Koziołek Matołek

Carmelo Anthony /fot. Flickr

Carmelo Anthony poprowadził Knicks do kolejnego zwycięstwa. Tym razem ofiarą NYK padli Milwaukee Bucks.

Obwód obwodowi nierówny
Głównym problemem, decydującym o przegranej drużyny z Milwaukee były rzuty za trzy. Kozły nie wykorzystywały błędów w obronie rywali, którzy zostawiali graczy obwodowych bez opieki. Przy podejmowanych próbach, nie trafiali do kosza, co potwierdza ich skuteczność rzutów za trzy – 5-13. Dziwi to, ponieważ zarówno Monta Ellis (17 pkt, 7 ast) jak i Brandon Jennings (18 pkt, 5 ast), ) zostając bez krycia, oddawali rzuty z bliższych odległości. Bucks problemy mieli także z obroną w tej strefie. Powtarzali błędy rywali, którzy bezlitośnie, raz za razem trafiali zza łuku (skuteczność -  11/21).

Anthony poluje
Carmelo
w ciągu 30 minut zdobył 29 punktów pomimo dobrego krycia 1 na 1 ze strony przeciwników. Anthony nie wyszedł nawet na boisko w 4 kwarcie – nie było takiej potrzeby. Wykorzystywał luki pod koszem, co dobitnie podkreślił, poprawiając swój własny rzut. Gdy wyminął Harrisa czy Danielsa, od razu leciał w pole trzech sekund, kończąc akcję zdobytymi punktami. Korzystał z okazji na obwodzie, gdzie będąc niekrytym, rzucał za 3 ze świetną skutecznością  – 3/4.
Po swojej stronie boiska nie dawał się ogrywać, ograniczając wyczyny Harrisa do zaledwie dwóch punktów. Zebrał 8 razy piłkę w tym 2 razy w ataku.


A pod koszem…
Chandler
zdominował strefę podkoszową trafiając wszystkie swoje rzuty z gry (4/4). Nie dał się obejść, walczył o każdą piłkę czego efektem jest 8 zbiórek. Nie pozwolił ani Dalembertowi ani Hensonowi na zdobycie choćby punktu. Sam zanotował ich 17.
Świetnie zagrał Steve Novak będąc dla Chandlera wsparciem. Łatwo zdobywał punkty (19 punktów) omijając przeciwników i nie dając rywalom szans na jakiekolwiek odegranie się.

Warto wyróżnić Beno Udriha, który nie dał się łatwo pokonać Feltonowi (12 pkt, 7 ast). Rzucał celnie zazwyczaj z ciężkich pozycji i zanotował 18 punktów (8/12). Walczył z rozgrywającym Knicks wymuszając na nim 2 straty.

Jutro Kozły czeka trudne wyzwanie – jadą do Minnesoty, gdzie ze „szpitala” wraca Ricky Rubio, a po Kevinie Love nie widać żadnej kontuzji.
Także jutro Knicks podejmą u siebie jak dotychczas najsłabszy zespół sezonu – Washington Wizards.

@MarzecPatryk Twitter

Komentarze

komentarzy