Knicks znowu zwycięscy

New York Knicks zwyciężyli już piąty raz z rzędu, tym razem pokonując na wyjeździe Minnesota Timberwolves. Wskoczyli tym samym na ósme miejsce na wschodzie, gwarantujące grę w playoffs. A jak wypadł Jeremy Lin? Czy młody Tajwańczyk znowu rzucił widownię na kolana?

Nie, tym razem nie. Nie zagrał świetnego meczu, ale miał prawo. W ciągu ostatniego tygodnia zagrał 3 mecze, średnio po 40 minut. Tym razem jego bolączką była celność rzutów z gry (33%). Ten filigranowy rozgrywający po elitarnej uczelni zdobył dzisiaj 20 punktów i zaliczył 8 asyst. Nieźle? Owszem, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Oglądając grę tego skośnookiego point guarda można dostrzec olbrzymią dojrzałość. Nie boi się piłki, w decydujących momentach sam chce kończyć akcję. Jednej rzeczy tylko nie rozumiem – tego nie można nauczyć się w jeden dzień. Czyżby trenerzy New York Knicks, a wcześniej Golden State Warriors byli ślepi? Gdyby nie wielkie problemy zespołu Big Apple z rozgrywającymi, prawdopodobnie nie dowiedzielibyśmy się nigdy jak wielki potencjał drzemie w Jeremym Linie.

Powracając jednak do samego spotkania, zwycięstwo Knicks można uznać za niespodziankę. To Wilki prowadziły grę, grały lepiej pod koszami, zdecydowanie ciekawszą koszykówkę. Mało tego, przez ponad trzy kwarty ich przewaga oscylowała w granicach 10 oczek. Świetną partię rozegrał Kevin Love, zdobywca 21 zbiórek i 32 punktów. Na prowadzenie nowojorska drużyna wyszła dopiero na dwie minuty przed końcem spotkania. Wilki mogły to spotkanie spokojnie wygrać, ale ich szanse pogrzebał Ricky Rubio. Hiszpański rozgrywający w końcówce zaliczył dwie bardzo poważne straty, które kosztowały jego zespół ważne zwycięstwo.

Przed meczem wiele osób spekulowało na temat pojedynku Jeremy Lina z Rickym Rubio. Jak to wszystko zweryfikowało boisko? Żaden z nich nie grał na miarę swoich możliwości. Rubio trafił 30% swoich rzutów, co staje się już klasyką tegorocznego sezonu. Obydwaj zawodnicy zanotowali również po 3 przechwyty. Za zwycięzce pojedynku uważam jednak Tajwańczyka, głównie za większe poświęcenie w grze i ilość zdobytych punktów.

 

MIN: Love – 32 (21zb); Pekovic – 21 (13zb, 2ast); Rubio – 12 (8ast, 3prz); Barea – 11 (5ast, 2 prz); Beasley – 8 (2zb); Williams – 6 (3zb); Ridnour – 5; Webster – 3; Johnson – 0; Ellington – 0

NYK: Lin – 20 (8ast, 6zb, 3prz); Shumpert – 20 (2ast, 4prz); Fields – 19 (4zb, 4ast); Novak – 15 (6zb, 4×3); Chandler – 12 (7zb, 3ast, 2prz); Jeffries – 8 (8zb, 3prz); Bibby – 3 (4zb); Walker – 3