Lakers zwycięscy w Denver

Już trzeci raz w tym sezonie zmierzyły się ze sobą ekipy Los Angeles Lakers i Denver Nuggets. Tym razem w zaśnieżonym Kolorado lepsi okazali się Jeziorowcy. Dzięki świetnej grze Andrew Bynuma wygrali 93-89.

Tak, to właśnie świeżo upieczony center Zachodu na Mecz Gwiazd prowadził gości przez niemal całe spotkanie. Świetnie grał w obronie i nie miał problemów z egzekucją po znakomitych podaniach kolegów. Jednak jego błąd na 11 sekund przez końcem mógł pozbawić Lakers wygranej…

Mecz nie był porywający. Szczególnie w kwartach numer jeden i dwa brakowało ładnych, dynamicznych akcji. Gra opierała się na siłowej walce pod koszem i penetracji niższych graczy. Obfitowała w straty i faule. Trzeba było wyposażyć się w pokaźną ilość napojów energetycznych żeby wytrzymać pierwszą połowę.

Potem było już nieco lepiej. Kiedy cała zabawa przeniosła się na dystans, gospodarze wyglądali na napędzonych i pewnych siebie. Przy wyniku 91-89 świetne podanie dostał środkowy ekipy z Miasta Aniołów i miał przed sobą czysty kosz. Gdyby nie fantastyczny blok Nene byłoby już po meczu. Denver miało 11 sekund na zwycięski rzut. Cała akcja została źle rozegrana i z komicznej pozycji spróbował Al Harrington – nie trafił.

Kobe Bryant, lider klasyfikacji strzelców obecnego sezonu, tym razem zawodził. Zdobył „jedynie” 20 punktów przy skuteczności 7-23. Nie był to jednak jego pierwszy słaby występ przeciwko Denver. W dotychczasowych pojedynkach z Nuggets rzucał średnio 16.5 punktu przy tragicznej skuteczności 28% z gry. Wniosek nasuwa się jeden – Danilo Gallinari wraz z Corey Brewerem wykonują świetną robotę przy pilnowaniu Kobe’go.

Wygląda na to, że Metta World Peace zadomowił się już na stałe w wyjściowej piątce Lakers kosztem Matta Barnesa. Czym sobie na to zasłużył, wie jedynie coach Jeziorowców Mike Brown. Pozostaje się tylko domyślać, że Brown chce podnieść jakość fatalnej ławki (nikt z etatowych rezerwowych nie zdobywa więcej niż 3.6 punktu na mecz).

W dzisiejszym spotkaniu strasznej kontuzji doznał startowy center Bryłek – Timofey Mozgov. Dostał bardzo dobre podanie, wykorzystał je i wracając do obrony jego kostka po prostu nie wytrzymała ciężaru ciała i zgięła się niemal pod kątem prostym. Rosjanin jak długi padł na parkiet i miotał się z bólu. Szybko został z niego zniesiony i, jak łatwo się domyślić, już na boisko nie wrócił. Z pewnością rehabilitacja zajmie dużo czasu i wobec jego przyzwoitych występów w ostatnich tygodniach, brak Mozgova będzie dużym osłabieniem.

 

DEN: Harrington – 24 (8zb, 3×3); Miller – 16 (7ast, 3zb); Lawson – 14 (7ast, 3zb); Nene – 12 (6zb); Afflalo – 7 (3zb, 2prz); Gallinari – 6 (5zb, 2ast); Mozgov – 4 (5zb); Fernandez – 2; Koufos – 2 (4zb); Brewer – 2 (2zb)

LAL: Bynum – 22 (10zb; 3blk); Bryant – 20 (9ast, 6zb); Gasol – 13 (17zb, 4ast); Goudeluck – 13 (2zb); World Peace – 7 (7zb); Murphy – 4 (2zb); Barnes – 2 (2zb); Kapono – 2