Mecz o wszystko z Czechami

Jan Vesely /fot. Flickr

Niestety, ale tropem polskich piłkarzy, reprezentacja koszykarzy ma za sobą mecz otwarcia. Teraz pora na mecz o wszystko. Oby tylko kolejne spotkania nie okazały się już tylko spotkaniami o honor. Czas na pierwsze zwycięstwo w Eurobaskecie 2013.

Gdzie szukać najprędzej zwycięstwa, jak nie w spotkaniu z Czechami. Jest to w końcu drużyna, która lata swojej świetności ma daleko za sobą. Lekceważenie ich byłoby jednak dużym błędem ze strony Dirka Bauermanna i jego zawodników. Kadra Czechów to bowiem mieszanka doświadczenia z młodzieńczą fantazją.

Liderem zespołu jest , obecnie zawodnik CEZ Nymburk, a w przeszłości gracz NBA, między innymi występujący w Boston Celtics. Obok niego jest jeszcze Lubos Barton, który najlepsze lata ma już za sobą, ale grał choćby w Barcelonie. Do tego jest dwójka bardzo utalentowanych graczy, którzy będą kluczowi w tym spotkaniu – i Tomas Satoransky.

Vesely to bardzo atletyczny zawodnik, który nie może sobie poradzić w Washington Wizards. W pierwszym spotkaniu ze Słowenią nie było tego jednak widać. Czech rzucił 17 punktów, miał przy tym 7 zbiórek i 3 bloki, dominując strefę podkoszową. Czesi nie mają klasycznego środkowego, który będzie grał sporo minut i zdarza im się wystawiać właśnie Vesely’ego jako centra.

To może być broń obusieczna dla naszej kadry. Z jednej strony bowiem i powinni mieć przeciwko sobie łatwiejszych przeciwników do ogrania niż we wczorajszym spotkaniu z Gruzją, z drugiej jednak Vesely świetnie gra pick’n’rolle, a Gruzini pokazali jak łatwo ogrywać Polaków w tym właśnie rodzaju akcji.


Jeśli uda się zatrzymać Vesely’ego, jest jeszcze Tomas Satoransky. Zawodnik hiszpańskiego Cajasol Sevilla także został wybrany w drafcie przez Wizards, ale póki co nie wybiera się za ocean i gra w Europie. Jest bardzo solidnym rozgrywającym, który notuje średnio 4.5 asysty na mecz w lidze hiszpańskiej i w rozgrywkach Eurocup. Łukasz Koszarek i Krzysztof Szubarga będą mieli na pewno problem z zatrzymaniem zarówno jego, jak i Welscha.

Na szczęście dla naszej kadry, na tym właśnie kończą się główne atuty rywala. Jeśli tym razem wpadnie kilka rzutów za 3 punkty naszym kadrowiczom, rywale nie będą tak chętnie stawiali obrony strefowej, co przy przewadze wzrostu Polaków może być dobrym rozwiązaniem. Dlatego też przydałoby się więcej minut dla nieźle prezentującego się wczoraj Przemka Zamojskiego.

Trudno sobie wyobrazić, by Polacy zagrali drugi równie słaby mecz jak wczoraj. W tym trzeba przede wszystkim upatrywać poprawy. Jeśli jednak okaże się, że i z Czechami nie będziemy sobie w stanie poradzić, to można spokojnie uznać, że mistrzostwa są przegrane i wracać do domu z podkulonym ogonem i przeprosić kibiców za bezpodstawne rozbudzenie nadziei.

Komentarze

komentarzy