Mavs rozstrzelali Heat i prowadzą 3-2

(3) Dallas Mavericks – (2) Miami Heat 112:103 (3-2), kwarty: 30:31, 30:26, 24:22, 28:24

Po raz pierwszy w tegorocznych playoffs Miami Heat przegrali dwa mecze z rzędu. Po każdej z poprzednich porażek następowało zwycięstwo. Tym razem jednak tak się nie stało. A największa w tym meczu zasługa ofensywy Dallas Mavericks. Po raz pierwszy w tych finałach którakolwiek z drużyn zdobyła 100 lub więcej punktów. Także po raz pierwszy można było odczuć panowanie ofensywy nad defensywą. LeBron James po bardzo słabym poprzednim spotkaniu wypowiadał się, że będzie to dla niego najważniejszy mecz w karierze, a na swoim koncie na Twitterze napisał nawet „Now or never”LBJ podniósł zdecydowanie poziom swojej gry w porównaniu do poprzedniego meczu. Zaliczył w końcu triple-double, ale nie potrafił znaleźć na tyle dobrego rytmu własnej gry w ofensywie, żeby móc podnieść swoją drużynę na wyższy poziom. Zawiódł po raz kolejny w czwartej kwarcie, w której zdobył zaledwie 2 punkty, trafiając jeden rzut spod samego kosza w samej końcówce.

Ten finał miał być jego pojedynkiem z Dirkiem Nowitzkim. Pojedynkiem tym bardziej emocjonującym, że przecież Bron w seriach z Bostonem i z Chicago był decydującym zawodnikiem w czwartych kwartach. I co się stało w finałach? Porównując same punkty zdobywane w ostatnich „12″ meczowych jest 52:11 dla gracza Mavs. To jest przepaść.

Ale od tego Heat mają w swoim zespole wielką trójkę, żeby móc sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. I taka sytuacja miała dzisiaj miejsce, gdy w pierwszej połowie przy jednym z wejść pod kosz Dwyane Wade zderzył się z Brianem Cardinalem. W tej akcji doznał kontuzji biodra i na sporo minut trafił do szatni. Wrócił w drugiej kwarcie, ale trzecią zaczął ponownie poza grą i na boisku pojawił się dopiero na 4:30 przed końcem tej części gry. W jego grze zdecydowanie widać było dyskomfort w graniu. Nie był to ten sam zawodnik, który w poprzednich meczach na swoich barkach przeciągał Heat do samego końca.

Ale na tym poziomie usprawiedliwianie się kontuzjami jest nie na miejscu. Tym bardziej, jeśli po przeciwnej stronie jest Nowitzki, który w tych finałach ma problem z palcami lewej ręki lub gra z gorączką. Może to jest zbytnie wychwalanie Niemca, ale taka jest prawda. Wystarczy spojrzeć na jego osiągnięcia w kolejnych spotkaniach. Co by się nie działo, gdy dochodzi do czwartej kwarty jest on główną siłą rażenia po stronie Teksańczyków.

Podobnie było i tym razem, jednak nie do samego końca. Najlepsze spotkanie w tych finałach zagrał J.J. Barea, który w końcu przypomniał sobie jak grał przeciwko Lakers i Thunder w poprzednich rundach i zaliczył 17 punktów, czterokrotnie trafiając za trzy. Obrona Heat naprawdę dużo zrobiła, żeby nie pozwalać mu rzucać spod samego kosza i udało im się to. Nie sposób jednak przewidzieć takiej skuteczności w rzutach za 3.

Dzięki takiej grze Portorykańczyk trzymany był dłużej niż zwykle w czwartej kwarcie. Przez to Heat doszli Mavs, wyszli nawet na prowadzenie 99:95 po trójce Wade’a. Do końca meczu było wtedy 4:37. Mavs odwołali się do swojego najlepszego gracza, a Nowitzki załatwił sobie 2 wolne. Trafił oczywiście oba, ale co ważniejsze w ich trakcie na boisku wrócił Jason Terry, który grał do tego momentu bardzo dobre spotkanie. Do końca zagrał jednak jeszcze lepiej.

