Mały szpital w Mavericks

Miami Heat zmagali się z kontuzjami kluczowych graczy przez cały sezon. Udonis Haslem opuścił pół roku, a Mike Miller nawet jak grał był cały czas nie w pełni zdrowia. Na finał jednak udało im się powrócić na tyle do pełnej kondycji, że mogą dawać z siebie wszystko. Odwrotna sytuacja ma miejsce w przypadku Mavericks.

Od dłuższego czasu wyłączony jest Caron Butler i jego gra jest raczej wykluczona, chociaż sam zawodnik najchętniej by już wyszedł na boisko. Nie dziwię się jednak trenerowi Mavs Rickowi Carlisle, który go nie wpuszcza do gry. Pamiętacie jak dwa lata temu nagle na finały powrócił Jameer Nelson i zaburzył dobrze funkcjonującą maszynę Magic? No właśnie, na pewno jest pomny tego doświadczenia i między innymi też dlatego nie chce ryzykować. Poza tym nigdy nie wiadomo jak zawodnik zagra po tak długiej przerwie, a w finałach nie ma już czasu na odrabianie straconego czasu i punktów.

Do braku Butlera w Dallas już się przyzwyczaili. Gorzej wygląda sytuacja pod koszem. O ile takie mecze jak Game 4 będzie grał Tyson Chandler, to nie ma żadnego problemu. Jednak kontuzja jego zmiennika, Brendana Haywooda na pewno dorzuci kilka siwych włosów na głowie Carlisle. Rezerwowy środkowy Mavs wyszedł w czwartym meczu na boisko na własne życzenie i spędził na nim 3 minuty. Nie przypominał jednak tego gracza, którym był wcześniej i szybko opuścił parkiet. Z resztą fragment z nim na boisku Mavs przegrali 10 punktami. Sam zawodnik w krótkim wywiadzie dla ESPN Dallas powiedział, że jest to kontuzja, której wyleczenie normalnie trwa 4-5 tygodni. A teraz stara się grać po zaledwie 4 dniach odpoczynku, ale finały są tylko raz na rok, a może dla niektórych raz na całą karierę.

Jeśli Haywood nie zagra to jego minuty przejmie próbowany w meczu numer 3 Ian Mahinmi, który jest niedoświadczonym zawodnikiem i jego obecność stwarza dużą dziurę. Zagrał wtedy 8 minut, w czasie których złapał szybkie 5 fauli. Nie jest to dobre rozwiązanie. Dlatego też zapewne gdy Chandler będzie odpoczywał, zobaczymy prawdopodobnie small ball z Dirkiem Nowitzkim jako centrem.

Jeśli zaś chodzi o jego stan zdrowia, to jak powiedział Carlisle, poprawę już widać. Dirk z kolei powiedział, że zaliczył bardzo spokojną noc we wtorek i lekką środę: „”Zjadłem zupę i dobre drugie danie. Wypiłem sporo płynów, herbatę i czuję się dzisiaj o wiele lepiej. Mam ciągle lekko podwyższoną temperaturę, ale gorączka zniknęła. A w końcu to jest zawsze największym zagrożeniem.  Co do kasłania, kichania i innych tego typu nieprzyjemności, to one nie są ważne jeśli tylko gorączka odejdzie.” W związku z tym można spodziewać się powrotu Nowitzkiego na jego normalny poziom.

Uwagę dziennikarzy przykuła jeszcze sytuacja z Shawnem Marionem, który większość czwartej kwarty przesiedział na ławce z lodem na łydce. Sam zawodnik jednak szybko uciął wszelkie spekulacje twierdząc, że taka była decyzja trenera przede wszystkim ze względu na wysoki poziom gry DeShawna Stevensona. Co do tego czy będzie mógł grać stwierdził krótko: „Mogę chodzić, to zagram.”

Komentarze

komentarzy