Magic znów pikują
Orlando Magic dalej grają swoje. Tym razem zdobyli 34 punkty w drugiej połowie spotkania i ich kolejnymi oprawcami okazali się Indiana Pacers. Do wysokiej dyspozycji wraca ich lider – Danny Granger, który był najlepszym graczem meczu z 24 punktami.
Korzystając z braku Jameera Nelsona, Pacers postanowili wywierać od początku presję na rozgrywających Magic. Krycie na całym boisku przyniosło aż 11 strat w pierwszej kwarcie Magic i kilka wyrwanych włosów z głowy Stana van Gundy. Straty plus zbiórki dały zdecydowaną przewagę w liczbie oddanych rzutów w całym meczu, co było kluczowe przy zbliżonych skutecznościach rzutów z gry.
Dodatkowo gracze rezerwowi Pacers zdecydowanie pokonali swoich odpowiedników z Orlando. W samych punktach byli lepsi 42:16, a sam George Hill zremisował pod tym względem z całą ławką Magic. Kolejny fatalny mecz zagrał Glen Davis, który przez 24 minuty gry nie zdobył ani jednego punktu, zaledwie trzykrotnie rzucając do kosza.
Indiana coraz mocniej sadowi się w pierwszej trójce wschodu i nie przegrała jeszcze dwa razy z rzędu w tym sezonie. W drugą stronę idą Magic, którzy przegrali 4 z 5 ostatnich meczów. Różnice punktowe są przeogromne – 31, 26, 21 punktów. Dodajcie do tego roztrwonienie 27 punktów przewagi i przegrana 8 z Celtics i jest piękny komplet. Co gorsza, przegrali pierwszy raz w sezonie trafiając więcej niż 9 rzutów za trzy.
Ich bolączki tak szybko się nie skończą. Jameer Nelson nie zagra też w kolejnym meczu z Sixers. Myślałem, że jego nieobecność będzie wzmocnieniem dla drużyny, ale jak pokazał mecz, różnicy nie ma żadnej. Wiem, że brzmię jak zdarta płyta, ale już czas odejść panie van Gundy. Czas oddać komuś innemu pałeczkę, który sprawi, że drużyna się rozwinie, bo stoi w miejscu od 3 lat. A patrząc jak inne się rozwijają, to stojąc cofa się.
Brak progresu to z kolei mniejsze szanse na zatrzymanie Dwighta Howarda. Superman po raz kolejny zagrał mecz na swoim poziomie – 24 punkty i 13 zbiórek, ale jak zwykle nie miał wsparcia. Sam meczu nie wygra, a nawet jakby chciał, to musiałby poprawić osobiste (4/15) i straty (5 – najwięcej w zespole).
Odpoczynku gracze z Florydy nie będą mieli. Zameldują się dziś w nocy w Philadelphii, która nie powinna emanować braterską miłością do nich w czasie meczu. Pacers dostaną tak rzadki w tym sezonie dzień odpoczynku, po którym będą gościli we własnej hali New Jersey Nets.
ORL: Dwight Howard – 24 (13 zb), Chris Duhon – 14 (5 as), Jason Richardson – 13 (7 zb), Ryan Anderson – 11 (3×3), J.J. Redick – 9, Hedo Turkoglu – 7 (7 as), Von Wafer – 4, Earl Clark – 2, Larry Hughes – 1, Glen Davis – 0, Quentin Richardson – 0
IND: Danny Granger – 24 (3×3, 3 prz), David West – 16 (7 zb), George Hill – 16, Darren Collison – 11 (10 as), Lou Amundson – 8, Roy Hibbert – 7, Tyler Hansbrough – 7, Paul George – 6 (7 zb), Dahntay Jones – 5, Jeff Pendergraph – 4, A.J. Price – 2, Lance Stephenson – 0