Po kolei:

03:38 – Chris Bosh trafia 1 rzut wolny, 100:97 dla Heat

03:23 – dwójkowa akcja Nowitzki – Terry, po której ten drugi trafia za 3 – 100:100

02:45 – kolejna akcja Nowitzki – Terry, tym razem ten drugi asystuje, a Niemiec kończy akcję wsadem, 102:100 Mavs

01:26 – trójka Jasona Kidda po asyście Terry’ego, 105:100 dla Mavs

00:56 – Bosh ponownie trafia raz z linii, 105:101

00:33 – Jet wypchnięty na 8. metr trafia trójkę nad LeBronem, 108:101 i po meczu

Przy takiej grze w końcówce gracza rezerwowego nie sposób przegrać. I Mavs to zrobili.

Dodatkowo Mavs pokonali rywali mając zaledwie 26 zbiórek w całym meczu. Przegrali walkę na tablicach aż o 10 piłek, a mimo to wygrali. Wykorzystali swoje przewagi, trafiając w całym meczu o 5 trójek więcej niż rywale, w dodatku na świetnej skuteczności (13/19), nie popełniali błędów w ataku, notując mniej strat niż Heat (11:16), wreszcie odzyskali swoją efektywną ofensywę i skuteczność w rzutach z gry, trafiając aż 56.5% rzutów, najwięcej w tych finałach.

Heat z kolei dostali najlepszy mecz od swoich graczy rezerwowych. W całym meczu dostarczyli oni aż 40 punktów. Po raz kolejny świetnie zagrała trójka Mario Chalmers, Mike Miller, Udonis Haslem. Pierwsi dwaj trafiali raz za razem za trzy, aż siedmiokrotnie dziurawiąc kosz w ten sposób, a Haslem był jak zwykle skuteczny w swoich rzutach, dostarczając 10 oczek. Kolejną dobrą zmianę dał też Juwan Howard, zdobywając 6 punktów w niespełna 6 minut.

Rezerwowi Mavs poza Terrym nie byli aż tak skuteczni. Najważniejsze, że dawali ważne minuty odpoczynku dla swoich gwiazd i potrafili walczyć o swoje na boisku. Bardzo dobrze zagrał mimo, że tego nie widać w statystykach Cardinal, który dał drużynie przede wszystkim dużego kopa energetycznego, biegając do każdej piłki, podwajając w każdym możliwym momencie i wreszcie stając na drodze każdego, kto próbował wchodzić pod kosz. W ten sposób chciał wymuszać faule ofensywne, co prawda na żaden nie złapał rywali, ale to po zderzeniu z nim Wade nabawił się kontuzji, a inni gracze na pewno niechętnie wchodzili pod kosz, wiedząc że mogą z nim się zderzyć.

Po cichu swoje zrobili też Tyson Chandler i Shawn Marion. Ten pierwszy ponownie był świetny w obronie, pomagając przy akcjach pick’n'roll. Dodatkowo zaliczył też kluczowy blok na Wadzie w czwartej kwarcie. Matrix natomiast w ofensywie zagrał przeciętnie, trafiając zaledwie 4 z 11 rzutów z gry, ale z nim na boisku Mavs byli najbardziej na plusie +21. Po raz kolejny obaj dołożyli swoją cegiełkę do zwycięstwa, nie będąc w centrum uwagi.

Teraz drużyny mają 2 dni wolnego i czas na przeniesienie się na Florydę, gdzie rozegranie zostany mecz numer 6 i ewentualnie 7. Czy LeBron James znajdzie z powrotem swoje talenty w South Beach i przywróci Heat do gry? Póki co kolejne mecze wygrywane są według tego samego klucza jak rok temu. Czy historia się powtórzy i ostatecznie to gracze Miami będą się cieszyli?

Mavs: Dirk Nowitzki – 29, Jason Terry – 21 (3×3, 6 as), J.J. Barea – 17 (4×3, 5 as), Tyson Chandler – 13 (7 zb), Jason Kidd – 13 (3×3, 6 as, 3 prz), Shawn Marion – 8, Brian Cardinal – 4, DeShawn Stevenson – 4, Ian Mahinmi – 3

Heat: Dwyane Wade – 23 (8 as, 4 straty), Chris Bosh – 19 (10 zb, 4 straty), LeBron James – 17 (10 zb, 10 as, 4 straty), Mario Chalmers – 15 (4×3), Udonis Haslem – 10, Mike Miller – 9 (3×3), Juwan Howard – 6, Joel Anthony – 2, Mike Bibby – 2, Eddie House – 0

Skrót meczu:

Komentarze

komentarzy