, przez który pierwszy raz od 3 sezonów notowali ujemny bilans. Teraz mają szansę wrócić na plus, a z kolei Bucks po świetnym starcie i wygraniu 5 z 7 pierwszych spotkań mogą być na granicy ósmego miejsca w Konferencji Wschodniej.

Dla twardzieli: Utah Jazz (7-7) – Denver Nuggets (8-6) – godz. 03:00

Jeśli wierzyć statystykom i prawu serii, to w tym meczu wygrają gospodarze. Jazzmani mają bilans na własnym parkiecie 6-0 i nie zwykli przegrywać u siebie. Nuggets z kolei idą przez sezon z bardzo dziwnymi seriami. 3 porażki, 4 wygrane, 3 porażki i znów 4 wygrane. Zatem pora na pierwszą z 3 kolejnych porażek.

Dodatkowym utrudnieniem dla Nuggets będzie gra w back-to-back, po pokonaniu u siebie New Orleans Hornets. Będzie to już drugie starcie tych zespołów w tym sezonie. W pierwszym meczu zdecydowanie, 104:84, wygrali Nuggets.

Pozostałe mecze:
Washington Wizards (0-11) – San Antonio Spurs (11-3) – godz. 01:00
Detroit Pistons (3-11) – Portland Trail Blazers (6-7) – godz. 01:30
Memphis Grizzlies (9-2) – Cleveland Cavaliers (3-10) – godz. 02:00
Los Angeles Clippers (8-5) – New Orleans Hornets (3-9) – godz. 04:30

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy