Mavs wyrównują dzięki kapitalnej obronie w 4Q

(3) Dallas Mavericks – (2) Miami Heat 86:83 (2-2), kwarty: 21:21, 24:26, 20:22, 21:14

Dallas Mavericks ponownie podnieśli się z kolan. Po raz szósty w tegorocznych playoffs wygrali mecz, w którym na starcie czwartej kwarty przegrywali. Do wygranej poprowadzili ich tym razem wszyscy gracze, nie sam Dirk Nowitzki. Świetnie wsparcie dostał od graczy zadaniowych, którzy przez większość meczu zdejmowali z niego presję zdobywania punktów.

Dirk przystąpił do tego spotkania z gorączką i tylko momentami przypominał siebie z meczów numer 2 i 3. Trafił w całym spotkaniu tylko 6 z 19 rzutów, a wiele z tych pudeł to były rzuty, które normalnie trafia. Najważniejszą jednak próbę zakończył skutecznie, gdy na niespełna minutę ograł Udonisa Haslema i wykończył akcję rzutem o tablicę. Ta akcja dała Mavs 3-punktowe prowadzenie, które udało im się utrzymać do końca spotkania.

Po stronie Heat zdecydowanie zabrakło dobrej, agresywnej gry LeBrona Jamesa. Nie może być tak, że zawodnik uważany za najlepszego w całej lidze oddaje w takim meczu zaledwie 11 rzutów z gry. Ja rozumiem, że dobrze szła gra Chrisa BoshaDwyane’a Wade’a, ale przez to, że James przez cały mecz nie był w ogóle aktywny, to w końcowych minutach było go jeszcze trudniej znaleźć. W całym meczu oddał zaledwie 11 rzutów, z których uzbierał 8 punktów. Był to jeden z jego najgorszych występów ofensywnych, prawdopodobnie w całej karierze jeśli weźmiemy pod uwagę rangę meczu. Jeśli Heat chcą wygrać tytuł, to nie może on sobie pozwolić na podobne spotkania.

Decydujący dla losów spotkania okazali się role players po stronie Mavs i zmiana w ustawieniu zastosowana przez Ricka Carlisle. Wstawił on do pierwszej piątki w miejsce DeShawna Stevensona J.J. Bareę. Portorykańczyk zagrał dużo lepsze spotkanie niż poprzednie nawet pomimo przestrzelonych 2 łatwych rzutów. Stevenson z kolei dał zastrzyk energii z ławki, kiedy to w drugiej kwarcie zdobył 9 punktów, trzykrotnie trafiając za 3. Kolejni bohaterowie to przede wszystkim Tyson Chandler, który zebrał aż 16 piłek, w tym 9 ofensywnych. Najważniejsze były te w czwartej kwarcie w samej końcówce, kiedy drużynie nie szło, nie mogli trafić kolejnych rzutów. Wtedy Chandler swoimi zbiórkami przedłużał ich posiadanie piłki i dawał kolejne szanse na punkty.

Do swojego poziomu wrócił też Shawn Marion, który uzbierał 16 punktów i to on w głównej mierze stał za wyłączeniem z gry Jamesa. Swoje oczywiście dołożył też Jason Terry, który był bardzo zmotywowany po tym jak dużo lepszej gry w końcówce zażądał od niego Nowitzki. To on trafił decydujące wolne w samej końcówce meczu.

Kolejnym usprawnieniem już czysto taktycznym była zmiana sposobu rozgrywania ataku pozycyjnego przez Mavs. Dotychczas większość akcji szła przez pick’n'rolle z Nowitzkim. Tym razem to Chandler stawiał zasłony, po których rolowali niscy gracze. Przynosiło to o tyle lepszy skutek, że gospodarze w końcu mieli dużą liczbę punktów zdobytych spod kosza, nie ustępując w tym elemencie gry Heat. I na sam koniec swoje zrobiła obrona strefowa, postawiona w czwartej kwarcie. To ona zastopowała Heat i pozwoliła wrócić na dobre do meczu i do serii graczom Dallas.

Jeśli zaś chodzi o Heat, to już wspominałem o Jamesie. Po raz kolejny świetne zawody zagrał Dwyane Wade i nie popsuje tego nawet błąd przy łapaniu piłki w ostatniej akcji meczu. To on trzymał w grze swoją drużynę przez cały mecz, rzucił 32 punkty i ponownie robił wszystko na boisku. Trafiał ze skutecznością 65% (13/20), kończył akcję niesamowitymi wsadami, zebrał 6 piłek, miał 2 niesamowite bloki w czwartej kwarcie.

W pierwszej połowie grę trzymał Chris Bosh, który po przerwie zdecydowanie spuścił z tonu i nie był już tak dobrze trafiającym graczem. Rezerwowi Heat znowu zrobili swoje, wszyscy notując dodatni bilans +/-. Dorzucili po kilka punktów, a Mario Chalmers po raz kolejny był świetny, tym razem w kreowaniu partnerów. Zaliczył 6 asyst i dołożył do tego 3 przechwyty. Kluczem jednak był brak gry LBJa.

I to właśnie musi usprawnić przed kolejnym spotkaniem Erick Spoelstra, jeśli chce wrócić na Florydę prowadząc, a nie mając przed sobą meczu, który może zakończyć ich sezon. Mamy przed sobą teraz finały NBA rozgrywane do 2 wygranych. Pierwsze podejście do nich już w czwartkową noc.

Mavs: Dirk Nowitzki – 21 (11 zb), Jason Terry – 17 (3 prz), Shawn Marion – 16, Tyson Chandler – 13 (16 zb), DeShawn Stevenson – 11 (3×3), J.J. Barea – 8, Jason Kidd – 0 (3 prz, 4 straty), Brian Cardinal – 0, Brendan Haywood – 0, Peja Stojakovic – 0

Heat: Dwyane Wade – 32, Chris Bosh – 24 (4 straty), LeBron James – 8 (9 zb, 7 as, 4 straty), Mike Miller – 6, Mario Chalmers – 5 (6 as, 3 prz), Udonis Haslem – 4, Joel Anthony – 4 (8 zb), Mike Bibby – 0, Juwan Howard – 0

Skrót meczu:

Komentarze

komentarzy